Gospodarka jest bezpieczna

Grzegorz Nawacki, Jacek Kowalczyk
12-04-2010, 06:22

Kraj i ekonomia są stabilne. Przebudowa sceny politycznej to jedyny, i to pośredni, wpływ katastrofy na biznes.

— To ogromna strata dla potencjału wojskowego, ale na kwestie gospodarcze nie będzie to miało większego wpływu. Nie widzę powodu do nerwowej reakcji inwestorów i nie spodziewam się wahań na rynku akcji, obligacji czy walutowym. Poza Sławomirem Skrzypkiem, prezesem NBP, osoby, które zginęły, nie były bezpośrednio związane z gospodarką, a bank centralny nie jest w momencie podejmowania kluczowych decyzji, które z powodu braku pana Skrzypka mogłyby być niepodejmowane lub rozstrzygnięte inaczej. Nie ma powodów do podnoszenia czy obniżania stóp procentowych w najbliższym czasie — mówi Krzysztof Stupnicki, prezes Amplico TFI.

Sprawny mechanizm

Wszyscy nasi rozmówcy są spokojni o los gospodarki. W katastrofie, poza prezesem Skrzypkiem, nie zginęły kluczowe dla niej osoby.

— To wielka tragedia w kategorii politycznej, ale z gospodarczego punktu widzenia wydźwięk już taki nie jest. Nie widzę negatywnego wpływu na złotego czy rynek akcji. Nie powinno być też nerwowości, bo politycy zachowują klasę — mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

— Dla rynków finansowych będzie miało chwilowe znaczenie, tak samo jak dla państwa. Najważniejsze z punktu widzenia rynków jest to, kto będzie nowym prezesem Narodowego Banku Polskiego i zarazem przewodniczył Radzie Polityki Pieniężnej. Mam nadzieję, że władze szybko rozstrzygną tę kwestię — mówi Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE.

Właśnie na wybór następcy Sławomira Skrzypka zwrócone są oczy wszystkich ekspertów.

"Mianowanie następcy tragicznie zmarłego Sławomira Skrzypka będzie testem chęci Platformy Obywatelskiej do utrzymania niezależności banku centralnego" — pisze dziennik "Wall Street Journal" na swojej stronie internetowej.

"Jeśli rynek zacznie wątpić w niezależność banku centralnego, może to osłabić polski dług i walutę" — uważa Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao, cytowany w artykule.

Eksperci zapewniają, że mimo wielkich strat, Polsce nie grozi paraliż.

— Nie sądzę, że gospodarka w jakikolwiek sposób zostanie dotknięta przez tragedię pod Smoleńskiem. Państwo jako struktura przez ostatnich 20 lat wypracowało klarowny mechanizm sprawnego przekazywania władzy i kompetencji. Dlatego nie spodziewam się żadnych problemów na styku gospodarki i administracji — mówi Dariusz Filar, ekonomista UW, były członek RPP.

Zapewnienia o stabilności Polski dotarły do zagranicznych inwestorów.

— Choć wydarzenie jest tragiczne, nie uważamy, że zaszkodzi w fundamentalny sposób politycznej i finansowej stabilności Polski. Dlatego nie oczekujemy nadmiernej zmienności rynku w poniedziałek rano — powiedziała agencji Reuters Magdalena Polan, ekonomistka Goldman Sachs.

Przebudowa polityki

Nie oznacza to, że sobotnia katastrofa nie odbije się echem w gospodarce. Wybory prezydenckie odbędą się w czerwcu, a nie jesienią.

— Analizując chłodno wpływ przyspieszonych wyborów prezydenckich na gospodarkę, można wręcz uznać go za raczej pozytywny. Kampania wyborcza będzie trwała krócej i — mam nadzieję — będzie prowadzona z większą powagą. Można więc mieć nadzieję, że unikniemy przepychanek politycznych i obietnic niekorzystnych dla finansów publicznych. Jeszcze przed katastrofą mieliśmy sygnał zaniechania sporów w polityce gospodarczej. W piątek interwencja NBP na rynku walutowym odbyła się w zgodzie między zarządem banku, Radą Polityki Pieniężnej i Ministerstwem Finansów — mówi Dariusz Filar.

Nie wiadomo, czy i kogo w wyborach wystawi lewica oraz Prawo i Sprawiedliwość. W miejsce zmarłych posłów wejdą osoby z kolejnych miejsc. Choć pojawiają się spekulacje, że także wybory parlamentarne mogą się odbyć wcześniej.

— Wynik wyborów prezydenckich ma mniejszy wpływ na gospodarkę, niż parlamentarnych. Gdyby doszło też do wyborów do Sejmu, to pojawiłaby się większa niepewność co do przyszłości gospodarki — dodaje Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Choć prezydent nie wpływa bezpośrednio na gospodarkę, to wynik wyborów będzie miał dla niej znaczenie.

— Już przed katastrofą wszystko wskazywało na to, że Bronisław Komorowski wygra wybory prezydenckie, teraz to się wydaje przesądzone. Platforma zdecyduje też o następcy prezesa Skrzypka, co zmieni układ sił w Radzie Polityki Pieniężnej. Pełnia władzy będzie więc w rękach partii określanej jako prorynkowa, co jest pozytywne dla gospodarki — mówi Mariusz Staniszewski.

To będzie nowe rozdanie na scenie politycznej.

— Sytuacja na scenie politycznej prawdopodobnie bardzo się zmieni. Platforma — ze swoim prezydentem i przy braku wielu czołowych polityków opozycji — przejmuje stery. Pytanie, co z tą władzą zrobi. Z jednej strony będzie mogła przeprowadzić obiecywane reformy gospodarcze. Jednak sytuacja nie jest jednoznaczna, bo po śmierci prezydenta koalicja będzie musiała być delikatna w realizowaniu swoich pomysłów — mówi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gospodarka jest bezpieczna