Google nie inwestuje miliardów w projekty czystej energii tylko po to, aby czuć się dobrze i uszczęśliwiać pracowników. Portal amerykańskiego „Forbesa” podkreśla, że gigant branży internetowej robi to dlatego, że posiada wyniki podparte poważnymi danymi. Rick Needham, dyrektor ds. energii i zrównoważonego rozwoju w Google’u, podał podczas Cleantech Forum w San Francisco niektóre z tych danych. W Stanach Zjednoczonych zainstalowano w zeszłym roku więcej siłowni wiatrowych niż gazu ziemnego. Wzrósł też współczynnik zdolności lub procent czasu, w którym turbiny są aktywne, głównie dzięki lepszej lokalizacji i poprawie efektywności sprzętu. Zielona energia to nie tylko wiatr, ale także słońce. Koszty energii z elektrowni słonecznych spadły w USA o 28 proc., a cena samych paneli słonecznych obniżyła się w ciągu ostatnich pięciu lat aż o 80 proc. Stawiając na zieloną energię Google firmową flotę samochodów ładuje 240 gniazdek, niektóre umowy na dostarczanie energii z wiatru gwarantują koncernowi stałe ceny na najbliższych 20 lat, a pracownicy są dowożeni do pracy busami zasilanymi biodieselem. Google zmodernizował też architekturę zżerających energię centrów danych. Dzięki różnym inicjatywom dotyczącym tych centrów zaoszczędził już ponad 1 mld USD.
Google wierzy w wiatr i słońce
Internetowy gigant wierzy w wiatr, słońce i elektryczne auta. Już oszczędza sporo na zielonej energii.
