Tania linia lotnicza, która miała ruszyć jesienią, już nie ubiega się o koncesję na loty regularne, lecz nieregularne. A konkurs sms-owy trwa...
Należąca do Silesian Air tania linia GetJet, która w sierpniu zapowiedziała start jesienią 2003 r., pozostaje przewoźnikiem widmem. Od lipca stara się o dokumenty umożliwiające działalność. Początkowo wystąpiła o koncesję na loty regularne, obecnie ubiega się o koncesję na loty nieregularne.
— Linia będzie mogła wystartować, jeśli uzyska od Urzędu Lotnictwa Cywilnego koncesję oraz upoważnienie na loty międzynarodowe — mówi Adam Borkowski, rzecznik ULC.
— Uzyskanie tych dokumentów pozwoli na uruchomienie niskokosztowych operacji zagranicznych — mówi Adam Warzecha, rzecznik GetJet.
Janusz Sitarz, prezes TSB Holdings, większościowego udziałowca Silesian Air, twierdzi, że po uzyskaniu tej koncesji GetJet będzie mógł operować samolotami wyleasingowanymi od zagranicznej linii. Chodzi o Airbusy należące do portugalskiego Air Luxor. Silesian Air ma zamiar sprowadzić je 25 lutego. GetJet przewoziłby pasażerów na zasadach tzw. regularnych czarterów, które wykonywane są według rozkładów. W ten sposób przez wiele lat LOT woził pasażerów do Kanady.
— To sytuacja rodem z „Paragrafu 22”. Właściciele linii mają za mało pieniędzy, by ściągnąć do Polski samolot i czekać na zgodę urzędu. Dlatego chcą dostać wszystkie dokumenty, zanim sprowadzą maszyny do Polski. ULC nie chce wydawać zezwoleń na samoloty, których nie ma — uważa osoba z branży.
Pat trwa, a od wakacji kilka tysięcy niedoszłych klientów zadzwoniło na infolinię lub wysłało sms-y biorąc udział w konkursie GetJet, w którym wybierają wymarzone trasy...