Gracze wstrzymali się, czekając na decyzję Fed

Artur Szymański
opublikowano: 2007-05-10 00:00

Już po raz trzeci z kolei WIG20 zakończył notowania na poziomie niższym niż na starcie. Finisz sesji przyniósł zaledwie 0,22-procentowy wzrost głównego indeksu naszej giełdy, podczas gdy na początku dnia WIG20 rósł o 0,57 proc. Na razie nie ma powodów do paniki. Wydarzenia na rynku papierów wartościowych były zgodne z prognozami. Trudno było spodziewać się czegoś innego w dniu, gdy decyzję w sprawie stóp procentowych podejmował amerykański bank centralny.

Więcej nerwowości niż na rynku kasowym widać było na kontraktach terminowych. Futures na WIG20 pozostawały daleko w tyle za indeksem. Ujemna baza sięgała nawet 50 pkt. Spadkowi wartości najpopularniejszej serii kontraktów na WIG20 towarzyszyła rosnąca liczba otwartych pozycji. Gracze szykują się na pogłębienie korekty. To dobry znak dla inwestorów stosujących kontrariańskie podejście do rynku. Rosnąca rzesza pesymistów już nieraz wróżyła zyski posiadaczom akcji. Powodów do niepokoju nie dostarczyła najnowsza analiza rynku funduszy inwestycyjnych. W kwietniu aktywa funduszy inwestycyjnych wzrosły o 5,6 mld zł, co jest czwartym wynikiem w historii. Zarządzający funduszami mają więc do zagospodarowania coraz szerszy strumień kapitału.

Na razie trzy sesje tygodnia można śmiało określić jako niegroźną korektę. O dalszym losie indeksów na warszawskiej giełdzie zdecydują — jak dotychczas — gracze na giełdzie przy Wall Street. Warto też obserwować rynki surowcowe, zwłaszcza notowania miedzi.