Gracze omijają kontrakty na Elektrim i TechWIG

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2002-09-10 00:00

Wydaje się, że ostra przecena to idealna okazja do gry na kontraktach na Elektrim i TechWIG. Tymczasem wcale tak nie jest, bo te instrumenty nie są dostosowane do obecnych wartości.

W wyniku długotrwałej bessy wartość kontraktów terminowych na Elektrim i TechWIG spadła odpowiednio o 95 proc. i 80 proc. Koszty transakcyjne, które rosną proporcjonalnie do spadku kursu obu futures, oraz ograniczona płynność sprawiają, że nie są one atrakcyjnymi celami inwestycyjnymi.

Maklerzy uważają, że sytuacja dojrzała do zmian standardu obu instrumentów. Giełda rozważa zmianę budowy kontraktu na Tech- WIG, natomiast nie ma obecnie żadnych planów wobec pochodnych na Elektrim.

W okresie wyraźnego trendu wolumen na kontraktach na Tech- WIG w trakcie sesji tylko nieznacznie przekracza 100 sztuk. Niewiele lepiej prezentują się pochodne na Elektrim, które cieszyły się największym zainteresowaniem graczy na przełomie 2001 i 2002 roku.

Segment technologiczny, który miał swego czasu być chlubą giełdy, obecnie jest postrzegany negatywnie przez graczy. Odzwierciedla to topniejąca z dnia na dzień wartość indeksu TechWIG. Sytuacja na kontraktach, których instrumentem bazowym jest ten indeks, również nie jest ciekawa. Wartość kontraktu, która pod koniec 2000 roku przekraczała 15 tys. punktów, obecnie wynosi około 3,3 tys. punktów. Największą bolączką jest ograniczona płynność. Inicjatywą, która miałaby poprawić atrakcyjność, może być zwiększenie mnożnika tych kontraktów z obecnych 10 na wyższy. W ten sposób zwiększyłaby się wartość jednego kontraktu.

— Konsultujemy ewentualną zmianę. Opracowywana jest ankieta, w której swoje stanowisko przedstawią uczestnicy giełdy. Zdania domów maklerskich w tej kwestii są podzielone — mówi Piotr Szeliga, wiceprezes GPW.

Tymczasem standard kontraktu na Elektrim był budowany, gdy akcje tej spółki kosztowały 40 zł. Niedawno ich kurs spadł do zaledwie 1,2 zł. Aktualny krok notowania wynoszący 5 groszy w przypadku futures na Elektrim odpowiada zmianie rzędu 3 proc. Podobno w trakcie gwałtownej przeceny akcji Elektrimu w ubiegłym tygodniu animatorzy obrotu prosili giełdę o zwolnienie z kwotowań tych kontraktów.

— Obecnie nawet nie zastanawiałbym się nad inwestycją w te pochodne. Ryzyko jest ogromne i trzeba być dobrze poinformowanym, by na nich grać. Nie widzę wielu możliwości uatrakcyjnienia obrotu futures na Elektrim. Może np. zwiększyć ilość akcji odpowiadających jednemu kontraktowi, która obecnie wynosi 300 — zastanawia się jeden z maklerów.

Ponadto w przypadku kontraktów na Elektrim, obowiązujący wstępny depozyt dla inwestora sięga już niemal 70 proc. Nie może więc być mowy o dźwigni finansowej, na której opiera się inwestowanie na rynku kontraktów.

— Poziom zabezpieczenia na kontraktach na Elektrim jest adekwatny do ryzyka. Do czasu wyjaśnienia sytuacji spółki nie planujemy obniżenia depozytu — mówi Wiesław Krzywina, dyrektor Izby Rozrachunkowej Instrumentów Pochodnych.