Wczoraj w USA po prostu nie było złych informacji, a parę pozytywnych rekomendacji i wynik jednej spółki (Analog Devices) przyniosły duży wzrost. To świadczy o sporej sile rynku, albo o przesadnym optymizmie występującym często przy szczytach indeksów.
Wtorkowe wystąpienie A. Greenspana mogło inwestorów nieco podnieść na duchu, bo stwierdzenie, że Fed nie wykorzystał wszystkich swoich możliwości w obronie gospodarki, jest bardzo optymistyczne. Przedwczoraj rynki amerykańskie reagowały bardzo ospale na taką ocenę sytuacji. Jednak, w lepszej atmosferze zapewne sobie o wystąpieniu przypomniano.
Rynki Eurolandu wczoraj mocno spadały, ale jak zwykle, kiedy indeksy w USA rosną, praktycznie odrobiły straty. Powody spadku były poważne. SEC wszczął formalne śledztwo w sprawie Vivendi (zarzuty o to, że świadomie podawano nieprawdziwe informacje o stanie finansowym spółki), ale dotyczyło to okresu rządów poprzedniego prezesa, a po drugie francuska komisja już prowadzi w tej sprawie śledztwo. Moody’s Investors Service obniżył rating dla grupy Allianz do „negatywnie” ze „stabilnie”. Poza tym na rynek napłynęła zmiana rekomendacji dla Ericssona. Na domiar złego Romano Prodi, prezydent Komisji Europejskiej, oświadczył, że cel UE stania się najbardziej dynamiczna gospodarką na świecie do 2010 r., jest zagrożony problemami z deficytem budżetowym, które wywołają spadek inwestycji. Te informacje w połączeniu (a jednak) z obawą, że USA dążą do wojny z Irakiem, musiały wywołać spadki.
Na tym tle nasz rynek był oazą spokoju, podobnie jak węgierski. Popyt był wybiórczy, a liderzy oraz outsiderzy się nie zmienili. W fatalnej atmosferze panującej w Eurolandzie trudno było o atakowanie oporu, a jednak taka próba nastąpiła. Obrót był tak mały, że nie można było mówić o poważnej próbie przełamania. Mogło być znacznie gorzej. To pokazuje jak silny jest obóz byków na naszym rynku.
Decyzja Trybunału Konstytucyjnego uznająca ustawę abolicyjną za niezgodną z Konstytucją pozbawiła budżet 600 mln zł. Jeśli doda się do tego kilkaset milionów wynikające z mniejszych od prognoz dochodów z ustawy restrukturyzacyjnej to widać, że budżet jest w opałach. Mało tego – jeden z liderów PO wezwał wicepremiera Kołodkę do dymisji. Oczywiście do tego nie dojdzie, a budżet zostanie uchwalony. To kolejny „straszak” na drodze do wzrostów rynku, na który nie należy zwracać uwagi. Fundusze musiały to uwzględnić.
Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości niczego nie wyjaśniły, bo liczba zezwoleń na budowę domów była większa, a rozpoczętych budów dużo mniejsza od prognoz. Dzisiaj inwestorzy dostaną kolejną porcję danych makro z USA. Niestety, jedynie ilość noworejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu może mieć wpływ na nasz rynek (14.30). Prognozowany jest wzrost z 388 tys. do 394 tys. Ważne jest, żeby ta liczba była mniejsza niż 400 tys. – to jest uznawane za granicę recesji. Bardziej ważne raporty dotrą później. O 16.00 będzie to indeks wyprzedający wskaźników gospodarczych (LEI) – prognoza mówi o spadku o 0,1 proc. Reakcja powinna być oczywista: lepszy odczyt to wzrosty, a dużo gorszy spadki. Kompletu dopełni indeks aktywności gospodarki w rejonie Filadelfii. Prognozowana jest poprawa z –13,1 do – 3. To możliwe, bo ostatni spadek był wręcz katastrofalny.
Wyniki Hewlett Packard (zostały podane po sesji) mogą okazać się impulsem w dniu dzisiejszym. Tyle, że nie wiadomo, w którym kierunku pchną rynki, a perspektywa podwójnych szczytów W USA straszy... Nasza dynamika produkcji przemysłowej była w granicach oczekiwań. To poprawi nastroje inwestorów. Jeśli po sesji w USA nic złego się nie wydarzy to nasz rynek dostanie kolejną szansę przełamania oporów technicznych.