Giełda w Chicago pobudza rynek soi
Wyraźne oznaki ożywienia można dostrzec na rynku śruty sojowej. Zapoczątkowane przed kilkoma dniami w Stanach Zjednoczonych powoli dotarło ono i do naszego kraju.
— Na rynku śruty widać wyraźne dążenie maklerów i producentów tej paszy do rozhuśtania cen komponentu sojowego. Powód wydaje się prosty. W ostatnim czasie notowania śruty spadły do najniższego poziomu, nie spotykanego od wielu miesięcy. Każda, nawet mało istotna informacja jest obecnie w stanie pobudzić rynek — wyjaśnia Piotr Beśka, analityk z gdańskiego Eternus Brokers.
TO WSZYSTKO sprawiło, że od kilku dni na światowych giełdach zaczęły rosnąć ceny soi oraz śruty sojowej. Na chicagowskiej CBOT śruta zdrożała o około 5 proc. Specjaliści z rynku paszowego wymieniają jeszcze co najmniej dwa powody, które w sposób szczególny zaważyły na takim zachowaniu się cen. Do poprawy notowań śruty przyczyniła się wiadomość o pogorszeniu warunków atmosferycznych w Ameryce Południowej, w rejonach dużych plantacji soi. Za wzrostem cen przemawiały również doniesienia o większym niż pierwotnie zakładano eksporcie soi ze Stanów Zjednoczonych.
TAKŻE i w Polsce można dostrzec poprawę koniunktury. Śruta zdrożała średnio o 20-30 zł/t. Niskobiałkowa kosztuje około 900 zł/t, a zawierającą 46 proc. białka wyceniono na 960 zł/t.
Jednak specjaliści podkreślają, że popyt jest dużo mniejszy od spodziewanego. Wynika to głównie z trudności, jakie mają hodowcy drobiu, najważniejsi odbiorcy pasz. Coraz bardziej nieopłacalny chów drobiu zmusza hodowców do ograniczania produkcji, co w konsekwencji powoduje mniejsze zużycie pasz.
PONADTO importerzy narzekają na trudności napotykane podczas egzekwowania należności za dostarczoną śrutę. W związku z tym, powszechniejsza staje się zasada natychmiastowej zapłaty za otrzymany towar, co dodatkowo utrudnia handel.
KRAJOWI analitycy sojowego rynku z dużą ostrożnością patrzą w przyszłość. Trudno w tej chwili sprecyzować, jak dalej będą kształtowały się ceny.
— Należy przypuszczać, że rynek w kolejnych miesiącach będzie podlegał wahaniom. Tak naprawdę wszystko będzie zależało od warunków klimatycznych w rejonach największych upraw soi, w Ameryce Południowej, oraz od szacunków zbiorów tego ziarna w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem ostatnie prognozy zakładały uzyskanie mniejszych zbiorów o 700 tys. ton niż planowano wcześniej — ocenia Piotr Beśka.