Getin odstawia hipoteki na bocznicę

opublikowano: 04-04-2012, 00:00

Pierwszy zrezygnował z kredytów we frankach, a potem rozkręcił złotowe. Teraz ogranicza hipoteczne — przekonany, że znów wyprzedza rynek

W I kwartale tego roku Getin sprzedał kredyty hipoteczne o wartości nieco ponad 900 mln zł. A mowa o banku, który udzielał ich wcześniej nawet za 770 mln zł miesięcznie.

Wolumen zaczął spadać już w IV kwartale ubiegłego roku. Od początku 2012 r. jest to już ostry zjazd — i to wcale niespowodowany spowolnieniem w całym segmencie.

— Kiedyś pierwsi wyszliśmy z kredytów we frankach, co powtórzył potem cały rynek. Potem poszliśmy w kierunku hipotek złotowych, a inni zrobili to samo. Teraz również trafnie i szybciej od konkurencji wyczuwamy trendy rynkowe i pierwsi się do nich dostosowujemy — mówi Krzysztof Rosiński, prezes Getin Noble. Najnowsza diagnoza banku jest taka, że kredyty hipoteczne odchodzą w przeszłość, jako pierwszoplanowy produkt.

— Konsekwentnie ograniczamy ich sprzedaż. Marże na hipotekach spadają, tymczasem cena pieniądza się nie zmieniła, a nawet wzrosła, bo wycofanie lokat z jednodniową kapitalizacją podwyższyło koszt finansowania banków. W efekcie marża odsetkowa się kurczy — wyjaśnia prezes.

Bank w obronie zyskowności przeprowadził w I kwartale małą rewolucję w organizacji sprzedaży. Hamując hipoteki, rozkręcił sprzedaż kredytów gotówkowych, ratalnych, samochodowych oraz dla małych i średnich firm.

— Musieliśmy działać szybko, żeby zastąpić jeden strumień przychodów wpływami z innych produktów. Udało nam się to zrobić — mówi Krzysztof Rosiński.

Wcześniej udział hipotek w sprzedaży wynosił około 60 proc., teraz zmniejszy się do 20 proc. Skalę spadku najlepiej obrazuje zakładany przez Krzysztofa Rosińskiego wolumen na ten rok — około 3 mld zł. Tyle kredytów hipotecznych bank zamierza udzielić w tym roku. To o ponad połowę mniej niż w 2011 r.

— Kredyt hipoteczny pozostanie w ofercie jako jeden z produktów, ale nie będzie odgrywał już najistotniejszej roli — mówi prezes.

Marża i płynność

Getin szybko przerzuca się na sprzedaż innych produktów. W 2011 r. bank udzielił 1,1 mld zł kredytów konsumpcyjnych. Krzysztof Rosiński zapowiada, że w tym roku będzie to co najmniej 1,5 mld zł.

— Będziemy aktywnie promowali ten produkt. Mniej widoczni będziemy w reklamie depozytów. Ograniczenie sprzedaży w hipotekach zmniejszy nieco nasz apetyt na finansowanie — mówi Maciej Szczechura, szef marketingu Getin Noble.

Mocne przyspieszenie widać też w kredytach dla firm — w I kwartale dynamiki były dwucyfrowe. Szef Getinu zakłada, że w tym roku bank może pożyczyć firmom ponad 3 mld zł wobec 2 mld zł w 2011 r.

Szybko rośnie też leasing. Zmiana modelu sprzedaży pozwoli Getinowi upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: zwiększyć marżę i poprawić płynność, bo wieloletnie kredyty mieszkaniowe zastąpi szybciej spłacanymi kredytami dla ludności i firm.

— Chcemy szybciej obracać pieniędzmi i więcej na nich zarabiać — kwituje Krzysztof Rosiński. Zastrzega, że — rozkręcając akcję kredytową — nie będzie liberalizował zasad kredytowania, bo z doświadczenia wie, że luzowanie ryzyka kończy się większymi odpisami na niespłacone kredyty.

Trendsetterzy?

Krzysztof Rosiński uważa, że to ruch Getinu w I kwartale jest zapowiedzią tego, co stanie się wkrótce na całym rynku.

— Spodziewam się gwałtownego spadku sprzedaży kredytów hipotecznych w II i III kwartale. Po I kwartale wiele banków zorientowało się, że na hipotekach nie można zarabiać. Uważam, że na rynku będą pojawiały się co jakiś czas promocyjne oferty, ale konkurencja przeniesie się gdzie indziej — mówi prezes Getin Noble. Jednak konkurenci, mocni w hipotekach, nadal w nie wierzą. Dla DB PBC nadal jest to kluczowy produkt, chociaż bank rozwija też sprzedaż kredytów gotówkowych dla MSP.

Tomasz Zysko, szef sprzedaży w BGŻ, zgadza się, że przy obecnych marżach kierunek wytyczony przez Getin jest sensowny. Ma on jednak nadzieję, że rynek się ustabilizuje i ceny pójdą w górę.

Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO BP i szef detalu, zapewnia, że ceną walczyć nie będzie. — Nadal będziemy aktywni na tym rynku, chociaż nie chcemy być liderem, jeśli chodzi o cenę. Zależy nam na dostarczeniu atrakcyjnego produktu z punktu widzenia klienta i banku — mówi Jacek Obłękowski.

OKIEM ANALITYKÓW

Spokojnie, to tylko poślizg

ANDRZEJ POWIERŻA

DM Citi Handlowy

Przy całej sympatii, jaką mam dla spółek grupy, mam wrażenie, że w 2008 r. Getin wpadł na zakręcie w gigantyczny poślizg, pędząc na dużej prędkości i do dzisiaj chce wyjść z niego, wykonując zwyczajne w takich sytuacjach manewry, kręcąc kierownicą raz w prawo, raz w lewo. Postronnemu obserwatorowi może się wydawać, że popisuje się mistrzowską jazdą, a on chce po prostu wrócić na jezdnię. Po porażce z kredytami walutowymi przerzucił się na złotowe, żeby zmienić strukturę portfela.

Teraz ogranicza hipoteki i wraca do kredytów gotówkowych, do których pierwsze podejście zaowocowało gigantycznymi rezerwami. Potem przyćmiły je rezerwy na hipotekach, stąd pewnie decyzja o wyjściu z tego produktu. Przy wyniku odsetkowym prawie w całości zjadanym przez rezerwy bank zarabiał na wyniku prowizyjnym, pochodzącym w dużej części ze sprzedaży produktów ubezpieczeniowych dołączanych do kredytów. Sprzedając ich mniej, mniej zarobi na prowizjach od ubezpieczeń.

Było to już widać w IV kwartale, kiedy ograniczył udzielanie hipotek. Sądzę, że Getin liczy na spadek rezerw w tym roku, co zrekompensuje spadek opłat i prowizji. W efekcie uda mu się rozwiązać stare problemy. Nie będzie już musiał rozwijać sprzedaży dla samego rozwijania i wróci na ścieżkę zrównoważonego wzrostu. A to oznacza, że musi przekształcić się w bank relacyjny. Tej wielkości bank bez bazy lojalnych klientów nie ma szans na rozwój.

Pionier mimo woli

TOMASZ BURSA

Ipopema Securities

Na początku warto przypomnieć, że w 2008 r. rynek w większości wycofał się z kredytów frankowych nie dlatego, że poszedł za Getinem, lecz dlatego, iż wymusiła to KNF. Czy teraz inni pójdą w jego ślady?

Na pewno nie w takiej skali. Getin ogranicza sprzedaż produktu, żeby odciążyć portfel. Hipoteki to ponad 80 proc. wszystkich kredytów banku.

Podobny problem ma Millennium. Oba banki mają kłopot z dopasowaniem długości pasywów do aktywów. Dodatkowym obciążeniem będą wyższe wymogi kapitałowe dla portfela walutowego, które wejdą w życie od połowy roku. Obciążenie kapitałów kredytami we frankach i euro będzie większe.

Zatem jeśli te banki chcą zachować wysoką rentowność kapitału, muszą przerzucić się na bardziej marżowe produkty. W tych okolicznościach ruch Getinu to jedyne rozsądne rozwiązanie, bo na hipotekach nie wygeneruje ROE powyżej 10 proc.

Jest jednak wiele banków, które nie mają takich problemów i sporo miejsca w bilansie na kredyty mieszkaniowe. Nie mają też potrzeby szukania bardziej marżowych produktów, by pokryć nimi mało zyskowne portfele hipotek walutowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane