Według „Super Expressu”, do takiej historii doszło w sobotę. Pod blok
Gosiewskiego przyjechała sejmowa Toyota. Poseł zszedł na dół z dwójką dzieci i
pojechał do oddalonego o kilkaset metrów sklepu. Po zakupach szofer zawiózł
towary do domu, ale na tym jego rola się nie skończyła. Sejmowy samochód
pojechał jeszcze na basen, z którego korzystają dzieci Gosiewskiego. Ech dolce
vita....
Gosiewski ma służącego?
Takie pytanie powstaje po lekturze „Super Expressu”. Gazeta alarmuje, że poseł Prawa i Sprawiedliwości wykorzystuje sejmowego kierowcę do... robienia zakupów. Gazeta zilustrowała tekst bogatym materiałem zdjęciowym. Widać na nim, jak szofer pakuje i nosi zakupy z Marcpolu oraz otwiera drzwi auta dzieciom posła.
