Warszawska giełda kolejny raz wykazała się odpornością na sygnały płynące z rynków zagranicznych. Mimo spadków na europejskich parkietach oraz kiepskich nastrojów panujących po otwarciu notowań na nowojorskiej Wall Street, rodzima giełda zakończyła tydzień wyraźnym wzrostem indeksów.
Podczas ostatniej sesji tygodnia w Warszawie trudno było liczyć na zdecydowane wzrosty indeksów. Nie sprzyjały im z pewnością spadki, które miały miejsce na europejskich parkietach po wiadomości o bardzo słabych wynikach kwartalnych szwedzkiego koncernu Ericsson. Wzrostom nie sprzyjała również niepewność dotycząca wyniku sobotniego referendum w Irlandii. Siłę byków ograniczała też wypowiedź Grzegorza Kołodki, ministra finansów, na temat konieczności osłabienia złotego, a także jednego z członków RPP o niebezpieczeństwie wzrostu inflacji. Wszystkie te sygnały zostały zgodnie zignorowane przez rynek. Z jednej strony takie zachowanie rynku może cieszyć, jednak sugeruje, że giełdowy parkiet ponownie zaczyna odrywać się od szarej, makroekonomicznej rzeczywistości.
Piątkowa sesja na rodzimym parkiecie rozpoczęła się wprawdzie od „zerowego” otwarcia, indeksy WIG 20 i TechWIG zaczęły notowania bez zmiany wartości, ale od samego początku popyt zaczął systematycznie powiększać swoją przewagę. W pierwszej fazie notowań zainteresowanie inwestorów skupiło się na akcjach zaledwie kilku blue chipów. Największą popularnością wśród inwestorów cieszyły się akcje Polskiego Koncernu Naftowego Orlen. Ich cena wyraźnie rosła przy zaskakująco dużej wymianie pakietów akcji. Już po kwadransie notowań obroty papierami płockiego koncernu paliwowego przekroczyły 10 mln zł. Dzień wcześniej na zamknięciu notowań wartość obrotów sięgnęła zaledwie 11 mln zł.
Po dwóch godzinach sesji, podczas których zaledwie kilka dużych spółek notowało wzrost kursu przekraczający 1 proc., popyt zaczął coraz wyraźniej powiększać swoją przewagę. Szczególnie dobrze było to widać na papierach BPH PBK i Prokomu, które po dość mizernym początku sesji zaczęły cieszyć się coraz większym zainteresowaniem kupujących, aby na zakończenie sesji okazać się najmocniej drożejącymi blue chipami na warszawskiej giełdzie.
Duża poprawa wyniku rynku w drugiej części sesji to również zasługa rosnącego popytu na akcje najcięższej krajowej spółki, Telekomunikacji Polskiej. Jej akcje w pierwszej fazie notowań drożały umiarkowanie, a obroty nie odstawały wielkością od notowanych na papierach innych dużych spółek. W drugiej części sesji zarówno kurs, jak i obroty na akcjach narodowego operatora telefonicznego wyraźnie wzrosły. Te ostatnie miały największy udział w wartości wymiany całego rynku.
Druga część notowań była również udana dla KGHM Polska Miedź, którego akcje po dość słabym początku wyraźnie drożały w momencie zamknięcia sesji. Akcje miedziowego kombinatu drożeją od dłuższego czasu. Kto je kupił dwa tygodnie temu, może cieszyć się ponad 10-proc. zwrotem z tej inwestycji.
Jako jedyny z dużych banków, spadkiem kursu zakończył sesję Bank Zachodni WBK. To już trzecia z rzędu przecena jego papierów. W dłuższej perspektywie widać jednak, że kurs akcji banku konsekwentnie odrabia stratę z przełomu sierpnia i września.
Wzrosła cena papierów Netii, która odrabia stratę po przecenie wywołanej wiadomością o wykluczeniu jej kwitów depozytowych z rynku Nasdaq. Mimo spadku kursu w pierwszej części notowań, akcje Elektrimu zakończyły sesję wzrostem ceny. Spółka poinformowała, że Elektrim-Megadex wszedł w skład konsorcjum, które wybuduje za 8,5 mln USD elektrownię na Filipinach.