Gospodarka, głupcze!

DI, PAP
28-06-2010, 11:21

Niedzielna debata kandydatów na prezydenta dotyczyła m.in. gospodarki. Niemal wszystkie media przyznają w poniedziałek, że debata o gospodarce przebiegała dość niemrawo. „Widać wyraźnie, że ta tematyka obu kandydatom nie leży” – podsumowała „Gazeta Wyborcza”.

Podczas niedzielnej debaty kandydaci na prezydenta Bronisław Komorowski z PO i Jarosław Kaczyński z PiS mówili m.in. o emeryturach, umowie gazowej z Rosji, gazie łupkowym i wydatkach na armię.

"Czas przerwać te niepotrzebne wojny o krzesła, o samolot, o psucie polityki zagranicznej, czas zacząć naprawdę pracować i budować. Sądzę, że te pięć lat spokoju i pokoju politycznego po prostu się należy" – zapewniał Bronisław Komorowski. Kandydat PO odnosząc się do poniedziałkowego wyjazdu Kaczyńskiego do Londynu, prosił go, by nie popełniał błędu i nie zapowiadał rezygnacji z dopłat bezpośrednich dla rolników w imię marzeń o armii europejskiej. "Panie marszałku, pan mówi nieprawdę" - bronił się Jarosław Kaczyński z PiS.

Doradca ekonomiczny

Kandydaci byli pytani o to, kogo po wyborze powołaliby na doradcę ekonomicznego. Kaczyński wskazał na prof. Zytę Gilowską. "Jeżeli minister Gilowska by się zgodziła, byłbym bardzo rad" - powiedział. Komorowski nie chciał podać konkretnego nazwiska. "Będę szukał doradztwa w bardzo różnych środowiskach politycznych, a nie tylko w swoim własnym" - zadeklarował.

Przywileje emerytalne

Obaj kandydaci pytani byli o ideę likwidowania dotychczasowych przywilejów emerytalnych, m.in. w wojsku i policji. Kaczyński podkreślił, że nie należy likwidować tych przywilejów, bo - jak argumentował - są "substytutem niewysokich płac". "To są bardzo często prace wymagające szczególnej dyspozycyjności. Będziemy tego bronić" - podkreślił.
Z kolei Komorowski powiedział, że "wszyscy wiedzą w wojsku", że jest jednym z twórców obecnego systemu emerytalnego dla służb mundurowych. "Ten system może być zmieniany ze względu na profesjonalizację służb zbrojnych, ale tylko i wyłącznie na tych zasadach, że nowo wstępujący do służby akceptują nowe reguły. Ci wszyscy co są w wojsku lub byli w wojsku powinni mieć prawo do dotychczasowego systemu" - zaznaczył.

Wiek emerytalny

Kandydaci odpowiadali też na pytanie, czy wiek emerytalny w Polsce należy podwyższyć. Komorowski stwierdził, że nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego. "Można stworzyć możliwość wyboru - na przykład łącznie z wyższą emeryturą. Nic na siłę" - dodał Komorowski. Jego zdaniem, Polska nie ma problemu podwyższania wieku emerytalnego - dotyczy on krajów, które przeżywają głęboki kryzys gospodarczy. "My zdołaliśmy uratować polski wzrost gospodarczy. Byliśmy w zeszłym roku jedynym krajem w Europie, który miał dodatni wzrost gospodarczy. W tym roku mamy ponad 3-procentowy. Udało się uchronić Polskę przed kryzysem" - mówił Komorowski. "Jak Polska by wyglądała, gdybyśmy zrealizowali oczekiwania opozycji PiS-owskiej, żeby wydać więcej pieniędzy. Byśmy byli dzisiaj Grecją. Ale jesteśmy na szczęście Polską, krajem, który cały czas się rozwija i to coraz szybciej" - dodał. Zdaniem Komorowskiego, nie ma sensu straszyć Polaków wizją koniecznych oszczędności. "Udało nam się poprzez uniknięcie niedobrych propozycji opozycji uratować polski wzrost gospodarczy. I teraz trzeba go umocnić" - powiedział.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, to dzięki obniżkom podatków, które wprowadził rząd PiS, Polska mogła uniknąć kryzysu. "Gdyby Platforma Obywatelska potrafiła w 2008 roku wydawać środki z funduszy europejskich - i nie wydała tylko 1 mld zł (...) - to nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza. Te wyniki byłyby jeszcze bardziej imponujące na tle europejskim" - dodał. Kandydat PiS ocenił, że "nie wszystkie rozwiązania związane z funduszami emerytalnymi są właściwe". "W szczególności bardzo ryzykowne są te plany, które snuje polski rząd, jeżeli chodzi o prywatyzację. Również części polskiego majątku, na razie jeszcze państwowego, poprzez te fundusze (emerytalne - PAP). To naprawdę może w przyszłości stworzyć różnego rodzaju bardzo poważne niebezpieczeństwa dla polskich emerytur" - podkreślił. Zaznaczył, że "Polki mają prawo pracy do 65. roku życia, a nie obowiązek".

Umowa gazowa z Rosją

Kandydaci PiS i PO mówili też, czy są zwolennikami negocjowanej umowy gazowej z Rosją w sytuacji, kiedy Polska może być potęgą jeśli chodzi o wydobycie gazu łupkowego.

"Jeśli się okaże, że jest gaz w wielkich ilościach, będziemy wszyscy szczęśliwi (...), ale trzeba mieć świadomość, że to dopiero za parę miesięcy będzie zakończony pierwszy odwiert" - powiedział Komorowski. Dlatego - jego zdaniem - należy równolegle prowadzić negocjacje z dostawcami gazu klasycznego i "budować szanse na pozyskanie gazu łupkowego". Zdaniem Komorowskiego, potrzebne są "elastyczne relacje" z Rosją po to, by mieć możliwość renegocjacji umowy gazowej ze stroną rosyjską lub nawet "szansę jej niepodpisywania". „Jeśli okaże się, że w Polsce jest gaz łupkowy w wystarczającej ilości, to rząd na pewno zadba o to, aby "sprzedaż zgody na eksploatację obwarować wystarczającymi przepisami i decyzjami, które by dawały naszemu budżetowi duże zyski" – dodał Komorowski.

Z kolei zdaniem Kaczyńskiego podpisywanie umowy gazowej z Rosją, sięgającej 20 lat w przyszłość, jest ryzykowne, bo - jak mówił - wiele w tym czasie może się zmienić. "Nawet gdyby tego gazu łupkowego nie było, ja byłbym przeciwnikiem podpisywania tak długotrwałych umów i w ogóle dziwię się, że rząd, obecna władza tego rodzaju rozwiązanie bierze pod uwagę" - mówił kandydat PiS. Zaznaczył, że ważne jest, by Polska miała z gazu łupkowego "rzeczywiste korzyści". "Ale przede wszystkim musimy pamiętać o kwestiach bezpieczeństwa i tych spraw nie wolno zaniedbywać, nie wolno iść w jednym określonym tylko kierunku, bo już wielu się przekonało, że to jest niebezpieczne" - podkreślił.

Polska A i B

Kandydaci mówili też, co chcą zrobić dla wyrównania szans Polski A i B i co zamierzają zrobić, by kraj się równomiernie rozwijał. Kaczyński podkreślił, że w Polsce są dwie koncepcje dotyczące rozwoju: "koncepcja lokomotyw" polegająca na koncentrowaniu środków, w obszarach, które już są zamożne oraz koncepcja zrównoważonego rozwoju, której - jak mówił - jest zwolennikiem i realizował ją jako premier. "Uważam, że dobry rozwój Polski to rozwój zrównoważony. On jest w interesie wszystkich" - zaznaczył. "Jako prezydent będę czynił wszystko, żeby Polska się rozwiała w sposób zrównoważony" - zadeklarował.

Komorowski z kolei deklarował: "Nie ma Polski A, ani B, ani C, ani D. (...) Polska jest jedna i o całą Polskę trzeba dbać i rząd to robi" - zaznaczył Komorowski. Kandydat PO przypomniał, że województwa wschodnie straciły w efekcie decyzji rządu PiS z tytułu naliczania środków na ratownictwo medyczne. Dodał, że nauczyciele dostają w ostatnim czasie podwyżki. Podkreślił, że obecny rząd realizuje program budowy dróg lokalnych i budowy boisk "Orlików". "Nie ma co Polaków straszyć tym, że ktoś chce komuś coś zabrać albo, że chce stworzyć sytuację, że inne regiony będą się szybciej rozwijały. Ma się rozwijać cała Polska, cała Polaka ma dogonić Europę" - powiedział Komorowski.

Kaczyński powrócił do tego tematu także podczas czasu na odpowiedź na kolejne już, inne pytanie. Pytał, czy Komorowski zakwestionuje, że wiele inwestycji także np. w woj. podkarpackim planowanych w ramach tzw. planu Grażyny Gęsickiej zostało wykreślonych. "Proszę naprawdę nie wmawiać naszemu społeczeństwu, że jest inaczej niż jest. Reprezentujecie zupełnie inną koncepcję niż my i to jest oczywiste" - powiedział prezes PiS.

Komorowski odpowiedział Kaczyńskiemu, że plany rządu PiS były bez pokrycia. "Na nie nie było pieniędzy i pan o tym najlepiej wie" - ripostował. Podkreślił, że można planować wszystko, ale "trzeba na to forsę znaleźć". "Fakty są po naszej stronie. Jest pół miliarda na Uniwersytet Rzeszowski. Jest. Jest poprawa liczenia algorytmu na służbę zdrowia. Jest. (...) Nie ma co się powoływać na teorię, na takie, siakie koncepcje. Fakty są nieubłagane i tyle" - mówił kandydat PO.

W podsumowaniu części debaty dotyczącej zagadnień społecznych Komorowski przekonywał, że nie ma Polski "A i B", "liberalnej" i "Solidarnej". "Nie można porozdzielać tego, co jest istotą Polskości: umiłowania wolności, a więc właśnie liberalizmu i Solidarności" - podkreślał kandydat Platformy. Przypomniał, że w czasie rządów PO wzrosły wynagrodzenia Polaków; zaznaczył, że koalicja podniosła najniższą pensję, a zasiłki dla rodzin zostały zwiększone o 40 proc. Jak dodał, nie warto popełniać błędu podziału, bo tylko wspólne działanie może Polsce przynieść rozwój. Ocenił, że jeżeli będziemy dzielić nasz kraj zniszczymy szansę na dogonienie reszty Europy. Kaczyński z kolei mówił, że polityka społeczna musi polegać na tym, żeby państwo nie odwracało się tyłem do obywatela. Zaznaczył, że państwo ma wielkie obowiązki w tej sferze, zwłaszcza jeśli chodzi o zagadnienia "nie do rozwiązania nawet w ramach bardzo aktywnego społeczeństwa".

Prezes PiS mówił, że Polska jest jedna i rzeczywiście nie powinna się dzielić na wieś i miasto, czy różne grupy społeczne. Jak podkreślił, żeby nie pozostało to tylko w strefie haseł państwo musi prowadzić bardzo aktywną politykę społeczną. Odnosząc się do zagadnienia liberalizmu powiedział, że nikt nie kwestionuje w wolności w sferze kultury, czy polityki. "Chodzi o rolę państwa o to, żeby nie wmawiać ludziom, że państwo nowoczesne ma różne sprawy pozostawić w sferze prywatnej" - oświadczył lider PiS.

Wydatki na armię

Kandydaci PO i PiS pytani byli czy jako zwierzchnicy polskich sił zbrojnych poparliby postulat zniesienia zapisu o obowiązkowym przeznaczeniu co roku 1,95 proc. PKB na armię.
Komorowski przypomniał, że "1,95 proc. PKB na wojsko i 0,05 proc. na samolot wielozadaniowy" to jego dzieło i "jego dziecko". "Profesjonalna armia jest lepsza, ale jest droższa pod niektórymi względami, ale musi być dobrze i nowocześnie wyposażona" - dodał. Przekonywał, że ze sprawą finansowania armii wiąże się problem misji zewnętrznych. Według niego, 20 proc. pieniędzy, które powinny być przeznaczone na modernizację techniczną armii, są wydawane na siły zbrojne, które są obecnie w Afganistanie, a stanowią 2,5 proc. polskiej armii. W jego ocenie, nie da się skutecznie zmodernizować armii, "jeżeli będziemy prowadzili politykę, którą ogłosiła minister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego - politykę ekspedycyjną, jak byśmy byli mocarstwem postkolonialnym, a nie państwem, które w pierwszym rzędzie musi dbać o własne bezpieczeństwo, obronę własnego terytorium i mieć zdolność do występowania sojuszniczego". Przekonywał, że Polska powinna uczestniczyć w misjach zagranicznych "na miarę możliwości".

Jarosław Kaczyński zaznaczył z kolei, że kwotę 1,95 proc. PKB na armię należy zachować, a - w jego opinii - "ostatnio jej nie wykonywano". "To było dość wyraźnie mniej i to było złamanie prawa przez obecny rząd" - ocenił kandydat PiS i przypomniał, że jest wiele sygnałów świadczących o tym, iż stan armii jest "bardzo niedobry". "Nie sądzę, by misje przeszkadzały armii, bo one pozwoliły pewnej ilości żołnierzy w warunkach trudnych się wyszkolić. Dzięki nim nasza armia jest pod pewnymi względnymi silniejsza niż była" - argumentował Kaczyński. Jak dodał, jest to też kwestia wykonywania zobowiązań międzynarodowych i międzynarodowego znaczenia Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gospodarka, głupcze!