Spółka potrzebuje kapitału na inwestycje. Kiedy resort skarbu zdecyduje się ją upublicznić — jeszcze nie wiadomo.
10 mln zł z oferty publicznej spodziewa się uzyskać kontrolowana dziś w 100 proc. przez skarb państwa Sklejka Pisz. Problem polega na tym, że nie wiadomo kiedy prywatyzacja zostanie przeprowadzona.
— Resort skarbu zaaprobował rekomendację mówiącą o tym, że Sklejka Pisz zostanie upubliczniona. Nie potrafię jednak odpowiedzieć na pytanie, kiedy spółka trafi na giełdę. Wiadomo, że jest to przewidziane w tegorocznych planach — mówi Agnieszka Dłuska z biura prasowego Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP).
Informacje dotyczące przekształceń na razie nie trafiły do spółki. Opracowaniem prospektu ma się zająć Beskidzki Dom Maklerski, który jest doradcą MSP przy tej prywatyzacji.
— Nie tyle chodzi o rozpoczęcie pisania, ile o kontynuowanie rozpoczętych już prac. Na razie jednak nic w tej sprawie się nie zmieniło — mówi Tadeusz Banach, prezes Sklejki Pisz.
Nie wiadomo też, w jaki sposób skarb państwa będzie chciał przeprowadzić ofertę i ile akcji pozostawi w swoim portfelu. Jeden z największych producentów sklejki w kraju chciałby wykorzystać prywatyzację do zdobycia kapitału na inwestycje.
— Chodzi o jedną trzecią obecnego kapitału, czyli 10 mln zł. Pieniądze chcielibyśmy wydać zarówno na inwestycje w majątek już istniejący, jak i nowy — wyjaśnia Tadeusz Banach.
Ubiegły rok nie był najlepszy w historii spółki. Wysokie ceny drewna, niekorzystny kurs złotego (spółka eksportuje 70 proc. produkcji) popsuły raporty finansowe. W 2004 r. Sklejka zarobiła netto około 7 mln zł przy niespełna 100 mln zł przychodów. Wiadomo, że w ubiegłym roku wyniki były gorsze. Jakie będą w tym?
— Drewno powinno być tańsze, ale to marne pocieszenie, bowiem kurs złotego może być jeszcze mocniejszy — mówi prezes Sklejki Pisz.



