Geopolityka daje szanse na złotą hossę

Notowania dotarły do oporu, którego przełamanie może oznaczać poważniejszą falę wzrostową. Los złota będzie zależał jednak od czynników geopolitycznych

ZAPRENUMERUJ NEWSLETTER "ZŁOTOWIEŚCI" >>

W środę notowania złota próbowały atakować szczyt z lipca 2016 r., którego przełamanie mogłoby oznaczać wyjście cen na blisko pięcioletnie maksimum. Inwestorzy rzucili się do zakupów po ostrzeżeniu Rosji przez Donalda Trumpa przed przeprowadzeniem ataku rakietowego w Syrii. Złoto, którego notowania od początku roku utrzymują się w wąskim przedziale 1310-1360 USD za uncję, już w poprzednich tygodniach znajdowało wsparcie w obawach inwestorów przed wybuchem wojny handlowej. W rezultacie w tym roku kruszec umocnił się o 3,2 proc., przy 1,2-procentowej stracie indeksu giełdy nowojorskiej S&P500 oraz niespełna półprocentowejzwyżce surowcowego wskaźnika Bloomberg Commodity.

— Z jednej strony złoto nie potrafi utrzymać zwyżek, kiedy tylko wyjdzie powyżej 1350 USD za uncję, jednak z drugiej — nie kończy się to przeceną. Będę pilnie śledził, w którą stronę ostatecznie się wybije — mówił Jeffrey Gundlach, zarządzający funduszami obligacji i założyciel towarzystwa DoubleLine, w wywiadzie na antenie telewizji CNBC.

Szczyt i pułap

Ceny złota zakończyły się zwyżką trzeci z rzędu kwartał, co nie zdarzyło się od 2011 r., a ilość złota w aktywach funduszy opartych na kruszcu sięgnęła 2269 ton, najwyższego pułapu od pięciu lat. Inwestorzy szukają w złocie zabezpieczenia przed ryzykiem politycznym, nawet mimo oczekiwań trzech podwyżek stóp procentowych Fedu przed końcem roku, co w teorii powinno szkodzić niewypłacającemu dochodu kruszcowi. O tym, że ryzyko geopolityczne może szybko nie przeminąć, świadczy powołanie do administracji USA jastrzębio nastawionych Mike’a Pompeo (sekretarz stanu) oraz Johna Boltona (doradca ds. bezpieczeństwa narodowego). Choć ubiegłoroczne napięcia między USA a Koreą Północną osłabły, a prezydent Chin Xi Jinping zadeklarował chęć dialogu w sprawie relacji handlowych z USA, to John Bolton jest zwolennikiem ostrego kursu wobec Iranu, a Mike Pompeo wprost stwierdził, że łagodna polityka wobec Rosji odchodzi do przeszłości.

Złoto i dolar

Wśród specjalistów instytucji finansowych przeważa wyczekiwanie — wynika z ubiegłotygodniowej ankiety Bloomberga. 43 proc. zadeklarowało podejście neutralne, a wśród pozostałych więcej było oczekujących zwyżek. Na początku kwietnia na możliwość wyjścia cen powyżej 1400 USD za uncję w przypadku zaognienia napięć handlowych zwracał uwagę Rick Rule, prezes firmy inwestycyjnej Sprott U.S. Holdings. Jego zdaniem, w sytuacji rosnącego w USA deficytu budżetowego wojna handlowa podkopałaby zagraniczny popyt na amerykańskie aktywa, co oznaczałoby dalsze słabnięcie dolara. Jednocześnie rosną dochody i oszczędności w krajach azjatyckich, gdzie złoto tradycyjnie używane jest do przechowywania wartości.

— W ciągu 40 lat, które spędziłem na rynku złota, przekonałem się, że najważniejszą determinantą cen złota jest zaufanie do dolara. Inwestorzy zaczynają z niepokojem zauważać, że USA idą w stronę wojny handlowej, która zaszkodziłaby wszystkim gospodarkom. To daje powód do obaw — powiedział Rick Rule w rozmowie z Bloombergiem.

Z drugiej strony zniżki cen zapowiadają np. BNP Paribas, według którego ceny złota zamkną cały rok na minusie, czy Morgan Stanley, który przewiduje średnią cenę złota w 2018 r. sięgającą 1300 USD za uncję. Konsens prognoz zebranych przez Bloomberga zakłada, że średnie notowania wyniosą w tym roku 1314 USD. Są jednak i tak niedźwiedzio nastawione instytucje jak IHS Markit, według którego do końca roku przecena zepchnie cenę do 1200 USD za uncję. Co najwyżej stabilizacji cen złota oczekują także w większości uczestnicy ankiety „PB” wśród krajowych analityków. Według Mateusza Namysła, analityka Raiffeisen Polbanku, ceny nie wyjdą powyżej 1360 USD za uncję, o ile tylko nie dojdzie do zaognienia sytuacji wokół Syrii lub kwestii handlowych. Choć po kilku latach wzrostu podaż złota zaczęła nieco spadać, to towarzyszy temu słabość popytu — ocenia specjalista.

— Jeśli nie dojdzie do wzrostu nerwowości, to fundamenty pociągną złoto w dół. Rynek uwzględnił w cenach trzy podwyżki stóp Fedu, jednak czwarta wsparłaby dolara i zaszkodziła złotu — twierdzi Dorota Sierakowska z DM BOŚ.

Zamrożone wydobycie

W oczekiwaniach dalszego spadku wydobycia szans na zwyżki cen kruszcu upatrujetymczasem Stephen Letwin, prezes kanadyjskiego producenta złota Iamgold, według którego branża zaprzestała poszukiwań kruszcu. Wydobycie osiągnęło szczyt lub osiągnie go w najbliższych miesiącach także według prognoz zrzeszającej producentów Światowej Rady Złota oraz prezesa towarzystwa inwestycyjnego U.S. Global Investors Franka Holmesa. Zdaniem specjalisty, to — obok zaniżonych według niego danych o inflacji w USA oraz oczekiwanego wzrostu popytu z Chin i Indii — powinno skutkować wzrostem cen złota przed końcem roku do 1500 USD za uncję.

— Jeżeli przy wzroście podaży pieniądza oraz tych kilku innych sprzyjających złotu czynnikach dojdzie do spadku podaży, to ceny muszą ruszyć do góry — powiedział Bloombergowi Frank Holmes.

Różowy scenariusz

Jego optymizm blednie jednak przy Alainie Corbanim, zarządzającym francuskiego towarzystwa Finance SA. Jego zdaniem, hossa w notowaniach złota może potrwać jeszcze trzy lata, a o osiągnięciu szczytu nie będzie można mówić, dopóki ceny nie sięgną 1700 USD za uncję. Jeszcze przez kilka lat stopy procentowe w USA po korekcie o inflację pozostaną wyjątkowo niskie, a słabość dolara się utrzyma. Wysokie zadłużenie oznacza, że Fed nie będzie mógł znacząco podnieść kosztu pieniądza bez ryzyka wepchnięcia amerykańskiej gospodarki w recesję.

— Taka ilość długu przy bliźniaczych deficytach [chodzi o deficyt budżetowy i deficyt handlowy — red.] i stopach Fedu, które nie mogą znacząco wzrosnąć, oznacza, że niski realny koszt pieniądza się utrzyma — uważa Alain Corbani.

Możliwość realizacji tak optymistycznego dla złota scenariusza może rozstrzygnąć się już w najbliższych tygodniach — wynika z analizy technicznej. Przez ostatnie pięć lat na wykresie cen złota tworzyła się formacja odwróconej głowy z ramionami, która mogłaby odwrócić spadkową tendencję z lat 2011-13. Do tego potrzebne byłoby trwałe przełamanie leżącej na wysokości 1360 USD linii szyi. O kontynuacji hossy w notowaniach złota zdecyduje zatem dokładnie ten sam opór, który zatrzymał kupujących podczas środowych zawirowań wokół Syrii.

3,2 proc. O tyle w tym roku umocniło się złoto denominowane w dolarze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Geopolityka daje szanse na złotą hossę