Piątkowa sesja w USA nie wniosła nic nowego do obrazu rynku. Powstała na wykresie S&P 500 formacja harami może niektórych techników nieco niepokoić. Jeśli pojawia się w trendzie wzrostowym, sygnalizuje, że rynek wyczerpuje potencjał. Jest tak przede wszystkim wtedy, jeśli druga świeca lokuje się blisko środka pierwszej. Pokonanie harami jest formacją kontynuacji, czyli sygnałem kupna.
W obrazie rynków europejskich nie widać przełomu. Wczoraj zachowywały się bardzo niepewnie, mimo dobrych wiadomości — o podpisaniu przez amerykańskich dokerów porozumienia z pracodawcami (co kończy problem portów Zachodniego Wybrzeża) oraz o zakupie przez BNP Paribas 10,9 proc. akcji Credit Lyonnais za cenę wyższą od rynkowej o 49 proc. Druga spółka mocno rosła, pierwsza taniała, ale zazwyczaj takie informacje pomagały całemu sektorowi. Inwestorzy w Eurolandzie najwyraźniej bali się jednak oporów technicznych, a nieudane próby pokonania oporów zawsze rodzą spadki. I tym razem tak było, ale ograniczyło się do balansowania w okolicach piątkowego zamknięcia.
U nas pseudowydarzeniem było przyjęcie budżetu państwa — mało kto spodziewał się, że tak nie będzie. Przed sesją GUS podał, że bezrobocie nieznacznie spadło do 17,5 proc., a w październiku wzrosła sprzedaż detaliczna (6,3 proc. m/m i 5,1 r/r). Te dobre dane pomagały rynkowi pokazując, że gospodarka ożywa.
W czasie weekendu nadeszła dobra informacja z Softbanku, który wygrał przetarg na duży kontrakt zorganizowany przez ARiMR. Zła dotyczyła PKN Orlen. Bank of New York zmniejszył liczbę posiadanych akcji spółki. BoNY słynie z wywoływania przecen na naszym rynku. Myślę, że BoNY zmniejsza zaangażowanie w PKN, bo funduszom w USA brakuje kapitałów, by ciągnąć rynek. Klasyczna repatriacja kapitałów. Jednak negatywnego wpływu na kurs nie było, co dobrze świadczy o rynku.
Na początku sesji sytuacja była bardzo niejasna, ze względu na niepewność panującą w Eurolandzie. Jednak olbrzymi popyt na akcje TP SA, która pokonała linię bessy, pociągnął za sobą resztę rynku (szczególnie BPH PBK, KGHM i Prokom) i w drugiej części sesji WIG 20 pokonał opór na 1220 pkt. Popyt był jednak bardzo selektywny. Nadal wzrastał węgierski BUX.
Dzisiaj rynki dostaną solidną porcję danych makro. Pierwszy będzie indeks nastrojów biznesu instytutu Ifo w Niemczech. Prognozy mówią o kolejnym spadku z 87,7 do 86,8 pkt. Nie liczyłbym jednak na wielki wpływ tego wskaźnika na rynek. Wszyscy żyją perspektywą ożywienia w II połowie 2003 roku. O 14.30 zostanie ogłoszona kwartalna prognoza wzrostu PKB w USA w trzecim kwartale (rynek oczekuje, że będzie to 3,2 proc.). Każda duża odchyłka będzie miała wpływ na rynek. O 16.00 będą opublikowane dane o sprzedaży nowych domów (prognoza to spadek o 4 proc.).
Na wykresach polskich indeksów po piątkowej sesji widać było świece doji, co często występuje na końcach trendu wzrostowego. Dlatego poniedziałek był bardzo ważny. Zakładam, że jeśli nie będzie sensownego wzrostu, to trzeba zacząć myśleć o wyjściu z rynku. Dzisiaj rozpoczyna się posiedzenie RPP, jutro decyzja. Jeśli w tak dobrej atmosferze nie byłoby gry pod decyzję RPP, to oznaczałoby, że mamy do czynienia z dystrybucją. Rynek zachował się jednak doskonale, a popyt na kluczowe spółki był bardzo duży.
Tak czy inaczej jesteśmy zapewne przed korektą, ale widziałbym przed nią jeszcze ze dwie sesje wzrostu z końcówką w postaci euforii. Wtedy mógłby z czystym sercem powiedzieć: zacznie się korekta. Teraz po prostu trzeba rynek pilnie obserwować i korzystać z możliwego wzrostu. Sygnałów zamykania pozycji nie ma. Może tylko niepokoić optymizm analityków, co zazwyczaj pokazuje, że korekta jest blisko. Bardzo poważnym oporem jest teraz 14900 pkt na WIG.