GPW otrzymała zastrzyk nadziei

Włodzimierz Uniszewski
12-06-2008, 17:55

Po kilku sesjach rodem z horroru czarne niebo nad warszawskim parkietem nieco przejaśniało i pojawiły się dawno nie widziane wzrosty.

Dzisiejsze odbicie było dość skromne i wywalczone z trudem, ale zatrzymanie spadków na ostatecznym poziomie wsparcia przedłuża nadzieję, że być może uda się uniknąć najgorszego, czyli osiągnięcia przez  Wig20 poziomu co najmniej 2500 pkt.

Poprawa koniunktury nie była oczywiście zasługą nagłej zmiany postrzegania perspektyw polskiego rynku przed krajowych graczy. Po bolesnych doświadczeniach ostatnich tygodni ich morale jest bliskie zera. Jak zwykle do zmiany na lepsze przyczyniły się pozytywne impulsy zewnętrzne, których nie dało się zignorować na ekstremalnie wyprzedanym rynku.

Od rana na parkietach Europy nastroje były spokojne mimo dużej przeceny w Nowym Jorku i spadków na rynkach Azji. Silne umocnienia dolara powstrzymało wzrost notowań ropy , który wczoraj dnia wystraszył inwestorów. Oprócz korekty na rynku surowcowym akcjom sprzyjała także prognoza pokaźnego wzrostu majowej sprzedaży detalicznej w USA, co oddaliłoby scenariusz silnego załamania napędzanej konsumpcją gospodarki.

Dzięki nadziejom na odbicie za Atlantykiem na GPW ujawnił się popyt, który mimo swojej niewielkiej siły i koncentracji na nielicznej grupie spółek zdołał wywalczyć korzystny dla siebie wynik. Powodzeniem cieszyły się przede wszystkim blue chipy, a indeks mWig40 do końca dnia nie zdołał wyjść nad kreskę. Mimo to nieco ponad połowa spółek zdołała wzrosnąć, co świadczyło o poprawie także poza segmentem rynkowych gigantów.

O początku sesji prym wiodły spółki paliwowe, które ostatnio traciły mimo wzrostu cen ropy. PKN ostatecznie zyskał ponad 4 proc. osiągając cenę 36,60 zł. Tymczasem Credit Suisse podniósł rekomendację dla spółki z ceną docelową 44,80 zł. Jeszcze więcej niż PKN zyskał Lotos, ale już Petrolinvest niemal nie drgnął. Do końca sesji w czołówce utrzymał się Bioton, który obronił wsparcie na poziomie 60 gr. Więcej niż indeks zyskała także TP, wyjątkowo mocna w ostatnich dniach, oraz PKO BP. Słabiutko wypadło za to Pekao, które cały dzień spędziło pod kreską.

Dane o sprzedaży detalicznej w USA znacznie przekroczyły prognozę, co nawet wywołało pewne zaniepokojenie ich inflacyjną wymową. Zadowolenie wygrało jednak z wątpliwościami, że być może Fed będzie teraz bardziej skłonny do podniesienia stóp procentowych. Optymizmu nie zdołały zmącić dane z rynku pracy, gdzie złożono nadspodziewanie dużo wniosków o zasiłek. Pocieszano się¸ że ich czterotygodniowa średnia nieco spadła.

Pozytywny odbiór danych makro w połączeniu z taniejącą ropą pchnął w górę amerykańskie indeksy. Udany początek dnia na Wall Street przypieczętował wygraną warszawskich byków, które doprowadziły do zamknięcia Wig20 na sesyjnym szczycie, ponad psychologicznym poziomem 2700 pkt. Teraz pozostaje im tylko czekać na rozstrzygnięcie, czy umocnienie dolara i korekta na rynku ropy nabiorą trwalszego charakteru.

Dzisiejsze dane o sprzedaży zadziałały prodolarowo, sugerując kolejny kwartał z dodatnim PKB i być może szybsze podniesienie stopy Fed Funds. Trzeba dodać, że także wskaźniki sprzedaży za marzec i kwiecień zostały skorygowane w górę. Ważnym czynnikiem rzutującym na kurs dolara będzie także wynik dzisiejszego referendum w Irlandii. Fiasko traktatu lizbońskiego może ściągnąć euro jeszcze niżej w relacji do amerykańskiej waluty, co być może spwoduje spadek notowań ropy poniżej bariery 130 dolarów za baryłkę.

Jutro rynki tak walutowe, jak akcji będą z napięciem czekać na publikację wskaźnika amerykańskiej inflacji detalicznej. Jego silniejszy od prognoz wzrost może nieco wystraszyć inwestorów giełdowych, ale wtedy zadziała efekt wpływu dolara na cenę ropy, co prawdopodobnie zrównoważy ten pierwszy negatywny wydźwięk. Droga ropa jest w tej chwili jedną z głównych przyczyn wzrostu cen i dla inwestorów liczy  się teraz przede wszystkim zatrzymanie jej marszu w górę.

Dzisiaj analitycy Morgan Stanley zalecili ostrożność w stosunku do spółek paliwowych i zarekomendowali akumulację spółek finansowych. Bez tych ostatnich trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek bardziej trwałą zwyżkę, ale z drugiej strony atmosfera wokół nich nadal jest bardzo kiepska. Warto jednak mieć na uwadze skalę strat poniesionych już przez ten sektor. Od początku ostatniej hossy, czyli jesieni 2002 r. zyskał on zaledwie 21 proc., po ponad 40 proc. spadku od szczytu. Z kolei od początku bieżącej dekady spółki finansowe nie przyniosły żadnego zysku kapitałowego. W tej chwili ich postrzeganie jest fatalne, ale z drugiej strony tak pokaźne straty mogą zachęcać do selektywnej akumulacji, co może pomóc rynkowi, jeśli tylko przestanie straszyć drożejąca ropa.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / GPW otrzymała zastrzyk nadziei