GOSPODARKA MUSI OSWOIĆ SKOKI VAT-U
Odwlekanie nieuchronnych podwyżek podatku skończy się wyższą inflacją
TRZECH NA JEDNEGO: Tylko Robert Gwiazdowski (z lewej) z Centrum im. A. Smitha jest przekonany, że nie ma znaczenia, w jakim tempie będzie podnoszony VAT. Jednak Jeremi Mordasewicz (BCC), Jacek Kazimierski (San) i Marek Poddany (Sedno) uważają, że lepsze jest stopniowe i łagodniejsze podwyższanie stawek podatku. fot. MP, GK, BS
Polska nie ma wyboru. Wcześniej czy później musi dostosować stawki VAT do obowiązujących w krajach Unii Europejskiej. Nie powinna tego jednak odwlekać na ostatni moment — jak zabiega o to część parlamentarzystów — bo grozi to zamieszaniem, które bezpośrednio uderzy w kondycję firm polskich, a w konsekwencji w całą gospodarkę. I może skończyć się wzrostem inflacji.
Dopasowanie stawek VAT do najniższego poziomu obowiązującego w Unii Europejskiej to konieczność. Polska zobowiązała się do tego podpisując w 1999 roku stosowne stanowisko negocjacyjne. Unijne stawki mają obowiązywać już w 2003 r. Powstaje pytanie, kiedy te zmiany wprowadzać — czy zwiększać stawki stopniowo, czy czekać z nimi do ostatniej chwili.
Ministerstwo Finansów proponuje stopniowe zwiększanie stawek podatków pośrednich. Część posłów próbuje jednak przełożyć podwyżki. ZChN sprzeciwia się podniesieniu podatku VAT na materiały budowlane z 7 do 12 proc. w przyszłym roku. Partia ta proponuje zamrozić stawkę do 2005 roku.
Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku tzw. rolniczego VAT. Wielu posłów promowało zerową stawkę VAT. Tymczasem w stanowisku negocjacyjnym Polska zobowiązała się, że w 2002 roku VAT rolniczy wzrośnie do 7 proc.
Gospodarka jak przyroda
— Gospodarka jest jak przyroda i nie lubi raptownych zmian. Nagłe skoki opodatkowania powodują znaczne skoki cen. Lepiej jest więc stopniowo wprowadzać podatki pośrednie. Maksymalne podniesienie VAT spowoduje wielką presję inflacyjną. Stopniowe podwyższanie podatków jest też korzystne dla budżetu państwa, bo zwiększa wpływy z roku na rok. Jest też inna strona medalu. Przedsiębiorca musi bowiem co rok przestawiać się na inne stawki VAT — twierdzi Jeremi Mordasewicz, wiceprezes BCC.
Nieco innego zdania jest Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
— Wszystko jedno, czy wprowadzimy maksymalny VAT teraz, czy będziemy go wprowadzać stopniowo czy podniesiemy stawki do 22 proc. dopiero w 2003 roku. Te decyzje są dla przedsiębiorcy neutralne, mają jedynie charakter psychologiczny i społeczny. Wprowadzenie maksymalnego VAT na mieszkania nie musi automatycznie przerzucić kosztów na klienta. Przedsiębiorcy budowlani stosują bardzo wysokie marże i mogą z nich zejść — twierdzi Robert Gwiazdowski.
Głos developera
Przedstawiciele firm budowlanych nie podzielają tej opinii.
— Podatek VAT na materiały budowlane powinien być zwiększany stopniowo, a nie jednorazowo. Najgorsza jest jednak niepewność. Inwestorzy mogą zwlekać z angażowaniem środków w rozwój rynku budowlanego, dopóki sytuacja z VAT-em nie zostanie wyjaśniona. Przez ten czas mniejsze firmy mogą upaść. Budimex-Unibud długo pracował na obecne zyski, nadal są one jednak niewielkie, a gwałtowna podwyżka podatku może spowodować, że znowu długo będziemy musieli pracować na odzyskanie pozycji — mówi Jan Mikołuszko, prezes Budimex-Unibud.
Uważa, że najlepiej byłoby ujednolicić stawki podatków pośrednich. Jego zdaniem, im więcej zróżnicowanych stawek, tym więcej pola do nadużyć.
— Nie uważam, by podniesienie VAT-u miało bezpośredni wpływ na ceny lokali. Jednorazowa, duża podwyżka może jednak wywołać histeryczną reakcję na rynku. Klienci w takiej sytuacji mogą dokonywać niewłaściwych wyborów i paść ofiarą oszustów. Będzie im zależało na dokonaniu szybkiej transakcji, by zdążyć przed podwyżką — mówi Marek Poddany, prezes developerskiej firmy Sedno.
Marek Poddany uważa, że po podniesieniu podatku pośredniego na nowe mieszkania ceny nieco wzrosną. Później jednak firmy budowlane będą schodzić z marży, by nie stracić klientów.
— Przy stopniowych podwyżkach gwałtowne i negatywne reakcje klientów mogą wystąpić tylko na początku. W kolejnych latach ludzie przyzwyczają się do stawek, tak jak do podwyżek cen paliw. Dlatego w budownictwie wolałbym stopniowe podnoszenie stawek podatków pośrednich — dodaje Marek Poddany.
— W budownictwie lepiej odłożyć na jakiś czas wprowadzenie VAT. My jako BCC rekomendowaliśmy wprowadzenie tego podatku, ale jednocześnie mówiliśmy o pewnych działaniach mających wspomóc firmy tej branży. Gminy powinny przyspieszyć uzbrajanie terenów. Potrzebne jest też usprawnienie procesu inwestycji, uproszczenie rejestru ksiąg wieczystych, odrolnienie gruntów czy też urynkowienie czynszów mieszkaniowych. Nic takiego jednak nie ma miejsca — twierdzi Jeremi Mordasewicz.
Premia dla inwestujących
Terapia szokowa nie jest też mile widziana przez przedsiębiorców z branży spożywczej. Jacek Kazimierski z firmy San uważa za sensowne stopniowe podnoszenie stawek podatków pośrednich.
— Nie lubię drastycznych zmian. Wprowadzenie 3-proc. podatku VAT na nie przetworzone artykuły rolne nie powinno wpłynąć na nasze ceny detaliczne. Łagodne przejście do stawek obowiązujących w Unii Europejskiej jest wskazane i chyba konieczne. Nikt nie pragnie stałego zwiększania deficytu na rachunku obrotów bieżących — mówi Jacek Kazimierski.
Ekonomiści popierają podniesienie stawki VAT na artykuły rolnicze z 0 do 3 proc. Ich zdaniem, stawka zerowa prowadziła do nadużyć i nie premiowała aktywnie inwestujących rolników.
— Dobrze się stało, że Sejm przegłosował VAT na artykuły rolne. Dotychczas bowiem rolnicy, którzy decydowali się na inwestycje, byli na gorszej pozycji, bo nie mogli odzyskać VAT-u. Tu stawka może być nawet wyższa. Naszym zdaniem, nie ma potrzeby preferowania rolnictwa poprzez minimalne stawki VAT — mówi Jeremi Mordasewicz.