Giełdowy szpital? Czemu nie

Artur Szymański
opublikowano: 2004-03-15 00:00

Na szpitalu czy internetowym biurze podróży też można zarabiać. Dowiedli tego nowi uczestnicy akcji „PB”.

Spotkanie spółek idących na parkiet z inwestorami obserwowały EuroMediCare, wrocławski prywatny szpital, Travelplanet.pl, internetowe biuro podróży z Wrocławia oraz Drozapol-Profil, bydgoski dystrybutor wyrobów hutniczych. To spółki, które dopiero badają, czy giełda jest dla nich najlepszym sposobem na pozyskanie kapitału.

Takich wątpliwości nie ma Andrzej Sopoćko, wiceprezes GPW, który zachęcał spółki do wejścia na parkiet.

— Kredyty bankowe coraz trudniej uzyskać, zwłaszcza w przypadku mniejszych spółek, od których banki wymagają zabezpieczeń. Na giełdzie jest tańszy kapi- tał — przekonywał Andrzej Sopoćko.

EuroMediCare i Travelplanet.pl nie mają swoich odpowiedników na giełdzie. Ale nowa branża to nie jest żaden minus. Dobry przykład dała spółka konsultingowa DGA, która będzie pionierem swojej branży na GPW. Nie zniechęca to jednak inwestorów. Budowa księgi popytu na akcje tej spółki zakończyła się nadsubskrypcją.

Przedstawiciele inwestorów podkreślali, że najważniejsze, by spółka miała wizję rozwoju oraz potrafiła przedstawić ją inwestorom.

— Nasz pierwszy szpital radzi sobie bardzo dobrze i chcemy zbudować kolejne jednostki. Plusem spółki jest to, że po zakontraktowaniu usług, wiemy, jakie będziemy mieli w danym roku przychody — stwierdził Piotr Gerber, prezes EuroMediCare.

— Wygląda więc na to, że głównym państwa zadaniem jest kontrola kosztów. Osobiście mam pozytywne skojarzenia ze spółkami prywatnymi działającymi w sektorze służby zdrowie. Tylko że nie w Polsce, lecz na Zachodzie. U nas czynnikiem ryzyka jest uzależnienie od instytucji administracji publicznej. Do takich firm inwestorzy podchodzą ostrożniej — mówił Konrad Łapiński z TFI Skarbiec.