GIEŁDY TOWAROWE POCZEKAJĄ NA USTAWĘ
Kolejny, szósty projekt regulacji wymaga zdaniem ekspertów jeszcze wielu korekt
Giełdy towarowe działają w Polsce już od ponad dziesięciu lat, ale ich funkcjonowanie nadal nie jest uregulowane ustawowo. Menedżerowie giełd narzekają na tę sytuację, ale jednocześnie boją się, że nagłe wprowadzenie ustawy mogłoby zachwiać pozycją prowadzonych przez nich firm.
— W sprawie giełd towarowych zmarnowano w Polsce kilka lat. Z roku na roku na tym rynku mamy do czynienia z gaszeniem pożaru. Brakuje rozwiązań, aby unormować w końcu tę sytuację — narzeka Mirosław Kamiński, prezes Gdańskiej Giełdy Towarowej.
Już poprzedni projekt ustawy spotkał się z silną krytyką.
— Gdyby poprzedni projekt wszedł w życie, to nie wiadomo, czy dziś istniałyby nawet najsilniejsze giełdy w kraju. Z pewnością stać nas na to, aby zebrać grupę ludzi, która zagwarantuje stworzenie właściwej ustawy —uważa Michał Jerzak, prezes Giełdy Poznańskiej.
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że także kolejny projekt regulacji nie ujrzy światła dziennego. Według specjalistów, o niepowodzeniach na tym polu decyduje fakt, że mają oni zbyt mały wpływ na ostateczny obraz ustawy.
— W pracach nad poprzednim projektem braliśmy udział jako konsultanci, mocno krytykując końcowy jego kształt. Być może to zdecydowało, że obecnie zostaliśmy odsunięci do roli biernego obserwatora — skarży się przedstawiciel jednej z krajowych giełd.
Problematyczne futures
Najnowszy projekt ustawy w dużej części został poświęcony rynkowi terminowemu. Z zapisów w nowym projekcie wynika, że obrót pochodnymi towarowymi, walutowymi oraz procentowymi będzie możliwy jedynie na giełdach towarowych. Jeśli chodzi o pierwszy rodzaj instrumentów pochodnych, to wyłączność giełd towarowych jest do przyjęcia. Jednak trudno jest pogodzić się z tym, by kontrakty terminowe na waluty oraz stopy procentowe notowano jedynie na rynkach towarowych. Gdyby przyjąć ustawę w takim kształcie, futures nie mogłyby być notowane na GPW czy Polskiej Giełdzie Finansowej.
— Od nowej ustawy oczekujemy ostatecznego uregulowania obrotu wszystkimi kontraktami terminowymi. Ze względu na szczególny charakter tego rynku zależy nam na wejściu giełdy towarowej pod nadzór Komisji Papierów Wartościowych i Giełd — mówi Wojciech Dobrzyński, członek rady nadzorczej delegowany do pełnienia funkcji prezesa zarządu WGT.
Potrzebna ustawa ogólna
— Na początek ustawa o giełdach powinna mieć kształt bardziej ogólny, dając dużą swobodę działania, a jednocześnie zawierać jak najmniej restrykcji. W tym wypadku powinniśmy skorzystać np. z węgierskich unormowań, które zapewniają duże pole działania — sugeruje Michał Jerzak.
Zdaniem Wojciecha Dobrzyńskiego, nowa ustawa będzie miała kluczowe znaczenie także dla procesów prywatyzacyjnych, obejmujących przedsiębiorstwa obracające towarami giełdowymi. Może równocześnie przyśpieszyć i ułatwić rozmowy mające na celu pozyskanie przez WGT znaczących akcjonariuszy zagranicznych.
— Z pewnością ustawa jest potrzebna. W momencie jej wprowadzenia pojawią się progi kapitałowe, które wymusiłyby dokapitalizowanie kilku giełd. W kraju powinna funkcjonować jedna giełda terminowa z czterema ośrodkami lokalnymi — ocenia Mirosław Kamiński, prezes Gdańskiej Giełdy Towarowej.
Wskazana ostrożność
W tonie wypowiedzi niektórych osób blisko związanych z giełdami towarowymi nie brakuje także głosów obawy, co do zasadności wprowadzenia już teraz ustawy o giełdach towarowych. W ich przekonaniu giełdy bez pomocy ustawy rozwijałyby się prawidłowo, a regulować należy to, co już się dostatecznie rozwinęło. Nagłe wprowadzenie regulacji mogłoby wręcz zdestabilizować rynki.
Dla przykładu, w Stanach Zjednoczonych pierwsze instytucje towarowe powstały już w 1850 roku, właściwą ustawę skonstruowano dopiero 70 lat później. Jednak w naszym przypadku trudno liczyć aż na taką zwłokę.