Gorączka złota wciąż trwa

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 30-01-2008, 00:00

Cena złota co chwilę notuje nowy rekord, zaś od sierpnia 2007 wzrosła ponad 40 proc. Dla porównania, indeks S&P500, będący dla wielu miernikiem globalnej koniunktury, stracił w tym okresie 7 proc., a warszawski WIG20 zniżkował aż o 13 proc. Zmienność na rynku surowców jest z reguły większa niż na rynkach akcji. W Polsce najbardziej popularne formy inwestycji w złoto nie dają jednak w pełni wykorzystać możliwości rynku. Zakup sztabki czy monety z tego kruszcu należy pozostawić zapaleńcom, gdyż płynność i przejrzystość wyklucza inwestycje inne niż o długim horyzoncie czasowym. Pewnym ułatwieniem są jednostki funduszy, które inwestują w złoto, ale w takiej sytuacji nie potrafimy zbudować strategii opartej na konkretnych założeniach. Cena złota (zwłaszcza wyrażona w naszej walucie) zależy od wielu czynników.

Podstawowym jest kurs EUR/USD. Jego wzrost wpływa pozytywnie na ceny metali. Gdyby dolar umocnił się wobec euro, ceny metali z dużym prawdopodobieństwem by spadły. W tej sytuacji zwykły zakup złota zakończyłby się stratą. Jest jednak wyjście z sytuacji. Można kupić kontrakty na metale szlachetne, czyli te, które zyskują w okresie dekoniunktury, i jednocześnie sprzedać kontrakty na metale przemysłowe, których cena zależy od popytu inwestycyjnego. To wyeliminuje ryzyko związane z ruchami na EUR/USD. Oczywiście strategie oparte na bezpośrednim inwestowaniu w instrumenty pochodne nie są dla każdego. Na rynku jest jednak miejsce dla funduszy czy instrumentów strukturyzowanych oferujących bardziej pasywnym klientom ciekawe „złote” strategie inwestycyjne.

Przemysław Kwiecień

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Polecane