GMINOM GROZI POWÓDŹ, A FIRMOM UPADEK
Brak funduszy spowodował wstrzymanie budowy systemu przeciwpowodziowego na Odrze
W czerwcu, w pobliżu Raciborza, zostanie oddany do użytku polder Buków — jeden z etapów budowy systemu przeciwpowodziowego górnej Odry. Poniżej niego miał powstać zbiornik Racibórz Dolny. Przerwanie budowy spowoduje, że miejscowości położone w górnym biegu Odry nie będą dostatecznie zabezpieczone przed powodzią, a specjalistyczne firmy, które żyły z budowy, staną w obliczu ograniczenia działalności lub upadku.
Polder ma 800 hektarów i leży na terenie gminy Krzyżanowice. Pozwoli na zabezpieczenie przed powodzią tej właśnie gminy. Realizowana od 1989 roku inwestycja pochłonęła już około 160 mln zł. Na kontynuację projektu brakuje pieniędzy.
W połowie drogi
— Niestety polder niczego nie zmienia w sytuacji miasta. Pozwoli jedynie na zmniejszenie fali powodziowej, a to za mało, byśmy mogli czuć się bezpiecznie — podkreśla Mariusz Weidner z raciborskiego urzędu miasta.
Pierwotne plany zakładały, że polder będzie gotowy w 2004 roku, później mówiło się o 2001 r. Kilka tygodni temu Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej udało się zdobyć 50 milionów złotych na szybsze dokończenie prac. Ale na tym koniec. Polder zlokalizowano tuż przy granicy polsko-czeskiej.
— To nie tylko kwestia geografii, regulacja rzeki jest problemem państw. Nie należy nic robić na własną rękę — tłumaczy Dariusz Wdowiak, szef referatu promocji, rozwoju i integracji europejskiej raciborskiego starostwa powiatowego.
Zagrożone firmy
— Od początku doskonale układała nam się współpraca ze społecznościami lokalnymi. Być może wynikało to z tego, że polder Buków przede wszystkim zabezpieczy mieszkańców gminy. A może liczą także na to, że skończy się wreszcie era tymczasowości. Przecież 20 lat czekali na rozpoczęcie tej budowy — zaznacza Marek Wojs, współwłaściciel firmy Inżbud z Ustronia, jednego z kilku wykonawców polderu.
Dla Inżbudu ta inwestycja stanowiła prawdziwy przełom. Powstała w 1986 roku firma specjalizowała się w budownictwie hydrologicznym i drogowym.
— Do Bukowa wkroczyliśmy w 1991 roku i zaczęliśmy od budowy zapory bocznej. Potem wygrywaliśmy kolejne przetargi. Polder oznaczał inwestycje w sprzęt i ludzi. Dzięki temu mogliśmy wypłynąć na szersze, budowlane wody — twierdzi Marek Wojs.
— Wstrzymanie budowy zbiornika Racibórz Dolny to moim zdaniem poważny błąd gospodarczy, zmarnowane może zostać nie tylko to, co już zbudowano. Zagrożony jest byt firm, które uczestniczyły w budowie — uważa Stanisław Staniszewski, dyrektor spółki Polwod z Opola, która od 1990 roku związana jest z pracami w okolicach Raciborza.
W Polwodzie nie ukrywają, że liczyli na kolejne zlecenia.
— Pod tym kątem budowaliśmy firmę. Teraz musimy się zastanowić, czy będzie nas stać na utrzymanie wszystkich pracowników i infrastruktury technicznej. Boję się jednak, że nie obędzie się bez cięć i redukcji zatrudnienia — dodaje Stanisław Staniszewski.
Kłopoty czekają również Inżbud.
— Mamy co prawda jeszcze węzły betoniarskie w Czechowicach-Dziedzicach i Ustroniu, ale są to znacznie mniejsze prace niż tutaj. Będziemy startować w przetargach, ale żaden nie zrównoważy tych zleceń, których spodziewaliśmy się przy budowie zbiornika Jeszcze nie zastanawialiśmy się nad tym, w jaki sposób zagospodarujemy sprzęt i ludzi. Kończymy polder i liczymy na to, że pieniądze na zbiornik się znajdą — mówi Marek Wojs.
Dziurawa ochrona
Prace przy budowie polderu rozpoczęły się na początku lat 90. Deklaracje o kompleksowym rozwiązaniu ochrony przeciwpowodziowej wraz z budową zbiornika Racibórz Dolny pojawiły się jednak dopiero po powodzi z lipca 1997 roku.
— Pieniądze z budżetu na budowę zbiornika są, dopóki się pamięta o skutkach katastrofy. Przecież w samym tylko Raciborzu woda zalała 30 dużych zakładów i 595 mniejszych — twierdzi Mariusz Weidner.
Na dokończenie inwestycji brakuje 700 mln zł.
— Te pieniądze muszą się znaleźć. Jeżeli nie będzie decyzji co do sposobu finansowania dalszych prac, wody rzeki nadal będą się rozlewać w dolinie Odry. Problem jednak w tym, że jest ona zamieszkana — mówi Dariusz Wdowiak.
— Niedobrze, że prace zostaną przerwane na tym etapie. Polder Buków zabezpiecza tylko niewielki fragment biegu rzeki. Miejscowości położone niżej nadal będą zagrożone — wyjaśnia Marek Wojs.
Kapitał z zagranicy
Otrzymane przez starostwo powiatowe w Raciborzu pismo z Rządowego Centrum Studiów Strategicznych zakłada, że budowa może rozpocząć się dopiero po 2010 roku. Tymczasem Ministerstwo Środowiska przyjęło program budowy zbiornika. Ma powstać w ciągu 6 lat. Tyle że nie wiadomo, kiedy budowa ruszy. Samorząd lokalny nie zamierza jednak zaprzestać walki o tę inwestycję. Przez 10 lat może zdarzyć się kilka katastrofalnych powodzi, które spowodują straty znacznie przekraczające nakłady niezbędne na dokończenie systemu zabezpieczeń.
Cały zbiornik ma kosztować od 500 do 700 mln zł. Żeby prace ruszyły, wystarczy 30 milionów. Jego budowa nie jest tylko sprawą polską. Interesują się nią zarówno Czesi i Słowacy, jak i Niemcy.
— Z moich informacji wynika, że Niemcy byliby skłonni pomóc w znalezieniu środków na sfinansowanie 80 proc. inwestycji — informuje Stanisław Staniszewski.
Rządowy projekt trafi pod obrady Rady Ministrów w lutym. Wtedy padnie zapewne pytanie o finansowanie budowy.
— Słyszałem o niemieckich planach, ale to nasz rząd powinien wystąpić do nich z taką propozycją. Trudno oczekiwać, by bez zaproszenia przyszli tu z czapką pieniędzy — uważa Józef Klepacz, zastępca dyrektora Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej w Gliwicach.