Gracze nie patrzą już na władze monetarne

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2003-07-15 00:00

Poniedziałkowa sesja nie przyniosła większych zmian na krajowym rynku walutowym. W pierwszej jej części złoty nieznacznie tracił na wartości. Cena euro zwyżkowała z 4,4295 do 4,4505 zł, a cena dolara z 3,9300 do 3,9475 zł. Głównym powodem minimalnej przeceny naszej waluty było odrzucenie przez resort skarbu oferty konsorcjum Rotch-PKN Orlen na zakup 75 proc. akcji Grupy Lotos. Decyzja ta oznacza zmniejszenie dochodów przyszłorocznego budżetu, co powiększy i bez tego duży deficyt.

Po południu złoty odrobił cześć strat. O godz. 16.00 Główny Urząd Statystyczny poinformował, że inflacja w czerwcu wzrosła o 0,8 proc. (r/r) wobec 0,4 proc. wzrostu w maju. Dane te były zgodne z górną granicą oczekiwań rynkowych na poziomie 0,6-0,8 proc. O godzinie 16.11 dolar wyceniany był na 3,9375 zł, a euro na 4,4440 zł.

Należy więc oczekiwać, że na najbliższym posiedzeniu w dniach 17 i 18 lipca Rada Polityki Pieniężnej wstrzyma się z obniżeniem poziomu stóp procentowych. Wydaje się, że o kształcie notowań naszej waluty w najbliższych dniach zadecydują zmiany na międzynarodowym rynku eurodolara.

A na międzynarodowym rynku walut cena dolara nadal rosła, by osiągnąć poziom najwyższy od 5 maja. Kurs EUR/USD zniżkował z poziomu 1,1291 do 1,1244. Dolar znalazł wsparcie w dobrym zamknięciu piątkowego handlu na Wall Street. Zarówno indeks Dow Jones, jak i Nasdaq zyskały tego dnia około 1 proc. Niewielki spadek ceny euro mógł być również jeszcze echem zeszłotygodniowej wypowiedzi kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera na temat siły wspólnej waluty.

W kolejnych godzinach handlu euro odrobiło z nawiązką wcześniejsze straty. Inwestorzy przystąpili do zakupów wspólnej waluty po tym jak Kenneth Rogoff, ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, podkreślił, że w celu zniwelowania nierównowagi na rachunku obrotów bieżących Stanów Zjednoczonych konieczny jest spadek notowań dolara. Kurs EUR/USD zwyżkował do poziomu 1,1308. Cena wspólnej waluty wzrosła pomimo poinformowania przez Komisję Europejską o tym, że tempo wzrostu gospodarczego w strefie euro w 2003 r. wyniesie 0,7 proc. i będzie niższe niż prognozowany wcześniej 1 proc.

O godzinie 16.11 euro wyceniano na 1,1286 dolara.

Inwestorzy oczekują na wtorkowe wystąpienie Alana Greenspana w amerykańskim Kongresie. Szef Fed ma tam przedstawić półroczny raport dotyczący polityki pieniężnej. Istotne będą publikacje w dalszej części tygodnia danych makro z Eurolandu i USA. Wydaje się, że kurs EUR/USD powinien zniżkować w kierunku poziomu 1,1200. Zalecamy sprzedaż euro powyżej 1,1300.

Dolar słabł na rynku japońskim. W pierwszej części sesji kurs USD/JPY zniżkował z 117,79 do 117,34, czyli do najniższego poziomu od 25 czerwca. Wpływ na wzrost notowań jena miał fakt znacznego popytu ze strony inwestorów na akcje notowane na japońskich giełdach. Na rynku coraz głośniej mówi się o tym, że Japonia w największym stopniu może odczuć ożywienie światowej gospodarki. Główny indeks tokijskiego rynku Nikkei 225 zakończył pierwszy w tym tygodniu dzień handlu 1,25-proc. zwyżką. Spadek kurs USD/JPY był również pośrednio wywołany wyprzedażą europejskiej waluty za jeny. Kurs EUR/JPY zniżkował z poziomu 132,99 do 132,21. Skala aprecjacji jena do dolara nie była jednak zbyt duża. Inwestorzy wstrzymywali się ze sprzedażą amerykańskiej waluty obawiając się, że w przypadku zbyt dużego wzmocnienia jena do dolara na rynku może dojść do ponownych interwencji ze strony władz Japonii.

Po południu dolar odrobił większość poniesionych we wcześniejszych godzinach strat. Kurs USD/JPY w szybkim tempie zwyżkował do poziomu 117,74. Cześć analityków uważa, że na rynku doszło do interwencyjnej sprzedaży jenów przez Bank of Japan na zlecenie resortu finansów. Aprecjacja jena zwiększa ryzyko ponownej interwencji. Spadki kursu USD/JPY poniżej poziomu 117,50 w dalszym ciągu powinny być wykorzystywane przez inwestorów do zakupów amerykańskiej waluty.