Gigant w opałach z winy konkurentów

Katarzyna Latek
opublikowano: 2007-08-01 00:00

Zysk Telekomunikacji Polskiej rozczarował. Przychody spółki też spadły, ale to już akurat nie było wielkim zaskoczeniem dla rynku.

Zysk Telekomunikacji Polskiej rozczarował. Przychody spółki też spadły, ale to już akurat nie było wielkim zaskoczeniem dla rynku.

Największy polski operator telekomunikacyjny zarobił na czysto w II kwartale 2007 r. 495 mln zł. Nie ma się czym za bardzo chwalić, rok wcześniej było to 544 mln zł.

Zysk operacyjny w drugim kwartale 2007 r. również spadł. Sporo, bo do 688 mln zł z 792 mln zł, podczas gdy część analityków spodziewała się, że przekroczy pułap 800 mln zł.

Przychody operatora wyniosły z kolei 4,507 mld zł, podczas gdy w II kwartale zeszłego roku przekraczały 4,6 mld zł.

Zgodnie z oczekiwaniami rynku, wzrosły za to przychody grupy z telefonii komórkowej. W całym I półroczu wyniosły 3,824 mld zł, czyli o 6,8 proc. więcej niż przed rokiem (chociaż wzrost był znacznie niższy niż rok wcześniej, kiedy to jego dynamika przekroczyła 18 proc.). To jednak nie wystarczyło, by zrównoważyć spadek przychodów z telefonii stacjonarnej, który wyniósł 9 proc.

— Wyniki Telekomunikacji Polskiej są zgodne z moimi oczekiwaniami. Prognozowałem, że zysk netto wyniesie 494 mln zł, a przychody spadną o 3 proc. Jednak widać, że obecne trendy nie są pozytywne. Od pięciu kwartałów spadają przychody z telefonii stacjonarnej. Równo kwartał do kwartału o blisko 3 proc. Może niepokoić też tendencja związana z  transferem danych. Do niedawna wzrost liczby klientów tych usług rekompensował malejące ARPU (średni przychód na abonenta). Teraz już się tak nie dzieje. Widać też, że telefonia komórkowa nie rekompensuje już spadku przychodów z telefonii stacjonarnej. Przewiduję, że w całym roku przychody TP spadną o blisko 3 proc. — mówi Jakub Viscardi z CDM Pekao.

— Przychody były zgodne z oczekiwaniami, rozczarowujące okazały się natomiast wyniki na poziomie operacyjnym i netto, zarówno w stosunku do naszych oczekiwań, jak i w stosunku do konsensusu rynkowego. Żadna prognoza nie zakładała spadku wyniku netto poniżej pół miliarda złotych — skomentowała rozczarowujące wyniki operatora Dorota Puchlew, analityk BDM PKO BP.

Jej zdaniem, skala spadku przychodów w tym roku będzie wyższa, niż zanotowana w I półroczu, ponieważ z biegiem czasu konkurencja będzie już tylko silniejsza.

Według Macieja Wituckiego, prezesa Telekomunikacji Polskiej, operatorowi zaszkodziła m.in. rosnąca presja konkurencyjna, która była rezultatem obniżek stawek za zakończenie połączeń w sieciach komórkowych, a także wprowadzenia hurtowej odsprzedaży abonamentu i hurtowej odsprzedaży dostępów szerokopasmowych na rynku polskim (tzw. usługi WLR i bitstream).