Gracze przedłużyli sobie święta na GPW

Marek Druś
opublikowano: 2003-04-23 00:00

Wtorkowa sesja przebiegła w sennej atmosferze. Inwestorzy nie angażowali się w handel, czekając na wyraźny sygnał z rynków zagranicznych. Mocno spadły obroty.

Poniedziałkowe, neutralne zakończenie sesji na Wall Street nie dostarczyło inwestorom z europejskich giełd żadnej wskazówki o stanie nastrojów panujących za oceanem. Nie lepiej było także w Warszawie. Oddanie inicjatywy przez popyt spowodowało, że większy wpływ na rynek uzyskała podaż.

Notowania na GPW rozpoczęły się od umiarkowanego spadku WIG20. Krótko przed upływem pierwszych dwóch godzin sesji pojawił się popyt, który spowodował osiągnięcie przez WIG20 dziennego maksimum. Okazało się jednak, że to tylko jednorazowy wyskok. Sytuacja wróciła szybko do normy, czyli oscylacji wartości WIG20 w zakresie 1115-1120 pkt.

Utrzymywanie się przez całą sesję indeksu blue chipów poniżej poziomu ostatniego zamknięcia to skutek wyraźnych spadków kursów Pekao, Frantschach Świecia i Żywca. W miniony czwartek zostało ustalone prawo do dywidendy na ich akcjach, co spowodowało, że część inwestorów nie zdecydowała się na ich dalsze trzymanie w portfelu.

Do rekordowej wymiany doszło w pierwszych 30 minutach notowań na akcjach TU Europa. Akcje spółki zdrożały przy największym udziale w obrotach rynku. Na początku kwietnia duże transakcje na tych akcjach przeprowadzał Leszek Czarnecki wraz kontrolowaną przez niego holenderską spółką LC Corp.

O jedną trzecią wzrosła wartość rynkowa Szeptela. Akcje spółki cieszą się popytem w związku z działaniami podjętymi przez nowych akcjonariuszy. Inwestorzy liczą na to, że dzięki nim Szeptel wyjdzie z finansowego dołka.

Wyraźnie staniały papiery Millennium. Bank poinformował o spadku zysku w pierwszym kwartale. Można spodziewać się jego dalszego pogorszenia, bowiem spółka zapowiedziała, że nie będzie uwzględniać w bilansie zysku PZU.