Gospodarka na cztery z minusem

Bartek Godusławski
opublikowano: 11-05-2015, 00:00

Jeśli mamy planować zmiany w podatkach, musimy myśleć o osobach najmniej zamożnych. Podnoszenie kwoty wolnej nie jest optymalnym rozwiązaniem — mówi Artur Radziwiłł, wiceminister finansów.

PB: Ekonomiści coraz częściej podnoszą nam prognozy wzrostu PKB nawet w okolice 4 proc. Czy Ministerstwo Finansów widzi szanse na tak optymistyczny scenariusz?

Chociaż koniunktura się poprawia, resort finansów nie zamierza sobie pozwolić na popuszczenie pasa. Rząd nadal będzie prowadził politykę oszczędności budżetowych, ale tak, żeby nie zdusić gospodarki. To da nam zaufanie u inwestorów — uważa Artur Radziwiłł, wiceszef resortu finansów.
Zobacz więcej

UTRZYMAĆ WIARYGODNOŚĆ:

Chociaż koniunktura się poprawia, resort finansów nie zamierza sobie pozwolić na popuszczenie pasa. Rząd nadal będzie prowadził politykę oszczędności budżetowych, ale tak, żeby nie zdusić gospodarki. To da nam zaufanie u inwestorów — uważa Artur Radziwiłł, wiceszef resortu finansów. Grzegorz Kawecki

Artur Radziwiłł, wiceminister finansów: Uważamy, że tempo wzrostu gospodarczego w tym roku wyniesie 3,4 proc. i to jest konserwatywna prognoza. W planowaniu budżetowym należy być ostrożnym. Otoczenie zewnętrzne gospodarki jest wciąż niestabilne i pełne ryzyka, ale widzimy, że nasza gospodarka nabiera rozpędu. Nie będzie dla nas zaskoczeniem, jeśli już w tym roku uda się osiągnąć wzrost na poziomie 3,8 proc., który prognozujemy dopiero na 2016 r.

Jak dużym problemem dla budżetu państwa jest obecnie deflacja?

Głębokość i długość spadku cen nie jest korzystna dla dochodów budżetowych, ale nie jest też jakimś szczególnym zagrożeniem dla bilansów — zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. Uważamy, że presja deflacyjna będzie powoli ustępować i w czwartym kwartale wyjdziemy powyżej zera, czyli pojawią się pierwsze zwyżki cen towarów i usług konsumpcyjnych w ujęciu rocznym, chociaż ich skala będzie niewielka.

Na przyszły rok resort finansów założył, że średnioroczna inflacja wyniesie 1,7 proc. Na ile to jest realne założenie, biorąc pod uwagę, że ceny ropy naftowej czy żywności wciąż są bardzo niskie?

Trudno nam przewidzieć sytuację na rynkach surowcowych, ale uważamy, że to jest prognoza jak najbardziej realistyczna. Przyspieszenie inflacji w 2016 r. wynika z tego, że spodziewamy się wzrostu cen paliw i żywności. Wyższa będzie także inflacja bazowa [po wyłączeniu cen żywności i paliw — przyp. red.], bo dynamicznie poprawia się sytuacja na rynku pracy i spada bezrobocie, a to może zacząć powoli rodzić presję, np. na podwyżki płac.

Styczeń i luty przyniosły spadki rok do roku dochodów z VAT, w marcu nastąpiła poprawa. Jakie są perspektywy na kolejne miesiące?

Cały czas jesteśmy w środowisku deflacyjnym, co nie sprzyja wpływom z VAT. Ubytek po stronie dochodów był związany też ze zmianami w rozliczaniu zaliczek przez niektóre podmioty. To było zjawisko jednorazowe, którego pewnie nie odrobimy w dalszej części roku, ale nie będzie się już powtarzało. Liczymy, że dochody z VAT rok do roku będą rosły. W pozostałych podatkach sytuacja jest dobra i stabilna.

Rząd chce przekonać Brukselę do zdjęcia z Polski już w tym roku procedury nadmiernego deficytu. Załóżmy, że to się uda. Co to oznacza dla polityki finansowej państwa?

Nasza polityka fiskalna jest precyzyjnie opisana w programie konwergencji, który został właśnie wysłany do Komisji Europejskiej. Widać, że nie zakładamy rozluźnienia finansowego i zwiększania wydatków. Kolejne lata powinny przynieść dalsze umiarkowane i stopniowe umacnianie stabilności finansów publicznych. Kierujemy się przy tym zdrowym rozsądkiem, żeby wspomóc, a nie zaszkodzić zrównoważonemu wzrostowi gospodarki.

Czy wchodzi w grę obniżenie stawek VAT w 2016 r. po wyjściu z procedury?

W ustawę wpisane jest, że VAT zostanie obniżony o 1 pkt. proc. od 2017 r. Obecnie jesteśmy na początku właściwego procesu budżetowego na 2016 r., w tej chwili dysponujemy jedynie założeniami wzrostu PKB (3,8 proc.) i inflacji (1,7 proc.). Te wskaźniki plus reguła wydatkowa pokażą nam, jakie mamy pole manewru w polityce fiskalnej. Wtedy będziemy podejmowali decyzje dotyczące priorytetów. Jeśli zdecydujemy się na szybsze obniżenie stawek VAT, będzie się to musiało odbyć kosztem ograniczenia wzrostu wydatków, a to nigdy nie są łatwe decyzje.

Co z podniesieniem kwoty wolnej od podatku? W ostatnich miesiącach minister finansów nie chciał o tym słyszeć, ale coraz częściej mówią o tym posłowie.

W naszej ocenie podniesienie kwoty wolnej nie jest najbardziej optymalnym sposobem obniżania podatków. Kwota wolna trafia do wszystkich, czyli także najbogatszych, którzy tego najmniej potrzebują. Newralgicznym obszarem są natomiast osoby o niskich zarobkach. Jeśli więc planujemy zmiany w podatkach czy nowe ulgi, musimy myśleć właśnie o osobach najmniej zamożnych, dla których obniżenie klina podatkowego jest kluczowe dla podjęcia legalnego zatrudnienia, wyjścia z biedy i podjęcia decyzji o powiększeniu rodziny.

Po czterech miesiącach sfinansowano dwie trzecie tegorocznych potrzeb pożyczkowych, ale coś się zacięło, bo w ubiegłym tygodniu odwołaliście aukcję obligacji.

Nie widzimy żadnego ryzyka związanego z finansowaniem potrzeb pożyczkowych. Odwołana aukcja to efekt globalnej nerwowości na rynkach dłużnych. Mamy ponad 63 mld zł (waluty i złote) na rachunkach ministerstwa, więc jesteśmy w komfortowej sytuacji i decydujemy się na emisje obligacji tylko wówczas, gdy odpowiadają nam warunki. Bardzo dobrze widać to w przypadku emisji 12-letnich obligacji w euro, które sprzedaliśmy z najniższą w historii rentownością czy po niewielkiej emisji we franku szwajcarskim, gdzie udało nam się osiągnąć rentowność ujemną. To dowód, jak dobrze jesteśmy postrzegani przez inwestorów, a to się na pewno nie zmieni tak szybko, bo reputację budowaliśmy przez lata. Dlatego te zawirowania na światowych rynkach nie dotkną nas fundamentalnie i oceniamy je spokojnie. Po odwołaniu przetargu rentowności naszych obligacji spadły o średnio 20 pkt. baz. wzdłuż całej krzywej.

Czy ta trudna sytuacja doprowadzi do ograniczenia emisji zagranicznych?

Na emisje w walutach obcych decydujemy się, gdy pojawia się dobra okazja. Naszym podstawowym celem jest minimalizacja kosztów obsługi długu przy założeniu obniżania udziału zadłużenia zagranicznego w długu ogółem. Obecnie mamy na rachunkach więcej walut niż nasze całoroczne potrzeby walutowe, zatem do emisji zagranicznych może dojść wówczas, gdy będą bardzo atrakcyjne finansowo. Nie zakładamy takich emisji w najbliższych miesiącach, ale też ich całkowicie nie wykluczamy, szczególnie w dalszej części roku. Rynki są bardzo zmienne.

Ostatnią emisję obligacji we franku szwajcarskim objęli prawie w połowie inwestorzy z Polski. Skąd tak duże zainteresowanie aktywami w walucie, która podlega ostatnio silnym wahaniom?

Decydując się na sprzedaż długu w szwajcarskiej walucie, odpowiedzieliśmy przede wszystkim na zgłoszone zapotrzebowanie krajowych inwestorów. Oni mieli pomysł na taką inwestycję, aby była atrakcyjna zarówno dla nich, jak i dla nas. Do podmiotów z krajowej „grupy inicjatywnej” dołączyli inni inwestorzy, w tym podmioty zarządzające publicznymi pieniędzmi. Warto zwrócić uwagę, że udział zagranicznych podmiotów publicznych w tej emisji (34 proc.) był największy w całej historii emisji polskich obligacji przeprowadzonych na rynkach zagranicznych.

Czy obserwowane ostatnio umocnienie złotego w okolice 4 zł/EUR to powód do niepokoju dla MF?

Obecny poziom kursu nie jest w żaden sposób problemem i powodem do niepokoju. Widzimy, że konkurencyjność gospodarki jest bardzo dobra, co widać po rachunku obrotów towarowych. Wzrost PKB jest coraz silniejszy i zbilansowany pomiędzy popytem krajowym a zagranicznym. To wszystko wpływa na umocnienie naszej waluty. Obecnie i w najbliższym czasie nie planujemy dokonywać transakcji wymiany euro na złote w formie wpływającej na umocnienie polskiej waluty. Pozwalamy rynkowi na kształtowanie kursu złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu