Gra o Pekao

opublikowano: 20-09-2020, 22:00

Papierkiem lakmusowym sytuacji w koalicji rządowej jest państwowy bank. Piątkowa rada nadzorcza nie zmieniła zarządu, ale starć to nie kończy

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Czy piątkowa rada nadzorcza Pekao podjęła jakieś decyzje personalne
  • Kiedy po raz pierwszy pojawiły się pogłoski o planowanych zmianach personalnych związanych z osłabieniem pozycji Zbigniewa Ziobry
  • Jakie były kulisy wydarzeń w nocy 1 czerwca

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem ostrych tarć w obozie dobrej zmiany. W czwartek PiS zdecydował się przerwać rozmowy o rekonstrukcji rządu, pojawiły się informacje o rozpadzie koalicji. Przedstawiciele PiS zaczęli kolegów z Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina nazywać „byłymi koalicjantami”. Czy to tylko twarde zagrywki negocjacyjne czy rzeczywiście zrealizuje się scenariusz rządu mniejszościowego i przedterminowych wyborów? Dobrym papierkiem lakmusowym sytuacji w koalicji, głównie w relacjach z partią Zbigniewa Ziobry, jest Bank Pekao. W piątek zebrała się rada nadzorcza banku.

W CIENIU POLITYKI:
W CIENIU POLITYKI:
Minister Zbigniew Ziobro ma wpływ na Pekao dzięki bratu — Witoldowi, który jest szarą eminencją banku, choć formalnie tylko doradcą zarządu i pełnomocnikiem ds. cyberbezpieczeństwa. Premier Mateusz Morawiecki od dawna próbuje go tego pozbawić, by odciąć środowisko politycznego rywala od pieniędzy.
Forum

Na rynku pojawiły się pogłoski, że na fali politycznych walk koalicyjnych dojdzie do „czyszczenia ziobrystów”. Nowogrodzka zresztą już od dłuższego czasu podobno skłania się, żeby odebrać bank spod kurateli ministra sprawiedliwości, na co od dawna nalegać ma premier Mateusz Morawiecki. W piątek jednak nie stało się nic. Rada nadzorcza nie podjęła żadnych decyzji personalnych, mimo że Pekao jest bankiem dysfunkcyjnym z czego muszą zdawać sobie sprawę dwaj główni akcjonariusze: PZU i PFR. Problem w tym, że kontrolują bank tylko teoretycznie i żadne kluczowe decyzje nie zapadną bez jasnej dyspozycji politycznej. I to z samej góry.

Rodzina na celowniku

Pogłoski o tym, że w Pekao może dojść do przesilenia krążą po rynku od dłuższego czasu. 3 września pojawiła się informacja o zdymisjonowaniu Witolda Ziobry, doradcy zarządu Pekao, brata ministra sprawiedliwości oraz Patrycji Koteckiej, członka zarządu Link4, prywatnie żony szefa resortu sprawiedliwości. Termin nie był przypadkowy, ponieważ w tym samym czasie Zbigniew Ziobro był w siedzibie PiS, gdzie negocjował nowe warunki nowej umowy koalicyjnej. Wtedy też miało dojść do starcia ministra sprawiedliwości z premierem Mateuszem Morawieckim. Jedne źródła mówią, że ostatecznie dymisje w ostatniej chwili wstrzymano, inne że cofnięto je po kilku godzinach.

W każdym razie formalnie żadne decyzje personalne nie zostały podjęte, ani przez Link4, ani przez Pekao. Sam fakt, że na rynku pojawiły się takie pogłoski pokazuje, że pozycja „ziobrystów” w banku i grupie PZU, albo jest niepewna, albo jest przedmiotem politycznej gry, elementem niekończącej się walki o wpływy. Pekao znalazł się w strefie wpływów ministra sprawiedliwości dzięki dużej zręczności Michała Krupińskiego. To menedżer nazywany kiedyś złotym dzieckiem PiS, młody, rzutki, sprawny, kojarzony ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry, poprzez bliską znajomość z jego bratem — Witoldem. W 2015 r. przejął stery PZU. Rok później, razem z Pawłem Borysem, szefem PFR doprowadził do odkupu Pekao od włoskiego Unicredit.

Wkrótce potem stracił stanowisko w skutek walki o wpływy w grupie PZU Mateusza Morawieckiego ze Zbigniewem Ziobrą. Chwilowo był bezrobotny, żeby tryumfalnie powrócić w czerwcu 2017 r., kiedy w krótkim czasie doprowadził do wymiany kierownictwa w Alior Banku i Pekao, którego sam został prezesem. Skompletował zarząd, który, z małymi wyjątkami, uchodził za zespół profesjonalistów, bez żadnych związków z polityką. Jedynym łącznikiem ze środowiskami politycznymi w banku był Witold Ziobro. Michała Krupińskiego w Pekao nie ma już prawie do roku — niespodziewanie podał się do dymisji w listopadzie 2019 r. W oficjalnym komunikacie poinformował, że chce rozwijać karierę na rynkach międzynarodowych. Teraz pracuje dla funduszu Warburg Pincus.

Pod osłoną nocy

Odejście Michała Krupińskiego naruszyło układ sił w banku. Prezesem został Marek Lusztyn, profesjonalny bankowiec, bez politycznych powiązań. Na stanowisku wytrwał nieco ponad pół roku. W nocy 1 czerwca niespodziewanie podał się do dymisji w bardzo niecodzienny sposób: przestał być prezesem, ale został w zarządzie. Pełniącym obowiązki szefa banku został Leszek Skiba, który do banku przyszedł ledwie kilka tygodni wcześniej.

Jego nominacja stanowiła nie mniejszą niespodziankę niż rezygnacja prezesa. Natychmiastpojawiły się podejrzenia, że Leszek Skiba po to został sprowadzony do Pekao z resortu finansów, gdzie był wiceministrem, żeby zostać prezesem. Z naszych informacji wynika, że sekwencja zdarzeń była inna. Nocne, czerwcowe posiedzenie rady nadzorczej zostało zwołane celem zdymisjonowania Marka Lusztyna, na miejsce którego miał zostać wprowadzony jeden z członków zarządu. Inicjatorem rotacji było środowisko Zbigniew Ziobry, chcące odzyskać pełną kontrolę nad bankiem. Kiedy plan rozgrywki stał się jasny, do kontrataku przystąpili ludzie niechętnie ministrowi sprawiedliwości. W akcję zaangażował się Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, pod którego naciskiem do zamierzonych zmian w zarządzie nie doszło. Nie zakończyło to walki o kontrolę nad Pekao.

— Nie trzeba mieć prezesa, żeby sprawować władzę. Siła prezesa liczona jest liczbą głosów na jakie może liczyć w zarządzie — wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.

Kierownictwo banku jest dziewięcioosobowe, składa się z menedżerów o różnym doświadczeniu. Większość to bankowcy z krwi i kości, niektórzy zrobili błyskawiczne kariery po przyjściu do Pekao. Według naszych informacji, w zarządzie banku nie ma otwartego konfliktu, prace idą sprawnie, niemniej układ sił jest taki, że p.o. prezesa nie może być pewien uzyskania większości w głosowaniu. Kluczowa dla kontroli nad bankiem jest też obsada takich departamentów jak prawny, compliance, bezpieczeństwa, marketingu, czy IT, gdzie wpływy ludzi Zbigniewa Ziobro są silne.

Poza kontrolą

Pekao jest bardzo specyficzną spółką w portfelu aktywów państwowych. W większości przypadków minister Jacek Sasin może jedną dyspozycją zdecydować o losie tego czy innego prezesa. Na Pekao nie ma praktycznie żadnego przełożenia. I mało kto ma. Rada nadzorcza jest konglomeratem różnych osób, niejednorodnym, reprezentującym różne środowiska polityczne, których siła często znosi się nawzajem. Kilka lat temu w sprawie banku sporo do powiedzenia miała Beata Szydło i przedstawiciele PZU, wtedy kojarzonego z ludźmi Zbigniewa Ziobra. Dzisiaj z tamtego rozdania została część ludzi, ale wpływy byłej premier są ograniczone. Z kolei PZU przeszło w inną strefę wpływów.

W przypadku Pekao nie działa straszak w postaci NIK, ponieważ bank to nie TVP i inspekcje Mariana Banasia nie mają wstępu do banku (w którym zresztą pracował kiedyś syn prezesa Izby). Są tylko dwie instytucje, które mają wpływ na to co dzieje się w Pekao: Komisja Nadzoru Finansowego oraz Główny Inspektor Informacji Finansowej, choć ten drugi w ograniczonym zakresie, niemniej w obszarze niezwykle wrażliwym dla banku.

Pekao to potężna grupa finansowa, składająca się z wielu spółek z milionowymi budżetami. Dla partii Zbigniewa Ziobry bank ma niezwykle istotne znaczenie. Obecnie to ostatnie aktywo w rękach środowiska ministra sprawiedliwości, które kilka lat temu kontrolowało PZU, Pekao i Alior Bank. Ubezpieczyciel jest obecnie w strefie wpływów środowiska Adama Glapińskiego, prezesa NBP. Podobnie jak Alior.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane