UE, strefa Schengen, to wciąż za mało, by międzynarodowe windykacje mogły wyglądać tak samo w całej Europie.
Egzekwowanie wierzytelności na odległość może się okazać bardzo trudne.
— Najlepiej zlecić odzyskiwanie należności partnerowi z tego kraju, z którego pochodzą dłużnicy. Lokalna firma najlepiej zna uwarunkowania prawne i kulturowe — uważa Grzegorz Koźmiński z wrocławskiej Gazeli Biznesu, firmy windykacyjnej Kruk, która ma swoje filie także w Rumunii.
Podobnego zdania są przedstawiciele firmy windykacyjnej Casus Finanse.
— Mamy sieć partnerów, którym powierzamy windykacje należności w kraju dłużnika, a oni zlecają nam sprawy przeciwko dłużnikom w Polsce. Dzięki ujednoliconym procedurom windykacje stają się dużo prostsze. Firmy gwarantują też sobie nawzajem pomoc prawną oraz obsługę wierzytelności na drodze postępowania sądowego i egzekucyjnego — mówi Grzegorz Paszkiewicz, członek zarządu Casus Finanse.
Na współpracy ponad granicami zyskuje wierzyciel. Paradoksalnie, długi z zagranicy zazwyczaj udaje się odzyskać szybciej niż w kraju.
— Dla spraw zakończonych spłatą w postępowaniu polubownym średnia długość obsługi zlecenia zagranicznego nie przekracza 40 dni, czyli zajmuje mniej czasu niż w Polsce — dodaje Grzegorz Paszkiewicz.
Podobnie jak przy windykacji w Polsce, skuteczność i czas ściągania należności zależy jednak od wielu czynników — stopnia przeterminowania długu, wysokości wierzytelności, formy zabezpieczenia należności. I oczywiście — profesjonalizmu windykatorów.