Gminna Polska nie chce kagańca

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-08-13 00:00

Każda nadchodząca z kraju wieść, że wspólnota mieszkańców gdzieś tam wyrzuciła w referendum władze gminy — to jasne światełko na mapie społeczeństwa obywatelskiego.

Każda nadchodząca z kraju wieść, że wspólnota mieszkańców gdzieś tam wyrzuciła w referendum władze gminy — to jasne światełko na mapie społeczeństwa obywatelskiego. Dowodzi, że ludziom nie jest jeszcze wszystko jedno i bez względu na perspektywę czasową wyborów samorządowych jesienią 2014 — chce im się nawet w środku wakacji 2013 pofatygować do lokali wyborczych.

Taka radosna informacja nadeszła z Piekoszowa, gminy przyklejonej od zachodu do Kielc, której mieszkańcy w niedzielę głosowali głównie w sprawie wyrzucenia wójta, bezpartyjnego, aresztowanego pod licznymi zarzutami korupcyjnymi. Przy okazji, w formalnie odrębnym referendum, wyrzucili także radę. Teraz gminą będzie jednoosobowo kierował komisarz.

W głosowaniu nad losem rady wymagana frekwencja udała się ledwie, ledwie. Dla ważności referendum musiało oddać głos 4191 wyborców, a w lokalach stawiło się ich 4374. W głosowaniu wójtowskim nadróbka była znacznie większa, 4379 wobec 2793. Różnica wynika stąd, że ustawowym punktem odniesienia jest liczba głosujących w roku 2010 w wyborach danego organu. Wtedy wójt Piekoszowa przeszedł w drugiej turze, cieszącej się znacznie mniejszym zainteresowaniem.

Przytaczam te liczby dlatego, że podobno trwają prace nad podwyższeniem referendalnych progów. Podobno lobby wójtów, burmistrzów i prezydentów miast coś takiego forsuje poprzez kancelarię prezydenta. I podobno taki szkodliwy dla Polski zapis, podwyższający frekwencyjny próg z obecnych 60 proc. do 100 proc. uczestników ostatnich wyborów, ma znaleźć się w projekcie autorstwa głowy państwa.

Klauzulę „podobno” wpisuję z nadzieją, że to tylko plotki i Bronisław Komorowski tak szokująco antydemokratycznego projektu jednak nie wniesie. Nerwówka wokół losów Hanny Gronkiewicz-Waltz nie może usprawiedliwiać wszystkiego…