GPW próbuje złapać równowagę

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-12 11:12

Stabilizacja głównych europejskich indeksów, której sprzyjają rosnące notowania amerykańskich kontraktów indeksowych umożliwiła GPW złapanie oddechu po nieprzerwanej serii spadków.

Już pierwsze notowania na rynku terminowym sugerowały próbę obrony głównego indeksu. Tę tendencję potwierdziło otwarcie, na którym Wig20 stracił zaledwie niecałe 4 pkt. względem wczorajszego zamknięcia. Poziom otwarcia stał się jednocześnie sesyjnym minimum, gdyż w segmencie największych spółek pojawił się ostrożny popyt, który podciągnął indeks pod przełamane wsparcie na linii 2700 pkt. Nadal jednak nie ma zainteresowanych kupnem spółek z drugiej linii – mWig40 jest nieznacznie pod kreską.

Obecnie zwyżkują niemal wszystkie największe blue chipy z ważnym wyjątkiem Pekao. Kłopoty z utrzymaniem się na plusie ma także Telekomunikacja, dzielnie walcząca od kilku dni z podażą. Dość wyraźnie odreagowuje wczorajszą przecenę PKN, umocniony być może także rekomendacją Credit Suisse z ceną docelową 44,80 zł. Na wzroście płockiej petrochemii korzysta także Lotos. Poza spółkami paliwowymi wyróżnia się jeszcze PKO BP, a nieco lepszy od indeksu jest także KGHM mimo presji na cenę miedzi. O czołowe miejsce w tabeli walczy  także Bioton, broniący wsparcia na poziomie 60 gr. Obroty są bardzo skromne i dopiero co przekroczyły poziom 200 mln. zł.

W Europie dominują niewielkie wzrosty, co po kilku spadkowych dniach nie powinno dziwić. Indeksom pomagają spółki paliwowe oraz odrabiające część ostatnich strat banki. Handel jest na razie bardzo ostrożny i na razie trudno mówić o czymś więcej niż korekcyjnym odbiciu. Nastroje nie są jednak złe i jeśli dzisiejsze dane nie zaskoczą negatywnie, a cena ropy nie wzrośnie, może się z tego skromnego odbicia urodzić coś poważniejszego. Na razie jednak ropa nie chce wyraźnie potanieć, umocniona po wczorajszym zrywie. Już wkrótce pojawi się informacja o poziomie produkcji przemysłowej w strefie euro.

Spore nadzieje wiążą inwestorzy z publikacją danych o majowej sprzedaży detalicznej w USA, co widać choćby po dość wysoko notowanych amerykańskich kontraktach. Dominuje przekonanie, że Amerykanie zwiększyli zakupy spieniężając otrzymane w maju czeki tytułem rabatu podatkowego. Oczekuje się wzrostu wartości sprzedaży o 0,5-0,6 proc., a po odjęciu samochodów – o 0,7 proc. Niestety, głównym powodem wzrostu będą zapewne rosnące ceny paliw i żywności. Tym niemniej mocne dane mogą podnieść wycenę dolara i poprawić rynkowe nastroje, choć jeśli znacznie przekroczą prognozę, mogą też wzmocnić przekonanie o nieuchronności jesiennej podwyżki stóp procentowych przez Fed.

Najbliższe godziny upłyną inwestorom na obserwowaniu rynku ropy i oczekiwaniu na dane z USA. GPW będzie oczywiście bardzo podatna na wszelkie wahnięcia nastrojów w dół i pozostaje mieć nadzieję, że nie stanie się to powodem do ponownego rozkręcenia spadkowej spirali w oderwaniu od względnie spokojnej sytuacji na innych giełdach.


 

Możesz zainteresować się również: