Już pierwsze notowania na rynku terminowym sugerowały próbę obrony głównego indeksu. Tę tendencję potwierdziło otwarcie, na którym Wig20 stracił zaledwie niecałe 4 pkt. względem wczorajszego zamknięcia. Poziom otwarcia stał się jednocześnie sesyjnym minimum, gdyż w segmencie największych spółek pojawił się ostrożny popyt, który podciągnął indeks pod przełamane wsparcie na linii 2700 pkt. Nadal jednak nie ma zainteresowanych kupnem spółek z drugiej linii – mWig40 jest nieznacznie pod kreską.
Obecnie zwyżkują niemal wszystkie największe blue chipy z ważnym wyjątkiem Pekao. Kłopoty z utrzymaniem się na plusie ma także Telekomunikacja, dzielnie walcząca od kilku dni z podażą. Dość wyraźnie odreagowuje wczorajszą przecenę PKN, umocniony być może także rekomendacją Credit Suisse z ceną docelową 44,80 zł. Na wzroście płockiej petrochemii korzysta także Lotos. Poza spółkami paliwowymi wyróżnia się jeszcze PKO BP, a nieco lepszy od indeksu jest także KGHM mimo presji na cenę miedzi. O czołowe miejsce w tabeli walczy także Bioton, broniący wsparcia na poziomie 60 gr. Obroty są bardzo skromne i dopiero co przekroczyły poziom 200 mln. zł.
W Europie dominują niewielkie wzrosty, co po kilku spadkowych dniach nie powinno dziwić. Indeksom pomagają spółki paliwowe oraz odrabiające część ostatnich strat banki. Handel jest na razie bardzo ostrożny i na razie trudno mówić o czymś więcej niż korekcyjnym odbiciu. Nastroje nie są jednak złe i jeśli dzisiejsze dane nie zaskoczą negatywnie, a cena ropy nie wzrośnie, może się z tego skromnego odbicia urodzić coś poważniejszego. Na razie jednak ropa nie chce wyraźnie potanieć, umocniona po wczorajszym zrywie. Już wkrótce pojawi się informacja o poziomie produkcji przemysłowej w strefie euro.
Spore nadzieje wiążą inwestorzy z publikacją danych o majowej sprzedaży detalicznej w USA, co widać choćby po dość wysoko notowanych amerykańskich kontraktach. Dominuje przekonanie, że Amerykanie zwiększyli zakupy spieniężając otrzymane w maju czeki tytułem rabatu podatkowego. Oczekuje się wzrostu wartości sprzedaży o 0,5-0,6 proc., a po odjęciu samochodów – o 0,7 proc. Niestety, głównym powodem wzrostu będą zapewne rosnące ceny paliw i żywności. Tym niemniej mocne dane mogą podnieść wycenę dolara i poprawić rynkowe nastroje, choć jeśli znacznie przekroczą prognozę, mogą też wzmocnić przekonanie o nieuchronności jesiennej podwyżki stóp procentowych przez Fed.
Najbliższe godziny upłyną inwestorom na obserwowaniu rynku ropy i oczekiwaniu na dane z USA. GPW będzie oczywiście bardzo podatna na wszelkie wahnięcia nastrojów w dół i pozostaje mieć nadzieję, że nie stanie się to powodem do ponownego rozkręcenia spadkowej spirali w oderwaniu od względnie spokojnej sytuacji na innych giełdach.