Giełdy Europy czeka nieuchronna konsolidacja

Paweł Kubisiak, Paweł Zielewski
opublikowano: 2005-05-13 00:00

Europa już od lat stara się doścignąć Stany Zjednoczone. To dążenie jest tak silne, że mocarstwowe plany Starego Kontynentu spisano w Strategii Lizbońskiej. Poświęcono jej wiele czasu i energii. O strategii mówią wszyscy Europejczycy, lecz na pierwszy plan wciąż wychodzą interesy narodowe i niewielkie są szanse na przejście od planów do czynów. W efekcie ten ambitny skądinąd dokument okazał się na razie tylko spisem pobożnych życzeń, a amerykańska supremacja wciąż pozostaje niezagrożona.

Nie oznacza to, że Europa stoi w miejscu. Ubiegłoroczna akcesja wzmocniła Unię Europejską o nowych członków, którzy mogą pochwalić się znacznie wyższą dynamiką od starej Europy. Rozszerzenie Unii to nie tylko zniesienie granic, ale przede wszystkim otwarcie i ujednolicenie rynków. Dotyczy to również rynków kapitałowych, które same wymuszają dalszą integrację. Jak wiadomo w jedności tkwi siła, więc proces integracji będzie postępował dalej. Dużym krokiem w tym kierunku jest ujednolicenie standardów rachunkowości, dzięki którym spółki notowane na rynkach UE będą przejrzyste i porównywalne. Istotne znaczenie ma też unifikacja prospektu emisyjnego, która zbliży zasady dopuszczeń do rynków publicznych. A po ujednoliceniu przepisów wcześniej czy później przyjdzie też pora na platformy rozliczeniowe i giełdy.

Jednak kierunki konsolidacji mogą pójść w różne strony. Jak uważają eksperci i szefowie samych giełd nie ma szans na powstanie jednego ogólnoeuropejskiego rynku. Za to funkcjonuje już kilka centrów i w jednym z nich jest prawdopodobnie miejsce warszawskiej giełdy. Problem w tym, że GPW jest w przededniu prywatyzacji, czyli de facto dopiero rozstrzyga się, w jakim kierunku podąży nasz rynek. Bardzo trudno jest pogodzić prywatyzację z poszukiwaniami jak najlepszego miejsca w konsolidującej się Europie. Nie oznacza to jednak, że jest to niemożliwe.

Wejście do którejś z grup giełdowych nie powinno oznaczać marginalizacji warszawskiego rynku. Wręcz przeciwnie — praktyka pokazuje, że spółki związane są ze swoimi macierzystymi rynkami, więc lokalne giełdy powinny wciąż dobrze prosperować, choć już w ramach większej grupy. Jednak by skutecznie konkurować z amerykańskimi gigantami — NYSE i Nasdaq, konieczna jest współpraca giełd nie tylko w ramach grupy, ale i w obrębie całej Europy.

W jakim kierunku pójdzie europejski rynek kapitałowy? Czy giełdy wciąż będą ze sobą konkurowały, czy też są „skazane” na współpracę? O tym zdecyduje w przyszłości sam rynek. Ale my już dziś, na kolejnych stronach „Drogi po kapitał” i na konferencji „Rynki kapitałowe jutra”, z udziałem Madeleine Albright i prezesów europejskich giełd spróbujemy zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie, które nurtuje uczestników unijnego rynku.