Graal ma ofertę dla Wilbo

Graal proponuje akcjonariuszom Wilbo objęcie nowych akcji w zamian za majątek ich firmy. Gotów jest dać sporą premię.

Wokół gdyńskiego Wilbo wciąż gorąco. Przetwórca ryb, który już od dawna — bez sukcesu — szuka inwestora, teraz rozmawia z Graalem, wejherowskim liderem branży. — Wszyscy w branży wiedzą, że Bogusław Kowalski [kontroluje Graala — red.] wizytował ostatnio zakład i badał spółkę — mówi „PB” jeden z menedżerów w branży rybnej. Zarząd Graala odmawia komentarza, podobnie jak akcjonariusze Wilbo, czyli Dariusz Bobiński i Waldemar Wilandt (kontrolują łącznie 42 proc. kapitału). Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że propozycja Graala obejmuje transakcję bezgotówkową, czyli emisję nowych akcji Graala w zamian za majątek Wilbo.

— Graal na pewno nie zgodzi się płacić gotówką — przekonuje nasz rozmówca. Graalowi zależy przede wszystkim na marce Neptun, która firmuje konserwy rybne produkowane przez Wilbo. Ich udział w rynku szacuje się na ok. 15 proc., podczas gdy udział Graala, czyli lidera, to ok. 37 proc. Można przypuszczać, że firma rozważa przeniesienie produkcji Neptuna do swoich zakładów, które wciąż nie wykorzystują w pełni potencjału produkcyjnego.

A nieruchomości Wilbo mogłyby zostać wtedy sprzedane.

— Można szacować, że wartość nieruchomości Wilbo przekracza giełdową kapitalizację tej spółki (ok. 11 mln zł) — zauważa Adam Kaptur, analityk Millennium Dom Maklerski. Dlatego, jak się dowiedzieliśmy, Graal wycenia Wilbo na kwotę dwa lub dwa i pół razy wyższą od kapitalizacji. Czy jego propozycja zostanie przyjęta? Nie wiadomo. Wilbo ma złą passę już od wielu kwartałów. Jego strata netto za okres styczeń-wrzesień sięga 20 mln zł.

— Cała branża rybna cierpi z powodu drogiego surowca i dodatkowo, jako importerzy, z powodu słabego złotego. Graal, ze względu na większą skalę, ma większą odporność na negatywne czynniki.

Mniejsze firmy odczuwają je silniej — tłumaczy Adam Kaptur. Właśnie dlatego, jego zdaniem, mariaż Graala i Wilbo mógłby być korzystny dla tego pierwszego. Pozwoliłby bowiem zwiększyć skalę. O przejęcie Wilbo starał się do niedawna Morpol, największy na świecie przetwórca łososi, którego właścicielem jest Jerzy Malek. Rozmowy zakończyły się jednak niczym.

— Nie chcę tego wyjaśniać — ucina rozmowę Jerzy Malek.

— Trudna sytuacja w branży rybnej sprawia, że każdy rozmawia z każdym — komentuje Adam Kaptur. Seko z Chojnic też się rozgląda.

— Z Wilbo w tej chwili nie rozmawiamy, ale dlaczego nie — twierdzi Kazimierz Kustra.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy