Giełda: Nasłuchiwanie niepokojących sygnałów

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2010-06-25 00:00

Maj zakończył się dużym spadkiem indeksów oraz przeceną surowców i europejskiej waluty. Tylko złoto i amerykańskie obligacje korzystały na pogorszeniu nastrojów. Do niepokojów związanych ze "sprawą Grecji", czyli z zadłużeniem państw, doszły następne elementy — np. "sprawa węgierska". Politycy węgierscy wysyłali sygnały, mające pokazać, że sytuacja gospodarki ich kraju jest bardzo zła. Szef kancelarii premiera Janos Varga nie wykluczył, że Węgry pójdą śladem Grecji. Rzecznik prasowy premiera stwierdził zaś, że gospodarka Węgier jest w fatalnym stanie, dane makro podawane przez poprzedni rząd były fałszywe, a niewypłacalność jest możliwa.

Najwyraźniej węgierscy rządzący nie znają mechanizmów rynkowych. Mówienie o bankructwie gospodarki tuż po przejęciu władzy i po doświadczeniach greckich to dopraszanie się kłopotów. Niepojęty brak rozsądku. Być może była to po prostu próba sięgnięcia do unijnej kieszeni przed innymi chętnymi, ale giełdowe rekiny mogły być szybsze od tej pomocy. Węgrzy szybko zmądrzeli i zaczęli dementować własne wypowiedzi. Zaproponowali też (nie największej próby) pakiet reform. Ale mleko się już rozlało.

Bardzo niepokoiło graczy na globalnych rynkach dążenie do regulacji sektora finansowego. W centrum uwagi była niemiecka decyzja o ograniczeniu "nagiej" krótkiej sprzedaży oraz "nagiego" kupna CDS. "Naga" krótka sprzedaż to sprzedaż akcji, których się nie posiada — co zwiększa presję na spadek cen. "Nagie" kupno CDS to kupno zabezpieczających wartość, np. obligacji rządowych instrumentów bez posiadania tych obligacji. To podnosi cenę CDS-ów, a co za tym idzie — zwiększa prawdopodobieństwo bankructwa państwa. Taki handel od dawna powinien być zakazany.

Niemiecka decyzja zaniepokoiła rynki, bo wpisywała się w ogólną tendencję do ograniczania nadmiernego wpływu rynków finansowych na realną gospodarkę. Uderzenie Senatu w Visa i Mastercard oraz szykowane w Kongresie USA regulacje sektora finansów też niepokoiły, bo przecież reforma sektora finansowego doprowadzi w końcu do zmniejszenia zysku banków i funduszy inwestycyjnych. Ograniczy również akcję kredytową, co też zmniejszy zyski banków.

Raporty makroekonomiczne sygnalizowały, że sytuacja gospodarcza jest niejasna. Na przykład miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy był na pozór doskonały. Po 290 tys. w kwietniu w maju przybyło aż 431 tys. miejsc pracy. Stopa bezrobocia spadła do 9,7 proc. Tyle tylko, że aż 411 tys. z tych nowych miejsc to zatrudnienie tymczasowe przy narodowym spisie powszechnym. Maj był szczytem tego zatrudnienia, a spis kończy się w czerwcu. W innych sektorach publicznych zatrudnienie zmalało, a w prywatnym wzrosło jedynie o 41 tys. (oczekiwano aż 180 tys.). Nic dziwnego, że rozczarowanie było olbrzymie. Również dane o sprzedaży detalicznej w USA okazały się być sporym, niemiłym zaskoczeniem. Sprzedaż ogółem spadła o 1,2 proc., a bez samochodów o 1,1 proc. To był pierwszy od września 2009 r. spadek sprzedaży. A oczekiwano kosmetycznego wzrostu.

To sprzedaż detaliczna, a nie indeksy, pokazuje, jakie tak naprawdę są nastroje konsumentów, a od nich zależy 2/3 PKB. Ben Bernanke, szef Fed, niedawno twierdził, że nie będzie drugiego uderzenia recesji, bo popyt wewnętrzny utrzyma się na wysokim poziomie. Takie dane zaprzeczają jego słowom.

Piotr Kuczyński

główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Hity inwestycyjne (15.05.-15.06.2010)

Triton: + 47,6%

W ostatnim miesiącu można było zarobić najwięcej na akcjach tego dewelopera. Ze spółki nie wypłynęły żadne informacje uzasadniające wzrost. Być może giełdowi gracze spodziewają się ożywienia na rynku nieruchomości.

Kolastyna: + 31,2%

Spore zyski przyniosła również inwestycja w akcje producenta kosmetyków. Spółka wciąż balansuje na krawędzi bankructwa. Nie pojawiły się twarde dane uzasadniające wzmożone zainteresowanie jej akcjami. Być może inwestorzy wierzą, że najgorsze firma ma za sobą.

City Interactive: + 30,1%

Drugi miesiąc z rzędu nieźle zarobili akcjonariusze producenta gier komputerowych. Wzrosty wywołało m.in. ujawnienie się w spółce ponad progiem 5 proc. akcji jednego z TFI. Inwestorzy wierzą, że prezes, który obiecał znaczącą poprawę wyników, dotrzyma słowa.