Czytasz dzięki

Gowin zaprasza banki na wideospotkanie

opublikowano: 30-10-2020, 17:32

Wicepremier Jarosław Gowin powoli wczuwa się w rolę ministra przedsiębiorczości i zaczyna spotkania z różnymi branżami.

Jarosław Gowin, wicepremier i minister rozwoju, rozesłał do banków zaproszenie na wideokonferencję w poniedziałek. To pierwsze spotkanie branży z nowym szefem resortu rozwoju. Według naszych informacji chce się zapoznać z sytuacją sektora.

Jarosław Gowin
Marek Wiśniewski

Podczas pierwszej fali epidemii poprzedniczka wicepremiera i do niedawna koleżanka partyjna, Jadwiga Emilewicz, odgrywała kluczową rolę koordynatora działań związanych z ograniczaniem ekonomicznych skutków koronawirusa.

W czasie lockdownu ogłoszonego wówczas przez rząd odbywało się mnóstwo narad i wideokonferencji sektora bankowego z przedstawicielami rządu i nadzoru. Potem częstotliwość spotkań się zmniejszyła, a następnie zupełne ustała. Od kilku dni znowu przybywa wideokonferencji dotyczących pandemii. W tym tygodniu premier spotkał się, a raczej połączył, z przedstawicielami izb gospodarczych – brali w nim udział również ludzie ze Związku Banków Polskich. Kontakt z bankowcami nawiązał też Tadeusz Kościński, minister finansów – sam bankowiec z krwi i kości.

- Szukamy wspólnie sposobów, jak zapewnić wsparcie firmom. Jednym ze źródeł finansowania są pieniądze unijne – mówi przedstawiciel sektora.

Powstał mieszany zespół z udziałem ludzi z resortu i banków, kieruje nim Piotr Nowak, wiceminister finansów.

Bankowcy nie wiążą z poniedziałkowym spotkaniem wielkich nadziei, ale doceniają inicjatywę wicepremiera. Sytuacja branży, tak jak całej gospodarki, jest trudna, a na horyzoncie czai się mnóstwo niebezpieczeństw.

- W marcu byliśmy pełni największych obaw, latem okazało się, że nie jest aż tak źle. Teraz znowu przed nami okres wielkiej niepewności. O ile wiosną firmy mogły liczyć na wsparcie państwa, to teraz na finansową pomoc nie mają co liczyć – mówi jeden z bankowców.

Inny dodaje, że na razie sytuacja przedsiębiorstw nie jest zła. Większość dysponuje sporą płynnością, pozyskaną w ramach tarcz antykryzysowych.

- Oprócz restauracji, branży hotelarskiej, wystawienniczej, które wykorzystały fundusze, bo nie miały innego wyjścia, pozostałe firmy trzymają pieniądze na kontach – mówi bankowiec.

Dzisiaj jednak nikt nie jest w stanie powiedzieć, jaka będzie sytuacja przedsiębiorstw za kilka miesięcy. Wiele firm skorzystało z wakacji kredytowych i nie wiadomo, jak będą spłacały zobowiązania, kiedy okres karencji się skończy. Banki nie są w stanie przewidzieć wielkości rezerw, jakie trzeba będzie utworzyć na stracone kredyty.

Oprócz pandemii sektor boryka się z przybierającym na sile problemem frankowym. Orzecznictwo sądów w sprawach frankowych jest niespójne i nieprzewidywalne. Wszystko to razem sprawia, że perspektywy sektora, którego rentowność spadła do kilku procent, rysują się w ciemnych barwach. W najtrudniejszej sytuacji znajdują się małe banki komercyjne oraz spółdzielcze. W niedawnym wywiadzie Adam Glapiński, prezes NBP, powiedział, że niewykluczone, że w przyszłym roku może dojść do sytuacji, gdy cały sektor bankowy odnotuje stratę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane