Giełdy krajów BRICnie zrobią furory

Marek Wierciszewski
opublikowano: 06-12-2011, 00:00

W 2012 r. wzrost gospodarczy rynków wschodzących może być nawet czterokrotnie szybszy niż dojrzałych. Inwestorzy liczący na zyski z funduszy BRIC mogą się jednak zawieść

Niemal co tydzień na rynki dobiegają kolejne wiadomości o zaciskaniu pasa, obniżkach ratingów i protestach w krajach strefy euro. Niektórzy znani komentatorzy i ekonomiści wręcz zapowiadają gospodarczy kataklizm. To jednak wcale nie europejskie parkiety radzą sobie najsłabiej.

Wzrost już w cenach

Od początku roku, licząc w dolarach, paneuropejski indeks EURO STOXX50 stracił 15,4 proc. W tym samym czasie ponad 28 proc. straciły akcje indyjskie, papiery brazylijskie staniały o 22 proc., a giełdy w Szanghaju i Moskwie straciły blisko 13 proc. Inwestycje w krajach BRIC przynosiły więc zwykle wyraźnie słabsze wyniki.

— Pomimo słabego zachowania w ostatnich miesiącach inwestorzy wciąż wierzą w rynki wschodzące, a zwłaszcza z grupy BRIC — zauważa jeden z amerykańskich bloggerów finansowych, piszący pod pseudonimem Tyler Durden.

Ich wyobraźnię rozpala silny wzrost gospodarczy, którym cieszą się kraje rozwijające się. Jak przewiduje ING Investment Management, w przyszłym roku dynamika PKB może tam sięgnąć 5,7 proc., blisko czterokrotnie przekraczając tempo, które mogą zanotować gospodarki dojrzałe. Na dodatek nie uginają się one pod balastem zadłużenia, tak jak kraje rozwinięte. Większość inwestorów pamięta także, że tamtejsze giełdy radziły sobie znacznie lepiej od odpowiedników z rynków dojrzałych przez całą ostatnią dekadę. Problem jednak w tym, że rynek z wyprzedzeniem uwzględnia w cenach przyszłe tendencje w gospodarce. Inwestorzy mają motywację, by nie zwlekać, bo w inwestycyjnych zawodach wygrywają ci, którzy najwcześniej zauważą nadchodzące zmiany.

Tymczasem rynki wschodzące zachowują się lepiej od dojrzałych już od blisko dekady. Rynek miał dużo czasu, by zdyskontować zarówno kłopoty rynków dojrzałych, jak i lepszą kondycję gospodarczą krajów rozwijających się.

Niższe stopy nie pomogą

Jak podkreślają krytycy giełd z krajów rozwijających się, parkietom tym niewiele pomoże fakt, że tamtejsze banki centralne rozpoczęły łagodzenie polityki. W Indiach, gdzie wzrost jest najsłabszy od dwóch lat, bank centralny odłożył na półkę plany dalszych podwyżek stóp. Obniżenie wymaganej od banków stopy rezerw obowiązkowych zapowiedział Ludowy Bank Chin. Bank zaczął zdejmować nogę z hamulca, który w poprzednich kwartałach niemal nieprzerwanie dociskał coraz mocniej. Nie bez powodu. Dane PMI z ubiegłego tygodnia pokazały, że przemysł Chin zanotował regres po raz pierwszy od 2009 r. Badania OECD wskazują, że spowolnienie koniunktury, choć dość płytkie w gospodarkach dojrzałych, silnie dotyka zwłaszcza Brazylię i Indie. W Chinach skrzydła eksporterom podcina kryzys zadłużenia w strefie euro. Problemy sektora bankowego ze złymi kredytami i obawy przed pęknięciem bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości utrudniają dostęp do kredytowania małym i średnim przedsiębiorstwom oraz nabywcom domów.

— Spowolnienie gospodarcze może się okazać większe od oczekiwań, a przyczynia się do tego wzrost niepewności na świecie oraz kulejący krajowy rynek nieruchomości — mówi Liu Li-gang, ekonomista Australia & New Zealand Banking Group. Ken Peng, ekonomista banku BNP Paribas, ostrzegał, że bez obniżki stopy rezerw w Chinach na rynku jeszcze przed końcem roku zabrakłoby płynności. Z kolei Fan Jianping, główny ekonomista jednego z gospodarczych think-tanków, wprost wezwał rząd do osłabienia juana. Niepokoi go notowany w ostatnich miesiącach wyraźny odpływ kapitału z Chin. Według wrześniowych (ostatnich dostępnych) danych rezerwy walutowe kraju skurczyły się o 61 mld USD.

Skrót rozszyfrowany

Bezlitośnie z mitem BRIC rozprawia się Albert Edwards, strateg banku Societe Generale.

— Inwestorzy naiwnie dają się nabrać na historię sukcesu BRIC. Jak zwykle w podobnych przypadkach, słono przepłacają — oceniał w zeszłotygodniowym komentarzu rynkowym. Ekspert ostrzega, twarde lądowanie Chin to jedno z zagrożeń czyhających w przyszłym roku na inwestorów. Ukuty przed dziesięcioma laty skrót BRIC rozszyfrował natomiast jako Bankowa Recepta na Inwestycyjnego Ciamajdę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane