Rickards uważa, że na świecie już od 2010 roku trwa wojna walutowa, którą rozpoczął Fed uruchamiając bezprecedensowe ilościowe luzowanie polityki pieniężnej. Od tego czasu, twierdzi finansista, swoje działania „wojenne” rozpoczęło wiele krajów, m.in. Brazylia, Szwajcaria i Japonia.
- Wszystkie główne banki centalne luzuką – podkreśla Rickards, autor książki “Currency Wars: The Making of the Next Global Crises”. - Ostatecznie zostanie wydrukowane tyle pieniędzy, że spowoduje to znaczny wzrost inflacji. Ostatnim aktem będzie załamanie się międzynarodowego systemu monetarnego, co stanie się raczej wcześniej niż później – dodał.
Jego zdaniem, banki centralne w USA i Japonii, wolą „importować inflację” aby utrzymać swoje gospodarki w ruchu, niż zwiększyć eksport przez osłabienie waluty.
- Śmiertelnie boją się deflacji. Oba obniżyły stopy i ostatnią nadzieją jest osłabienie ich walut – powiedział Rickards.
Chwali natomiast Europejski Bank Centralny, który jego zdaniem robi właściwą rzecz luzując politykę pieniężną aby zwiększyć płynność, a nie osłabiać walutę. Wynikiem tego jest wzrost wartości euro wobec dolara do 14-miesięcznego maksimum, co zdaniem Rickardsa, nie jest jeszcze końcem wzrostu.
Rickards jest ultrabykiem jeśli chodzi o złoto. Jego zdaniem, kurs kruszcu osiągnie kiedyś 7000 USD za uncję, czyli prawie cztery razy więcej niż obecnie.
