Gospodarka to atut Platformy

Bartosz Krzyżaniak, MIR, KZ
04-10-2005, 00:00

PiS ze swoim prorynkowym premierem powinno oddać resorty gospodarcze i MSZ w ręce PO — wynika z sondy „PB”.

Kazimierz Marcinkiewicz, kandydat PiS na premiera, zapowiada, że osobą odpowiedzialną za przygotowanie budżetu w Kancelarii Premiera będzie Cezary Mech. Nie wyjaśnił jednak, czy osoba odpowiedzialna za budżet ma być ministrem finansów. Ekonomiści i przedstawiciele biznesu nie wymieniają jednak Cezarego Mecha wśród najlepszych kandydatów na szefów resortów gospodarczych.

Minister finansów w nowym rządzie będzie miał trudne zadanie. Według Kazimierza Marcinkiewicza wprowadzenie w życie programu gospodarczego PiS może kosztować od 12 do 14 mld zł, które trzeba wygospodarować w budżecie. Tymczasem PiS zapowiada redukcję deficytu z 32,6 do 30 mld zł w 2006 r.

Znać się na rzeczy

Na razie nie wiadomo, kto będzie tworzył przyszły gabinet. Ludzie biznesu chcą kogoś, kto ich zro- zumie.

— Moim marzeniem jest, by osoby, które obejmą resorty gospodarcze, nie pochodziły ze świata polityki i miały jakiekolwiek doświadczenie w biznesie. Bardzo trudno bowiem rozmawia się z ludźmi, którzy przez całe życie zajęci są robieniem urzędniczej kariery i nie przekonali się na własnej skórze o problemach, z jakimi borykają się przedsiębiorcy. Nie chciałbym także, by ministerstwa objęły osoby z politycznego rozdania — mówi Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, ma nadzieję, że osoby mianowane na ministrów resortów gospodarczych będą znały się na gospodarce.

— Chodzi o zwolenników gospodarki rynkowej, która polega na zmniejszaniu obecności państwa w gospodarce, a nie na jej zwiększaniu. Ministrowie powinni też być odważni. Obawiam się, że w nowym rządzie będą oni jedynie realizatorami wizji premiera — uważa ekspert Lewiatana.

Jego zdaniem, dla przedsiębiorców i gospodarki byłoby lepiej, gdyby resorty gospodarki, skarbu i infrastruktury objęli przedstawiciele PO.

Rynek cierpliwie czeka

Tymczasem według Łukasza Tarnawy, głównego ekonomisty PKO BP, personalia w nowym rządzie są kwestią drugorzędną.

— Najważniejszy jest program oraz to, czy będzie realizowany. Poszczególni ministrowie muszą być lojalni wobec premiera, tworzyć zgrany zespół i mieć zdolności organizacyjne. Kazimierz Marcinkiewicz jest gwarantem woli reform, jest też gospodarczo zorientowany. Dla rynku nie jest najważniejsze, kto obejmie fotele ministerialne — uważa ekonomista PKO BP.

MF

Zdania są podzielone

prof. Jan Winiecki

główny ekonomista West LB

- Bardzo żałuję, że z PO odeszła Zyta Gilowska, która ze swoim doświadczeniem w finansach publicznych, a zwłaszcza w finansach samorządów terytorialnych, byłaby idealnym kandydatem na szefa resortu finansów. Trudna do pokonania byłaby również Hanna Gronkiewicz-Waltz, która już jako szef NBP pokazała, że ma cechy pozwalające pełnić wysokie i odpowiedzialne stanowisko w finansach.

Alfred Adamiec

doradca inwestycyjny TUnŻ Nationwide

- Wydaje się, że do zaakceptowania dla obu stron byłby Bogusław Grabowski, były członek RPP, zaliczany raczej do obozu jastrzębi. W tym resorcie potrzeba fachowca, a nie polityka.

Marek Rogalski

analityk Palladia Capital Markets

- Ze względu na kompetencje dobrą kandydatką na fotel ministra finansów jest Hanna Gronkiewicz-Waltz. Gwarantowałaby ona dobrą współpracę resortu z RPP, co byłoby dobrze odebrane przez rynki finansowe.

Richard Mbewe

główny ekonomista WGI DM

- Myślę, że rola tego ministerstwa będzie podobna do tej, jaką pełnił przez ostatni rok resort kierowany przez Mirosława Gronickiego. Takiego też potrzeba ministra: księgowego, który będzie stanowczy, który będzie umiał powiedzieć „nie” w przypadku prób wprowadzenia w życie pomysłów szkodliwych dla finansów. Z tej perspektywy nie rekomedowałbym Cezarego Mecha, kandydata PiS, z jego socjalnymi pomysłami. Człowiekiem, który mógłby sprawdzić się jako minister finansów, jest Zyta Gilowska.

anonimowo analityk bankowy

- Resort finansów straci dotychczasową pozycję, bo najważniejsze zadania, w tym konstruowanie budżetu, przeniesione zostaną do Kancelarii Premiera. Potrzebny jest zatem dobry egzekutor rządowego planu, księgowy, który twardo trzymałby wydatki państwa. Taką osobą jest Stefan Kawalec. Trudno jednak wyobrazić sobie, że rząd powierzy mu tekę, skoro resort objąć ma ktoś z PiS.

Marek Zuber

główny ekonomista IDM

- Osobą, której atutem byłby na pewno dobry kontakt z NBP, jest Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wie, jak reformować finanse publiczne. Resort — oprócz księgowego — potrzebuje też kogoś, kto znałby się na zawiłościach prawniczych. Hanna Gronkiewicz-Waltz dawałaby szansę na rozpoczęcie procesu zmian niejasnych i występujących w nadmiarze przepisów.

Bogdan Wyżnikiewicz

prezes IBnGR

- Minister zawiadujący finansami państwa powinien mieć doświadczenie w jakiejś dużej instytucji finansowej, np. banku, i mieć silną osobowość. Szczególnie ta druga cecha będzie decydująca przy podejmowaniu decyzji o obronie obecnego modelu finansowo-gospodarczego czy też jego reformie. Niewiele jest takich osób. Mirosław Gronicki mógłby być takim kandydatem.

Andrzej Malinowski

prezydent KPP

- Oprócz znajomości makroekonomii nowy minister finansów powinien mieć wolę gruntownej reformy struktury i systemu działania resortu. Trzeba wreszcie zerwać z antygospodarczym fiskalizmem. To może zrobić tylko człowiek z zewnątrz. Dobrymi kandydatami są Stefan Kawalec lub Rafał Antczak.

MSP

Potrzebny fachowiec

prof. Jan Winiecki

- Resortowi skarbu przydałby się dobry prawnik i jednocześnie osoba mająca serce i wolę prywatyzacji. Takich ludzi widzę, niestety, tylko poza PiS i nie sądzę, by chcieli przejść z sektora prywatnego do rządu. Tym bardziej że bracia Kaczyńscy już deklarują, że są przeciw prywatyzacji górnictwa. Na pewno nie zostawiliby więc wolnej ręki przyszłemu szefowi resortu.

Alfred Adamiec

- Nie widzę dobrych kandydatur.

Marek Rogalski

- Tu przydałby się silny, twardy polityk, z jasną wizją tego, co chce zrobić. Dobrym kandydatem mogłaby być Hanna Gronkiewicz-Waltz, która jako prezes NBP nie ulegała naciskom ze strony polityków. W PiS nie widzę nikogo, kto miałby takie cechy.

Richard Mbewe

- Obsada tego stanowiska będzie zależała od tego, na jaką politykę prywatyzacyjną zdecyduje się przyszły rząd: na kontynuację czy zatrzymanie procesów prywatyzacyjnych. Najlepszym rozwiązaniem byłaby rozsądna prywatyzacja, z uwzględnieniem spółek, które powinny jednak pozostać w rękach państwa. Nasza gospodarka ma zaledwie 16 lat. Dlatego należy prywatyzować z umiarem. Człowiekiem takiego kompromisu jest Jacek Socha. Dobrze byłoby, gdyby nowy rząd pokazał inwestorom, że ponad politykę stawia fachowość.

Marek Zuber

- Na tym stanowisku widziałbym Mirosława Stycznia, Wojciecha Jasińskiego (obaj z PiS) lub Rafała Zagórnego (PO). Cała trójka ma wystarczającą wiedzę na temat własności skarbu państwa, rynku i kwestii kapitałowych.

Jerzy Bartnik

prezes Związku Rzemiosła Polskiego

- Żeby mówić o tym ministrze, trzeba znać wizję przyszłego rządu w dziedzinie prywatyzacji. Będzie to jedna z bardziej spornych kwestii. Tu potrzebny jest rozsądek. Prywatyzacji nie można przerwać, jednak trzeba uważać, by nie stała się procesem walki politycznej. Na tym stanowisku sprawdził się Jacek Socha. Był gotów poczekać i przyjąć argumenty obu stron. Jego polityka była wyważona.

Bogdan Wyżnikiewicz

- Łatwiej byłoby wymienić cechy, jakich nie powinien mieć minister skarbu. Na pewno musi posiadać duże doświadczenie i być zdecydowany. Bardzo dobrym kandydatem byłby Jacek Socha, który mimo nacisków politycznych dokonał rewolucji w myśleniu o prywatyzacji. Niezłym kandydatem byłby także Kazimierz Marcinkiewicz, ale to już nieaktualne. Gdyby jednak wskazanie padło na Jacka Sochę, byłby to bardzo dobry sygnał dla rynku, że premier z PiS docenia fachowców i na nichstawia.

Andrzej Malinowski

- Jestem przeciwnikiem utrzymywania tego resortu, bo nie można zarządzać majątkiem w oderwaniu od polityki gospodarczej. Jego kompetencje należałoby podzielić między resorty gospodarki i finansów.

MGiP

Resort do likwidacji?

prof. Jan Winiecki

- Najchętniej zlikwidowałbym to ministerstwo. Nie jest wcale potrzebne, a wiele jego kompetencji pokrywa się z zadaniami innych resortów.

Alfred Adamiec

- Nie widzę dobrych kandydatur.

Marek Rogalski

- To niepotrzebny resort. Im mniej państwo miesza się w gospodarkę, tym lepiej. Część niezbędnych kompetencji mogłoby ewentualnie przejąć MSP.

Richard Mbewe

- To, kto najlepiej sprawdziłby się na fotelu ministra gospodarki, zależy od zakresu działania, jaki w nowym rządzie będzie miał ten resort. Nowy minister gospodarki powinien skupić się na małej i średniej przedsiębiorczości. Powinien rozwijać ten sektor, by stał się jednym z trzonów wzrostu gospodarczego. Powinien organizować pieniądze z Unii Europejskiej i pomagać przedsiębiorcom je wykorzystywać. Musi też umieć uruchomić pieniądze na partnerstwo publiczno-prywatne i skierować je na nakręcanie koniunktury. Potrzeba zatem menedżera, praktyka obeznanego ze światem biznesu, a nie polityką. Na tym stanowisku widziałbym Wiesława Walendziaka lub zasiadającego dziś w radzie nadzorczej telewizji Adama Pawłowicza.

Marek Zuber

- Najlepszym kandydatem jest Adam Szejnfeld. Od wielu lat zajmuje się gospodarką, zarówno w Sejmie, jak i w terenie. Jest fachowcem, ma doskonały kontakt z biznesem. Jego kandydaturę dobrze przyjęliby przedsiębiorcy, inwestorzy i obie rządzące partie.

Jerzy Bartnik

- Osobą, która ma doświadczenie, jest Adam Szejnfeld (PO), przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki. Jego wiedza pochodzi z bardzo mocnego kontaktu ze środowiskiem biznesowym. Podobnie oceniam też posła Artura Zawiszę (PiS), który może się poszczycić bardzo dobrym zrozumieniem polskich uwarunkowań gospodarczych.

Bogdan Wyżnikiewicz

- Gospodarce potrzebna jest wizja szybkiego rozwoju, a nie silne naciski na wykorzenianie korupcji, która jeszcze zwiększy odpowiedzialność urzędniczą i przyczyni się do opieszałości w wydawaniu decyzji administracyjnych. Niezłym kandydatem na ministra gospodarki byłby Adam Szejnfeld.

Andrzej Malinowski

- Najlepszym kandydatem jest Adam Szejnfeld. Po pierwsze — jest bardzo dobrze przygotowany merytorycznie, bo od kilku lat jest szefem sejmowej Komisji Gospodarki. Po drugie — zna dokładnie funkcjonowanie samorządów, a polityka gospodarcza będzie inspirowała głównie lokalne przedsięwzięcia. Tu rozegra się też problem walki z bezrobociem.

MSZ

Dyplomacja dla biznesu

Bogdan Wyżnikiewicz

- Idealny kandydat powinien znać biegle kilka języków obcych, mieć doświadczenie w polityce, dobrą ugruntowaną pozycję międzynarodową, prestiż i umiejętności negocjacyjne. Wśród najlepszych kandydatów widzę Władysława Bartoszewskiego i Jacka Saryusza-Wolskiego.

Andrzej Malinowski

- Kandydat na szefa tego resortu powinien wykazać się biegłą znajomością tematyki międzynarodowej, sporym doświadczeniem i umiejętnością korelacji polityki z gospodarką. To przecież umiejętna dyplomacja otwiera drzwi biznesowi. Bezkonkurencyjnym kandydatem jest Jacek Saryusz-Wolski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak, MIR, KZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Gospodarka to atut Platformy