Goliat odzyskuje wigor

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2014-06-25 00:00

Agile: Czy dzięki tzw. zwinnym metodykom oprogramowania korporacje mogą być tak samo sprytne jak kilkuosobowy start-up?

Biblijnej historii o Dawidzie, który pokonał Goliata, nie da się zamknąć w zakurzonej księdze na bibliotecznej półce. Ona wydarza się codziennie. Oto mała firma zdobywa przewagę nad wielką i wypycha ją z rynku. Zawdzięcza to szybkości i sprytowi, które dają jej m.in. nowe technologie. Wprowadzenie narzędzi IT biznesowym mikrusom zajmuje tygodnie.

TECHNOLOGICZNY WYŚCIG: Dzięki Agile duże firmy szybciej otrzymują ostateczną wersję tzw. dedykowanego oprogramowania, co podnosi ich konkurencyjność — mówi Wojciech Mach, dyrektor zarządzający w polskim oddziale spółki Luxoft. [FOT. ARC]
TECHNOLOGICZNY WYŚCIG: Dzięki Agile duże firmy szybciej otrzymują ostateczną wersję tzw. dedykowanego oprogramowania, co podnosi ich konkurencyjność — mówi Wojciech Mach, dyrektor zarządzający w polskim oddziale spółki Luxoft. [FOT. ARC]
None
None

Co się tyczy korporacji — sam wybór dostawcy i systemu może się ciągnąć miesiącami. A dopóki nie skończą wdrożenia, wolniej reagują na zmiany rynkowe i tracą na wydajności, elastyczności i konkurencyjności. To jednak nie oznacza, że wielkie przedsiębiorstwa są bez szans. Goliat naprawdę jest w stanie pobić Dawida, jeśli tylko pokona swą ociężałość. Środkiem do celu są rozwiązania, które pozwalają na przyspieszenie wdrożeń.

Przykładem mogą być tzw. zwinne metodyki oprogramowania — Agile, które — według 84 proc. amerykańskich specjalistów ankietowanych przez Analyst.Net Research — przynoszą efekty dostosowane do potrzeb klienta.

Szybciej, sprawniej, efektywniej

Tradycyjny tryb pracy nad zleceniami IT opiera się na nienaruszalnym harmonogramie realizacji zadań. Zwolennicy Agile proponują inne podejście: trzeba odejść od sztywnych procedur, bo tworząc produkt, najlepsze rezultaty osiąga się, stale udoskonalając jego wizje podczas kolejnych faz przedsięwzięcia.

— Zespoły kierujące się zasadami zwinnego programowania są samorządne. Pracując wspólnie nad produktem, nie dzielą się zadaniami, ale działają równolegle, pozostając od siebie niezależne. Jednocześnie wszystkie rozwiązania wdrażane w poszczególnych fazach konsultują z klientem i regularnie omawiają w gronie projektowym — opisuje Wojciech Mach, dyrektor zarządzający w polskim oddziale spółki Luxoft, międzynarodowego dostawcy outsourcingu IT. Działania koordynuje przedstawiciel zleceniodawcy. Ogranicza to nieporozumienia i zbędne procedury, a tym samym przyspiesza prace.

— Za sprawą Agile klienci szybciej otrzymują ostateczną wersję tzw. dedykowanego systemu. To odpowiedź na obawy dotyczące opóźnień we wdrożeniach IT. Przykładem może być GE Healthcare, oferujący innowacyjne technologie z dziedziny zdrowia.

Przy pomocy wspomnianej metodyki pracujący dla tej firmy informatycy skrócili tworzenie zaawansowanego oprogramowania ze standardowych 18-24 miesięcy do roku — informuje dyrektor Mach. Z Agile korzystają największe światowe spółki — Google, IBM, Facebook. W Polsce m.in. firmy Luxoft i Capgemini, obsługujące w swoich centrach międzynarodowe korporacje. Ale metodyka ta wciąż pozostaje u nas nowinką. Choć wkrótce może się to zmienić.

— Nie poprzestajemy na promocji Agile. Mamy za sobą kilka dużych zleceń dla klientów zagranicznych, które realizowaliśmy w Polsce przy wykorzystaniuAgile. Teraz doświadczeniem z tych przedsięwzięć dzielimy się z pracownikami i klientami — mówi Piotr Poprawski, dyrektor centrum rozwoju oprogramowania Capgemini we Wrocławiu, które prowadzi szkolenia z zakresu zwinnych metodyk programowania.

Rozmiar traci znaczenie

Agile usprawnia dostarczanie specjalistycznego oprogramowania. Aplikacje te umożliwiają dalsze oszczędności czasu i wzrost innowacji — dzięki zmniejszeniu liczby działań koniecznych do osiągnięcia określonego efektu, np. skomplikowanych wyliczeń finansowych lub zdobycia danych o kliencie. Najważniejsze zaś jest to, że uzbrojona w te rozwiązania sieć handlowa czy wielodziałowa spółka zyskuje szybkość, elastyczność i znajomość preferencji poszczególnych klientów, których nie powstydziłby się osiedlowy sklepik lub kilkuosobowy start-up.

— Programy wspierają duże przedsiębiorstwa na wiele sposobów. Na przykład analizują dane o wymaganiach dotyczących obsługi lub indywidualnych zachowaniach konsumentów, co pozwala zaoszczędzić pieniądze, czas i podnieść jakość usług. Dzięki takim aplikacjom firmy mogą przedstawić ofertę, która idealnie trafia w potrzeby klientów — twierdzi Michał Grabarz, dyrektor ds. usług IT w Infosys BPO Europe.

Strach padł na korporacje

Systemy informatyczne są szansą na uzyskanie przewagi rynkowej — uważa 65 proc. przedstawicieli kadry kierowniczej w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka), biorących udział w ostatnim badaniu Vanson Bourne. Sęk w tym, że — zdaniem 55 proc. szefów IT — duże przedsiębiorstwa wprowadzają nowe technologie z większymi oporami niż mniejsze, przez co ich przewaga nad biznesową drobnicą się kurczy. Standardem stają się wdrożenia zrealizowane po terminie. W Wielkiej Brytanii średnie opóźnienia sięgają pięciu miesięcy, a w co czwartej spółce wynoszą od pół do 1,5 roku. Skutki? 39 proc. respondentów twierdzi, że przekraczanie harmonogramów może zniechęcać zarządy do innowacji we wszystkich działach firmy. 36 proc. obawia się spadku produktywności, a co trzeci — utraty klientów na rzecz sprawniejszych konkurentów.