Gospodarka daje oznaki ożywienia

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2014-10-31 00:00

Powiało optymizmem. Wskaźnik koniunktury powędrował w górę. Część ekspertów jednak ostrzega: nie cieszmy się jeszcze.

Jest szansa, że spowolnienie gospodarcze, jakie dotknęło Polskę w ostatnich miesiącach, powoli przechodzi do historii. Kolejne dane sugerują, że koniunktura przestaje słabnąć, a nawet znowu lekko się nasila.

Najnowszą jaskółką są wyniki badania Komisji Europejskiej wśród przedsiębiorstw. Publikowany na tej podstawie wskaźnik koniunktury ekonomicznej ESI dla Polski wzrósł w październiku z 96,4 do 99,3 pkt. i jest na najwyższym poziomie od lipca 2013 r. To dobry znak, bo indeks ESI był zwykle dobrze skorelowany z polską dynamiką PKB.

— W miesiącach letnich widać było w Polsce koniunkturalny dołek. Na szczęście, dane pokazujące sytuację we wrześniu i w październiku wskazują na lekkie przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Pokazują, że tamto osłabienie było tylko tymczasowe i sytuacja się stabilizuje — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Obecnie mediana prognoz (na podstawie ankiety agencji Bloomberg wśród ekonomistów) mówi, że w trzecim kwartale 2014 r. dynamika PKB w Polsce obniżyła się do 2,8 proc., wobec 3,3 proc.

Koniunktura znowu się poprawia

Wskaźnik ESI koniunktury gospodarczej w Polsce tworzony przez Komisję Europejską oraz dynamika PKB Polski w drugim kwartale i 3,4 proc. w pierwszym. Wskaźnik ESI sugeruje, że znowu rośnie i w czwartym kwartale sięgnie ponad 3 proc.

— To jest mniej więcej zbieżne z tym, czego spodziewamy się w naszym podstawowym scenariuszu. Prognozujemy 2,8 proc. w trzecim kwartale i przyspieszenie do 3 proc. w czwartym. Trudno tu mówić o jakimś znaczącym ożywieniu, ale przynajmniej sytuacja przestała się pogarszać — mówi Monika Kurtek.

Wskaźnik ESI to już kolejny pozytywny odczyt z gospodarki. Wcześniej podobne optymistyczne symptomy widać było np. w danych o produkcji, bezrobociu czy we wskaźniku koniunktury PMI HSBC. Niestety, to tylko pojedyncze, jednomiesięczne wyniki, dlatego nie przekonują wszystkich ekonomistów. Część nadal widzi najbliższe miesiące w dość ciemnych barwach.

— Nie sądzę, żeby w najbliższych kwartałach miała nastąpić poprawa koniunktury. Niektóre wskaźniki rzeczywiście ostatnio rosną, ale to mogą być jednorazowe, nic nieznaczące wybicia — mówi Marcin Mazurek, ekonomista mBanku. Jego zdaniem, nie ma podstaw, aby oczekiwać przyspieszenia gospodarczego w Polsce.

— Nie widzimy żadnego impulsu, który miałby stymulować gospodarkę. Raczej spodziewamy się dalszego spadku dynamiki PKB. W czwartym kwartale 2014 r. zejdzie do 2,4-2,5 proc., a w pierwszym kwartale 2015 r. do 2,2 proc. — mówi Marcin Mazurek. Podobnego zdania jest Marcin Mróz, główny ekonomista Grupy Copernicus.

— Otoczenie zewnętrzne jest niesprzyjające, tzn. koniunktura w Niemczech i strefie euro jest i pozostanie słaba. Można mieć nadzieję, że nasilać się będzie krajowa konsumpcja, ale to mało prawdopodobne. Potrzebny jest silny wzrost płac, a przy słabych warunkach makro pracodawcy nie będą dawać dużych podwyżek — mówi Marcin Mróz.