Gminy chcą uniknąć kar za śmieci

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Samorządowcy apelują o zmianę przepisów dotyczących odpowiedzialności za recykling odpadów. Chcą przerzucić ją np. na podmioty mające instalacje przetwarzania.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie wskaźniki recyklingu trzeba osiągać w Polsce
  • czemu gminom trudno spełnić wymogi
  • jakie działania mogą podjąć, by poprawić wskaźniki

Gminy mają problem z osiąganiem wskaźników recyklingu odpadów. Obecnie administracja środowiskowa analizuje dane za 2020 r. i zaczyna nakładać kary na samorządy, więc lokalni włodarze apelują o zmianę przepisów.

Zgodnie z obowiązującą ustawą o utrzymaniu czystości i porządku rząd i parlament zobowiązały gminy do osiągnięcia poziomu przygotowania do ponownego użycia i recyklingu 20 proc. odpadów komunalnych zebranych w 2020 r. W przypadku papieru, tworzyw sztucznych, szkła i metali natomiast już dwa lata temu poziom powinien sięgać 50 proc. Takie rozgraniczenie miało ułatwić gminom spełnienie wymogów, ale okazuje się, że wielu nie udało się uzyskać ustawowych wskaźników. W przyszłym roku wskaźnik recyklingu wszystkich odpadów komunalnych sięgnie 35 proc., a w 2025 r. wzrośnie do 55 proc. Wielu gminom będzie trudno wspiąć się na ten poziom, więc problemy mogą narastać.

Słone kary:
Słone kary:
Już dwa lata temu rząd zliberalizował przepisy, by złagodzić ryzyko kar nakładanych na gmin,y szacowanych wówczas na 900 mln zł. Część samorządów jednak wciąż ma problem ze spełnieniem krajowych i unijnych wymogów. Pierwsze kary już są naliczane, trudno ocenić, jak dotkliwe będą. Niektóre gminy wnioskują o zawieszenie. Izby obrachunkowe z kolei nie godzą się na finansowanie ich z pobieranych od mieszkańców opłat za odpady.
fot. Jasper Juinen/Bloomberg

Odpowiedzialność za recykling

Pomorskie gminy użytkujące składowisko odpadów w Chlewnicy wysłały do Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ) petycję o rozliczanie z obowiązku recyklingu podmiotów zajmujących się przetwarzaniem odpadów, a nie samorządów. Proponują nawet podwyższenie wskaźników, ale nie za przygotowanie surowców do recyklingu, lecz za selektywne zbieranie śmieci. Podobne postulaty zgłaszają też inni lokalni włodarze.

„Mimo bardzo dobrze zorganizowanej gospodarki odpadami w naszych gminach, poziomu selektywnego zbierania przekraczającego 70 proc. z trudem osiągamy pierwszy 20-procentowy próg recyklingu” – czytamy w petycji.

Jej autorzy twierdzą, że doliczenie kompostowania przydomowego poprawi sytuację, ale nie pozwoli osiągnąć 35 proc. recyklingu odpadów komunalnych ani 50 proc. wybranych frakcji.

„Recykling papieru, szkła czy metali prowadzony jest zasadniczo ponadlokalnie, przez duże koncerny międzynarodowe, które w Polsce posiadają kilkanaście instalacji. To te koncerny decydują o masie i rodzaju odpadów przyjmowanych z terenu Polski do recyklingu oraz o cenach ich zakupu lub wysokości dopłat. Recykling tworzyw sztucznych prowadzony jest w skali krajowej przez setki małych i średnich przedsiębiorstw. Ilość i rodzaj odpadów tworzyw sztucznych poddanych recyklingowi jest całkowicie zależna od potrzeb rynku krajowego i międzynarodowego. Decyzje o przetwarzaniu odpadów komunalnych (...) są podejmowane przez przedsiębiorców i uwarunkowane potrzebami rynkowymi“ - czytamy w gminnej petycji.

Jej autorzy twierdzą, że samorządy nie mają wpływu na rynek, a muszą liczyć się z karami za nieosiągnięcie wskaźników recyklingu. Już na początku roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) naliczył 1,3 mln zł kary dla Rudy Śląskiej, ale samorządowcy złożyli odwołanie. Niedawno natomiast PAP podała, że pomorski WIOŚ nałożył kary o wartości 3,4 mln zł na samorządy z tego regionu, ale w przypadku 25 gmin zawiesił ich wykonanie, a część wniosków jeszcze rozpatruje. Nic dziwnego, że pomorskie samorządy apelują o zmianę prawa. W skali kraju niespełnienie wymogów może skutkować karami liczonymi w setkach milionów złotych.

Niektóre samorządy już zaczynają przestrzegać mieszkańców przed ryzykiem przerzucenia na nich sankcji za zbyt niski poziom recyklingu. Robert Szczepankowski, prezes firmy T-Master, dostarczającej urządzenia i systemy zagospodarowania odpadów, mówił już w PB, że wspólnota gdańskiego osiedla, na którym mieszka, dostała ostrzeżenie od gminy, że jeśli nie będzie spełniać wymogów dotyczących recyklingu, zapłaci 26 tys. zł kary. To dwa razy więcej, niż mieszkańcy płacą miesięcznie.

Groźba złamania dyrektyw unijnych

MKiŚ na razie nie odpowiedziało na petycję pomorskich gmin. Krzysztof Baczyński, prezes Związku Pracodawców EKO-PAK, twierdzi, że podobnych apeli jest więcej, ale - jego zdaniem - rozwiązania proponowane przez sygnatariuszy są błędne.

- Zgodnie z art. 11 ust. 2 znowelizowanej dyrektywy ws. odpadów nałożony został obowiązek uzyskania określonego poziomu przygotowania do ponownego użycia i recyklingu, a nie poziomu selektywnej zbiórki. Zmiana tego obowiązku stanowiłaby więc złamanie prawa Unii Europejskiej. Dyrektywa nie nakłada wprawdzie obowiązku uzyskania określonego poziomu na państwa członkowskie, ale mają one zapewnić, aby został on zrealizowany. Robią to, nakładając obowiązki realizacyjne na wybrane grupy uczestników rynku. W przypadku recyklingu odpadów komunalnych na samorządy, w przypadku recyklingu odpadów opakowaniowych na wprowadzających wyroby w opakowaniach, w przypadku recyklingu elektrośmieci na producentów RTV/AGD itd. – mówi Krzysztof Baczyński.

Przypomina, że gminy wybierają w przetargach podmioty odbierające odpady, a wraz z nimi także np. instalacje komunalne. Usługi tych podmiotów finansują z opłaty pobieranej od mieszkańców. Co roku otrzymują też sprawozdania i mają obowiązek kontroli podmiotów odpowiedzialnych za odbiór i recykling odpadów. Mogą też na nie nakładać kary.

- Prawo daje więc gminom wszystkie narzędzia umożliwiające osiąganie zapisanych w ustawie obowiązków recyklingu. Jeśli nie chcą lub boją się z nich skorzystać, to ich sprawa. Nie mogą jednak twierdzić, że nie mają nad niczym kontroli i że ewentualne kary za brak recyklingu powinien płacić ktoś inny – konkluduje Krzysztof Baczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane