GPW: wzrosty są możliwe

Michał Śliwiński
opublikowano: 2001-06-05 00:00

GPW: wzrosty są możliwe

Do końca roku sytuacja na warszawskiej giełdzie powinna się poprawić — twierdzą doradcy inwestycyjni. Stanie się to bardziej prawdopodobne po osłabieniu polskiej waluty.

— Niskie obroty w skali całej GPW sugerują, że wielu uczestników obserwuje rynek. Na razie gracze nie bardzo wiedzą, co zrobić. Wydaje się jednak, że w perspektywie najbliższych dwóch miesięcy możemy liczyć na lekki wzrost. Nie będę również specjalnie oryginalny, jeżeli dodam, że wzrostów o większej sile spodziewałbym się w czwartym kwartale — twierdzi Robert Nejman, doradca inwestycyjny CA-IB.

Jego zdaniem w przypadku wzrostów głównego indeksu warszawskiej giełdy można spodziewać się znacznie mocniejszej aprecjacji spółek z zaawansowanych technologii, akcje tych firm posiadają bowiem wysokie współczynniki beta. W obecnej sytuacji trudno wyróżnić zdecydowanie sektor, który można określić jako lidera polskiej giełdy.

Z kolei Andrzej Powierża, doradca inwestycyjny Wood & Company, twierdzi, że nadzieje na wzrost warszawskiego indeksu należy wiązać z powrotem inwestorów zagranicznych. Taki scenariusz może się zrealizować prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy inwestycja w złotego przestanie być obarczona tak dużym ryzykiem.

— Obecna wycena polskiej waluty jest za wysoka, a z każdą chwilą wzrasta możliwość skorygowania jej kursu. Dlatego inwestor, który musi kupić polską walutę, aby z kolei nabyć akcje notowane na GPW, bierze pod uwagę, że taki ruch może spowodować stratę rzędu 10-20 proc., związaną tylko z transakcją na rynku międzybankowym — uważa Andrzej Powierża.

Jego zdaniem, jest szansa na osłabienie złotego — zbliżające się wybory. Takie wydarzenie zawsze powoduje niepokój inwestorów, co może przełożyć się właśnie na osłabienie złotego.

Spadek kursu złotego w związku z wyborami nie oznacza jednak natychmiastowego powrotu zagranicznych graczy na GPW. Inwestorzy mogą pojawić się na giełdzie dopiero po wyborach, gdy znane będą już deklaracje zwycięskich ugrupowań politycznych.

— Na razie rynek znajduje się w lekkiej stagnacji, a co za tym idzie — uwagę jego uczestników przyciągają zmiany w akcjonariatach oraz możliwe fuzje i przejęcia. Przy obecnym nastroju takie zachowania są zupełnie naturalne, zaś gra pod inwestora strategicznego wnosi pewne ożywienie w marazm, jaki panuje na GPW — kończy doradca inwestycyjny Wood & Company.

Możesz zainteresować się również: