Giełdy Eurolandu kuszą inwestorów
Analitycy zalecają kupowanie akcji europejskich spółek
Notowania spółek na giełdach europejskich będą w tym roku jedną z najbardziej widocznych oznak wprowadzenia jednolitej europejskiej waluty. Dzięki większej przejrzystości cen inwestorom będzie łatwiej dokonać wyboru. Zachowania europejskich giełd odbiją się także na warszawskim parkiecie.
Euroland stał się rzeczywistością. Inwestorzy mają do dyspozycji duży, solidny i przejrzysty rynek. Niskie stopy procentowe czynią ponadto zakupy akcji na giełdach wyjątkowo atrakcyjnymi.
— Europa będzie tym w rokunaj bardziej atrakcyjnym inwestycyjnie regionem. Inflacja spadła do wyjątkowo niskiego poziomu. Wraz z umocnieniem euro można się spodziewać kolejnych obniżek stóp procentowych — mówi John Praveen, analityk Credit Suisse.
Europejskie przedsiębiorstwa będą miały szansę na polepszenie swoich wyników w nowym środowisku ekonomicznym. Do lepszych rezultatów powinny przyczynić się także podejmowane w ostatnich latach programy restrukturyzacyjne oraz tak bardzo ostatnio popularne fuzje.
Oby nie krach
Wszystkie te czynniki popychają analityków do prognozowania 10-20-proc. wzrostu notowań na giełdach. Oczywiście pod warunkiem, że nie nastąpi nagły krach, a tego nikt nie może wykluczyć.
Analitycy wolą nie wypowiadać słowa krach. Większość z nich jest natomiast zgodna co do tego, że nie będzie nagłej hossy na rynkach papierów wartościowych.
— To jak podskakiwanie pod samym sufitem — powiedział jeden z nich, dając do zrozumienia, że ceny akcji nie są dalekie od górnej granicy.
Kokosy na telefonach
Dla branży telekomunikacyjnej i farmaceutycznej przewidywany jest złoty rok na giełdach. Inwestorzy, którzy zdecydują się na zakup ich walorów, mogą liczyć na 14-proc. stopę zwrotu w przypadku farmacji i 19-proc. w przypadku akcji związanych z telekomunikacją — prognozuje Estimates Directory. Inną branżą, w którą warto było inwestować w 1998 roku, był sektor tytoniowy. W tym roku spółki te powinny przynieść inwestorom około 12 proc. zysku.
Fuzji można się spodziewać w tym roku wśród producentów i dystrybutorów gazu, energii i wody, spółek ubezpieczeniowych oraz sieci supermarketów.
Wysoko zyskowne, ale także ryzykowne, mogą okazać się inwestycje na rynku równoległym. Notowane są tam mniejsze spółki, często internetowe lub biotechnologiczne, na których, jak pokazują amerykańskie doświadczenia, można zarobić kokosy.
Duzi górą
Analitycy zalecają kupowanie akcji znanych międzynarodowych koncernów. Najczęściej padają nazwy: Daimler-Chrysler, Glaxo Wellcome, Novartis, Nestle, Heineken. Wśród producentów aut wymienia się Volkswagena i Renault. Wszędzie tam, gdzie pojawiają się pogłoski o fuzji, należy kierować pieniądze.
Sektor bankowy nie poddaje się jednak tym regułom. Inwestorzy zrobią najlepiej, zwracając uwagę na narodowe marki, silnie obecne w danym regionie. Wielokrotnie wymieniano tu: HSBC, ING Group, Bank of Ireland Group i niemiecki Bayerishe Hypo Vereinsbank.
Giełdy na bezdrożach
W Eurolandzie inwestorzy powinni skierować się raczej w stronę peryferiów. Irlandia, a także Finlandia i Grecja budzą nadzieje na największe zyski giełdowe. W 1998 roku grecka giełda wzrosła o 71 proc. Niewiele gorszy wynik osiągnął parkiet fiński.
Wyniki Europy Wschodniej i Ameryki Łacińskiej wyglądają przy tym szaro, nie mówiąc już o Azji. Niewielu inwestorów ośmieli się w tym roku powrócić na azjatyckie parkiety. Wśród wschodzących rynków bardziej atrakcyjna powinna być dla nich Europa Środkowo-Wschodnia.
Nie ma wśród analityków zgody, co do tegorocznych zachowań giełdy nowojorskiej. Załamanie może tam przyjść ze strony spółek internetowych, które uczyniły w 1998 roku milionerów z wielu graczy. Inni nie podzielają tych obaw. Ich zdaniem, Alan Greenspan z Rezerwy Federalnej będzie czuwał nad tym, by wszystko przebiegało gładko i spokojnie. Koniec pierwszego kwartału, gdy firmy zaczną ogłaszać wyniki finansowe, może w Nowym Jorku okazać się okresem przełomowym.