Giełdy wracają na wzrostową ścieżkę

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
10-06-2010, 17:42

Podejmowane od początku tygodnia próby odreagowania niedawnych spadków nabierają dynamiki. Środowe prawie 2 proc. zwyżki indeksów w Paryżu i Frankfurcie dziś miały swoją kontynuację. Do tej tendencji przyłączyła się niemrawa dotąd i kapryśna Wall Street, gdzie wskaźniki w pierwszej części sesji skoczyły o ponad 2 proc. Wzrosły więc nadzieje na  bardziej wyraźną poprawę giełdowej koniunktury. Do pełni szczęścia wciąż jeszcze droga daleka.

Polska GPW

 Czwartkowa sesja na warszawskim parkiecie zaczęła się od niewielkiego spadku. Indeksy traciły po około 0,1 proc. Po chwilowym pogłębieniu zniżki, rynek ruszył w górę i WIG20 oraz WIG już po godzinie handlu znalazły się nad kreską, a po kolejnej indeks największych spółek zyskiwał 1 proc. Na minusie znajdowały się wskaźniki małych i średnich firm. W fazie przeceny najmocniej traciły papiery banków. Akcje BRE i BZ WBK zniżkowały po niemal 2 proc., a Pekao spadały o ponad 1 proc. W ciągu kilkudziesięciu minut inwestorzy zdecydowanie zmienili zdanie w kwestii ich ceny. Liderem zwyżki były jednak walory KGHM, zyskujące przed południem ponad 2 proc. Poprawę nastrojów zawdzięczaliśmy głównym parkietom europejskim. DAX, po początkowym spadku o 0,5 proc., po dwóch godzinach handlu tyle samo zyskiwał. Nasze indeksy podążały dość wiernie za jego wskazaniami. Po dość długim okresie marazmu pod koniec sesji byki odważniej zaatakowały. Tuż przed końcowym fixingiem WIG20 zyskiwał 1,7 proc. W roli głównej występowały w tej fazie papiery KGHM, zwyżkujące o 4,2 proc. oraz akcje Pekao i PKO, rosnące po 2,7-2,8 proc. Ostatecznie wskaźnik największych spółek zwiększył swoją wartość o 1,63 proc., WIG wzrósł o 1,18 proc., wskaźnik średnich firm zyskał zaledwie 0,22 proc., a sWIG80 o 0,56 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły prawie 1,7 mld zł.

Giełdy zagraniczne

 Środowa sesja na Wall Street znów nie przyniosła bykom sukcesu. Ich przewaga trwała jedynie dwie godziny. Później indeksy miały już tylko „z górki”. W efekcie Dow Jones znów znalazł się poniżej 10 tys. punktów, tracąc 0,4 proc., a S&P500 zniżkował o 0,6 proc. Szczytowym osiągnięciem wczorajszej sesji było dociągnięcie tego ostatniego wskaźnika do poziomu 1077 punktów, co oznaczało wzrost o 1,5 proc. Osłabienie dokonywało się bez specjalnego powodu. Ani wystąpienie Bena Bernanke, ani raport o stanie amerykańskiej gospodarki nie przyniosły żadnych nowych informacji. Były utrzymane w uspakajającym tonie. To jednak inwestorom najwyraźniej nie wystarczyło. Indeksy nie oddaliły się od niebezpiecznych poziomów i dalsza przecena wciąż jest bardzo prawdopodobna.

 Dobre dane płynące z głównych azjatyckich gospodarek nie spowodowały wielkiej euforii. Na wynoszący 5 proc., wyższy niż się spodziewano wzrost PKB Japonii, inwestorzy zareagowali zwyżką Nikkei o 1,1 proc. O 1,6 proc. zwiększył swoją wartość wskaźnik na Tajwanie. I na tym dobre nastroje właściwie się skończyły. Zgodne z oczekiwaniami doskonałe dane o wzroście chińskiego eksportu o 48,5 proc. i sięgającej 19,5 mld dolarów nadwyżce handlowej, skwitowane zostały spadkiem Shanghai B-Share o 0,35 proc. i przekraczającą 0,8 proc. zniżką Shanghai Composite. Najwidoczniej dane te zostały „zdyskontowane” już w środę, gdy indeksy skoczyły odpowiednio o 3,4 i 2,8 proc. Optymizmu nie starczyło więc na długo.

 Główne europejskie parkiety dość spokojnie przyjęły nieoczekiwany spadek amerykańskich indeksów w końcówce środowej sesji. Prawie 2 proc. wczorajsze zwyżki w Paryżu i Frankfurcie na tym tle wydawały się sporo przesadzone. Jednak dziś rano zostały skorygowane niemal symbolicznie. Wskaźniki zniżkowały bowiem rano o zaledwie 0,3-0,6 proc. i w pierwszych godzinach handlu trzymały się na tym poziomie. Po około 1 proc. traciły giełdy w Atenach i Madrycie. W naszym regionie przeważały niewielkie spadki. Liderem był moskiewski RTS, zniżkujący o 0,9 proc. Wyjątkiem był rosnący o 1,8 proc. indeks w Bukareszcie. W ciągu dnia sytuacja zaczęła się wyraźnie poprawiać, a na około dwie godziny przed końcem sesji indeksy na głównych giełdach ruszyły zdecydowanie w górę. Tuż po godzinie 16.00 DAX zyskiwał 1,5 proc. CAC40 rósł o 2,2 proc., a FTSE o 1,1 proc. Udana aukcja obligacji skarbowych Hiszpanii spowodowała euforię na giełdzie w Madrycie, gdzie indeks zwyżkował o ponad 4 proc. Na pozostałych parkietach rewelacji nie było, jedynie moskiewski RTS świętował ponad 2 proc wzrost notowań ropy naftowej, zyskując 1,8 proc.

Waluty

 Zwyżkujący lekko od początku tygodnia kurs euro próbuje zwiększyć dynamikę wzrostu. W ciągu ostatnich dwóch dni dwukrotnie przedarł się nieco powyżej 1,2 dolara, jednak nie udało mu się utrzymać ponad tym poziomem zbyt długo. Jeśli nie napłyną nowe negatywne informacje ze strefy euro, można się spodziewać, że wspólna waluta będzie nadal odrabiać straty. Korzystając z poprawy nastrojów na giełdach dziś po południu zdołała o jednego centa wznieść się ponad 1,2 dolara, ale do osiągnięcia poziomu sprzed piątkowego tąpnięcia zabrakło jej jeszcze jednego centa.

 W ślad za umacniającym się euro, nasza waluta powoli odrabia straty wobec dolara. W środę wieczorem jego kurs dotarł na moment do poziomu 3,4 zł, jednak dziś rano „zielony” zdrożał o ponad 4 grosze. Złoty osłabił się też wobec euro. Za wspólną walutę przed południem trzeba było płacić od 4,12 do 4,14 zł. Kurs franka wciąż ociera się o barierę 3 zł i nic nie wskazuje na to, by posiadacze kredytów w tej walucie mieli w najbliższym czasie poczuć większą ulgę. Po popołudniowym „zwycięstwie” euro nad dolarem, na naszym rynku „zielony” staniał przez moment do 3,37 zł. Złoty umocnił się zdecydowanie także wobec euro, które kosztowało po południu „zaledwie” 4,1 zł. Za franka trzeba było pod koniec dnia płacić 2,96 zł.

Podsumowanie

 Po trzydniowej mozolnej i nerwowej wspinaczce, mającej na celu odrobienie głębokiego spadku z ubiegłego piątku, dziś udało się warszawskim bykom wykreować większy wzrost. Zawdzięczamy go jednak wspomaganiu z zewnątrz. Czyli dobrej postawie giełdy we Frankfurcie (z pomocy której nie byliśmy w stanie skorzystać za wiele w środę) oraz silnej zwyżce w pierwszej części sesji za oceanem. Wszystko wskazuje na to, że minorowe nastroje ustępują przed widoczną od kilku dni chęcią pójścia w górę. Wypada jednak wciąż zachowywać dużą ostrożność i obserwować, jak daleko nas ten ruch zaprowadzi.

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełdy wracają na wzrostową ścieżkę