Gomułka: plan konsolidacji to dokument polityczny

PAP
opublikowano: 2010-01-29 16:04

Przedstawiony w piątek przez premiera Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011 to dokument polityczny, a nie programowy, bo taki musiałby pokazać sposoby realizacji zakładanych celów - uważa główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów prof. Stanisław Gomułka.

"Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011 jest sygnowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak nazywa go dokumentem autorskim premiera Tuska i Platformy Obywatelskiej, a nie rządu i koalicji. Nie jest to też plan ministra finansów. W tym sensie jest to przede wszystkim dokument polityczny, akcentujący dobre czy konieczne cele, a nie dokument programowy, który by też musiał pokazać sposoby realizacji takich celów" - zauważył Gomułka.

Ocenił, że podstawowym celem rządu będzie zmniejszenie deficytu sektora finansów publicznych z poziomu około 6-7 proc. PKB w tym roku do poniżej 3 proc. PKB pod koniec 2012 r., czyli prawdopodobnie w 2013 r. "Takie obniżenie jest konieczne, aby Polska mogła wejść do strefy euro od początku 2015 roku oraz by relacja długu publicznego do PKB nie przekroczyła konstytucyjnego progu 60 proc. PKB" - wyjaśnił główny ekonomista BCC.

Ekspert zwrócił uwagę, że w dokumencie jest mowa o dwóch regułach wydatkowych. "Jedna odnosi się tylko do tzw. wydatków elastycznych. Będą one podwyższane w tempie inflacja plus 1 procent. Ale ogólne wydatki budżetowe mają być podwyższane w tempie nie wyższym niż średnioroczny wzrost PKB w poprzednich pięciu latach" - podkreślił.

"Ta reguła oznacza utrzymanie relacji wydatków publicznych do PKB. Powstaje pytanie, w jaki sposób rząd zamierza zmniejszyć deficyt sektora finansów publicznych o blisko 3-4 punkty procentowe w latach 2011- 2013. Tego się dzisiaj nie dowiedzieliśmy. Dokument mówi ogólnikowo o jakichś inicjatywach ustawowych, ale nie informuje o ich potencjalnych skutkach finansowych" - dodał.

Ocenił, że takie zmniejszenie deficytu sektora finansów publicznych byłoby możliwe m.in. tylko wtedy, gdyby PKB rósł w tym okresie nadzwyczaj szybko, albo wzrastało dość znacznie obciążenie gospodarki podatkami i składkami. "Ale jak dotąd Ministerstwo Finansów zakładało bardzo umiarkowane tempo wzrostu PKB w latach 2011-2012. W dokumencie mówi się o kasach fiskalnych dla lekarzy i prawników oraz nieco większych wpływach z VAT-u, ale w sumie będą to skromne dodatkowe dochody" - podkreślił. (PAP)