Rynki czeka chwila niepewności, ale o panice nie ma mowy. Inwestorzy wiedzą, że kraj jest stabilny.
Jak sobotnia tragedia odbije się na rynkach finansowych?
— Nie mam pojęcia. Nigdy nic podobnego się nie wydarzyło. Rynek akcji może trochę spaść, choć w Rosji w dniu zamachów terrorystycznych w metrze rynek urósł — mówi Zbigniew Jakubowski, wiceszef Union Investment TFI.
Mimo niepewności panuje przekonanie, że najbliższe giełdowe sesje będą spokojne.
— Nasze rynki będą się zachowywać w takt rynków światowych. To raczej wydarzenie o znaczeniu politycznym — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.
— To smutne, tragiczne wydarzenie, ale nie ma bezpośredniego wpływu na rynek finansowy. Nie wpływa bowiem na funkcjonowanie spółek — dodaje Grzegorz Łętocha, dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI.
Polscy zarządzający bardzo spokojnie podchodzą do katastrofy. Pytanie, jak zareagują zagraniczne instytucje.
— Dla inwestorów zagranicznych, którzy mniej wiedzą o Polsce, perturbacje na scenie politycznej, brak ciągłości władzy są powodem do zastanowienia, ale myślę, że szybko się oswoją z sytuacją — mówi Grzegorz Łętocha.
— Inwestorzy, którzy znają Polskę, wiedzą, że to kraj stabilny, a gospodarka jest znacznie mniej powiązana z polityką niż w Rosji czy na Ukrainie. Wiedzą, że od tego, kto jest prezydentem, niewiele zależy w gospodarce. I nie powinno być negatywnej reakcji z ich strony. Ci inwestorzy, którzy nie znają Polski tak dobrze, mogą się wstrzymać lub wyjść z inwestycji, by zobaczyć, co się u nas będzie działo. Być może będzie dzień-dwa wyczekiwania, ale poważnych zawirowań się nie spodziewam — mówi Piotr Sieradzan, dyrektor inwestycyjny Pocztylion-Arka PTE.
— Nie ma powodu, by zagraniczni inwestorzy zmienili nastawienie do naszych obligacji. Gospodarczo nie wydarzyło się nic, co oznaczałoby wzrost ryzyka — mówi Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.
Potwierdzają to pierwsze raporty zagranicznych instytucji.
— Nie widzimy żadnych negatywnych implikacji dla rynków. Polskie ramy konstytucyjne są solidne i jasno definiują kroki, które muszą być powzięte w takiej sytuacji. System gospodarczy będzie funkcjonował odpowiednio, z bankiem centralnym o ściśle sprecyzowanej roli — uważa Simon Quijano-Evans, szef regionu EMEA w Credit Agricole Cheuvreux.
Większej nerwowości analitycy spodziewają się na rynku walutowym.
— Pierwsze godziny otwarcia rynku będą nerwowe, ale koło południa powinna być stabilizacja. Zasadnicze elementy polityki monetarnej nie zmieniają się. Inwestorzy wypłoszyli się już w piątek, gdy doszło do interwencji NBP. Próg 3,95 zł za euro nie powinien być mocno naruszony — mówi nam Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.