GPW wśród najgorszych giełd 2014 r.

Inwestorzy zagraniczni ponieśli w mijającym roku dotkliwe straty na polskich akcjach.

Wartość WIG20, indeksu najbardziej płynnych rodzimych spółek, przeliczona na dolara i skorygowana o dywidendy, spadła w 2014 r. o 14,6 proc. To wynik dający piętnaste od końca miejsce w rankingu stóp zwrotu ze 103 głównych indeksów na 103 parkietach, monitorowanych przez agencję Bloomberg. Do obaw o skutki reformy systemu emerytalnego doszły wydarzenia za wschodnią granicą. Zgodnie z przepisem Alfreda Hitchcocka na idealny scenariusz, rok rozpoczął się od krwawych protestów w Kijowie, a potem napięcie zaczęło stopniowo rosnąć. Po dziewięciu miesiącach od zajęcia Krymu Rosja stoi na krawędzi kryzysu finansowego, co nie pozostaje bez wpływu na polską gospodarkę, a także na naszą walutę — od początku roku kurs dolara wzrósł o 17 proc., co walnie przyczyniło się do strat inwestorów zagranicznych. Kryzys w Rosji wpływa zresztą na cały region, a według Williama Jacksona, ekonomisty ośrodka Capital Economics, spadek eksportu do Rosji może w przyszłym roku oznaczać utratę przez kraje Europy Środkowej i Wschodniej od 0,3 do 1,0 proc. PKB.

— Uderzenie w handel będzie bolesne. Na szczęście ryzyko rozlania się rosyjskiego kryzysu finansowego po innych krajach wydaje się być ograniczone — powiedział William Jackson w rozmowie z agencją Bloomberg. Nie może dziwić, że blisko połowa spośród najgorszych w tym roku parkietów to reprezentanci Europy Środkowej i Wschodniej. Największe, bo aż około 40-procentowe straty,przyniosły (w ujęciu dolarowym) inwestycje na giełdach w Kijowie i Moskwie. Niewiele lepsze wyniki inwestorzy osiągnęli w Wiedniu i Budapeszcie, gdzie główne indeksy spadły o jedną czwartą. Wskaźniki z giełd nadbałtyckich — łotewskiej i estońskiej — poszły w dół o około 20 proc. Ciężki rok mają za sobą także inwestorzy z południa Europy. Główny wskaźnik giełdy portugalskiej stracił jedną trzecią wartości, a ateński ASE zanurkował o 38 proc. Tym samym po dwuletnim odbiciu wróciła dekoniunktura na giełdach dotkniętych kryzysem w strefie euro krajów PIIGS. Około 10 proc. można było stracić na parkietach w Madrycie i Mediolanie, co wynikało z osłabienia euro, w którym notowane są tamtejsze spółki. Wobec głębokiej przeceny surowców najwięcej zarobić można było na giełdach rynków wschodzących, które towary importują. O ponad 50 proc. skoczył indeks giełdy w Szanghaju. Chiny są m.in. co do wielkości importerem ropy naftowej na świecie, największym konsumentem miedzi oraz największym importerem bawełny. 28 proc. zyskała giełda indyjska, 10 pkt. proc. więcej można było zarobić w Pakistanie, a 22 proc. w Indonezji. Na przeciwnym biegunie znalazły się parkiety tych krajów rozwijających się, które surowce eksportują. Jedną piątą zainwestowanego kapitału można było stracić na giełdzie w Mongolii, kraju, w którym za 80 proc. eksportu odpowiadają surowce kopalne. O blisko jedną czwartą schudły portfele posiadacze akcji spółek z Nigerii, jednego z czołowych producentów ropy na świecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW wśród najgorszych giełd 2014 r.