Patrząc na rynki z nieco dłuższej niż wczorajsza perspektywy można stwierdzić, że odbicie na światowych giełdach po wcześniejszych spadkach charakteryzuje się różną siłą. Najmocniej z najważniejszych indeksów zachowuje się niemiecki DAX oraz – tu mała niespodzianka – brytyjski FTSE. Oba indeksy zbliżyły się już do kwietniowych szczytów. Odbicie jest relatywnie najsłabsze w Azji i to też może zaskakiwać. Azjaci problemów z euro przecież nie mają, nie są również gospodarczymi maruderami.
Polski rynek akcji należy do jednych z najsłabszych w ostatnich dniach. Częściowo można to uzasadnić ofertą Taurona, częściowo również jednorazowymi przypadkami, jak spadkiem kursu PKO BP po informacji o możliwej podaży akcji ze strony BGK czy ewentualnej emisji nowych walorów pod akwizycję BZ WBK. Mimo tych częściowych usprawiedliwień relatywna słabość naszego rynku jest także niespodzianką i to negatywną.
Inwestorzy, szczególnie indywidualni, żyją przede wszystkim ofertą Taurona. Pojawiły się nawet informacje, że Skarb Państwa zwiększy transzę dla ponad 200 tysięcy osób, które zapisały się w ofercie, by ograniczyć skalę redukcji. Wśród inwestorów instytucjonalnych oferta nie wzbudza jednak aż takiego zachwytu i należy oczekiwać, że ostatecznie cena emisyjna będzie oscylować na poziomie ok. 0,60 zł. To tanio, ale sektor energetyczny nie cieszy się wśród instytucji aż tak dużym wzięciem, jak finansowy (vide PZU). Relatywnie wyższe wpływy do budżetu zapewniłaby zapewne sprzedaż pakietów akcji inwestorom strategicznym, co prawdopodobnie potwierdzone zostanie w przypadku prywatyzacji Energi.
Słabe odbicie na naszym rynku jest niepokojące. Jeśli do końca miesiąca zachowanie głównych indeksów warszawskiej GPW będzie dalej tak anemiczne, nie będzie to dobrym sygnałem dla inwestorów. Będzie to raczej potwierdzenie naszych obaw, że przy 34% zaangażowaniu OFE w akcjach trudno oczekiwać kontynuacji mini-hossy rozpoczętej w pierwszym kwartale ubiegłego roku. Pocieszenia możemy szukać jedynie w mocniejszym zachowaniu innych giełd. Podtrzymujemy opinię, że rynkom przydałoby się kilka miesięcy jak najbardziej zasłużonych wakacji.
Sebastian Buczek
Prezes Quercus TFI