GPW oderwała się od trendu na giełdach zachodnich

opublikowano: 2004-08-31 13:45

Utrzymują się dobre nastroje na warszawskiej giełdzie. Po ponad dwóch godzinach stabilizacji blisko oporu 1724 pkt WIG20 wreszcie go pokonał.

Odbyło się to przy wyraźnym wzroście obrotów podczas gdy wcześniejszej stabilizacji towarzyszyła mała aktywna wymiana. Troszeczkę niepokoi fakt, że pokonanie oporu odbyło się jednym skokiem, nie zaś powolnym ale za to systematycznym wzrostem.

Taki z pewnością byłby trwalszy, ale i tak jest się z czego cieszyć. Zwłaszcza gdy spojrzy się na rynki zachodnie, gdzie dziś indeksy kontynuują wczorajszą korektę. Niemiecki DAX traci 1 proc., a francuski CAC40 obniża loty o 0,7 proc.

Nasz rynek poszedł swoją drogą i można podejrzewać, że jest to zasługą kapitału zagranicznego szukającego alternatywy dla spadków gdzie indziej. Zapowiada się ciekawa końcówka. Jeśli popyt nie odpuści, szczyt z końca czerwca 1736 pkt jest jak najbardziej do osiągnięcia.

Wprawdzie obroty nie są imponujące (ok. 130 mln zł), ale widać ewidentnie, że popyt koncentruje się przede wszystkim na największych polskich spółkach. To symptomatyczny objaw obecności „zagranicy” na GPW. Podaż został zepchnięta w głęboki cień.

Bastionem popytu po południu został PKN Orlen, który zbliża się do historycznego szczytu przy największych na rynku obrotach. Kiepski początek miały banki, ale później nadrobiły straty z nawiązką. Dzięki nim właśnie udało się podźwignąć WIG20 z początkowego spadku. Bardzo dobrze radzą sobie spółki IT. Początkowo stawce spółek WIG20 przewodził Prokom, później jego miejsce zajął Softbank.

W niemocy znajduje się TP SA, która na razie bezskutecznie walczy o przebicie ważnego oporu 14,5 zł. Gdyby to się udało, wzrost miałby szansę pociągnąć cały rynek. Mniejsze komponenty WIG20 znajdują się w cieniu największych – nieznacznie i to przy małych obrotach tracą PGF, Dębica i Kęty. AS