W Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) — dotychczas krytykowanej za zbyt jastrzębią politykę — nagle zaroiło się od gołębi. Na grudniowym posiedzeniu za obniżką stóp procentowych o 0,25 pkt proc. zagłosowała cała dziesiątka członków rady. Obecny skład RPP jeszcze nigdy nie ciął stóp jednogłośnie. Ostatni raz taka decyzja zapadła za poprzedniej kadencji, w czerwcu 2005 r. Co więcej, mało brakowało, by stopy procentowe nie zostały ścięte znacznie bardziej spektakularnie.
Dwoje członków RPP (Andrzej Bratkowski i Elżbieta Chojna-Duch) forsowało cięcie o 1,5 pkt proc., a czworo (też Zyta Gilowska i Adam Glapiński) chciało obniżki o 0,5 pkt. Nawet po upadku Lehman Brothers na stole RPP nie leżały wnioski o cięcia większe niż o 0,75 pkt. — RPP przez miesiące była mocno spóźniona z łagodzeniem polityki pieniężnej. Mimo że wzrost gospodarczy spowalniał, rada długo unikała obniżania stóp. Wygląda na to, że część członków zdała sobie sprawę z tego błędu i silnymi cięciami chcą teraz nadrobić stracony czas — mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao.
Czy rój gołębi w grudniu oznacza, że stopy będą teraz mocno spadać? Wcale nie. Styczeń pokazał, że jastrzębie skrzydło w radzie ciągle ma się dobrze. Przewodniczący Marek Belka mówił na przykład, że potrzebna jest pauza w obniżkach stóp. W podobnym tonie wypowiadali się Jan Winiecki i Andrzej Rzońca.
— Jednomyślność w cięciu stóp w grudniu jest zaskakująca, bo późniejsze wypowiedzi pokazywały, że RPP mimo wszystko nadal jest mocno podzielona. Dlatego nadal nie spodziewam się mocnych cięć stóp. Zobaczymy obniżkę o 0,25 pkt proc. w lutym i może jeszcze jedną na wiosnę — mówi Piotr Łysienia, ekonomista Banku Pocztowego.
Nagłe wolty członków RPP sprawiają, że analitycy jeszcze mocniej krytykują członków RPP za komunikacyjny chaos. — Po obecnym składzie rady można spodziewać się wszystkiego. Jej członkowie najpierw ociągają się z obniżkami, potem w grudniu nagle wpadają w amok cięć, by za chwilę znowu zamienić się w jastrzębi.
To nie tak powinno wyglądać — mówi główny ekonomista jednego z banków. Przypomina, że np. Zyta Gilowska i Adam Glapiński w listopadzie głosowali przeciwko obniżce stóp o 0,25 pkt, a w grudniu poparli cięcie o 0,5 pkt.