Greencash wygrywa na automatach

Fintech z portfela IQ Partnes rozkręca biznes na finansowej samoobsłudze. Produkuje kioski finansowe, kasy i kantory. Kluczowym klientem jest Getin

Greencash Technologie to fintech z portfela IQ Parters — giełdowa spółka, która niedawno przekształciła się z firmy zarządzającej funduszami venture capital w fintechowy holding, kontroluje 40 proc. udziałów. Start-up dostarcza na rynek wielofunkcyjne urządzenia samoobsługowe, takie jak kioski finansowe, kasy automatyczne, opłatomaty i urządzenia do wymiany walut. Składa, programuje i serwisuje maszyny. Właśnie podpisał kontrakt z Getin Noble Bankiem na wykonanie i obsługę 150 urządzeń, które mają docelowo stanąć w placówkach bankowych. To największe jednorazowe zlecenie, jakie otrzymała dotychczas firma z Olsztyna.

KRYPTOBIZNES:
Wyświetl galerię [1/2]

KRYPTOBIZNES:

Greencash, którym kieruje Bartosz Zaborowicz, wspólnie z IQ Partners pracuje nad projektem automatów samoobsługowych z obszaru kryptowalut i technologii blockchain. Zrealizuje go w tym roku, ale za wcześnie na szczegóły. Fot. Marek Wiśniewski

Dobry początek

— Dla Getin Noble Banku wykonamy stanowiska transakcyjne, za pomocą których klienci będą mogli zalogować się do bankowości internetowej, wykonać przelew lub zapoznać się z produktami banku — mówi Bartosz Zaborowicz, prezes Greencashu.

Nie jest to pierwsze zlecenie od banku Leszka Czarneckiego. Wcześniej Greencash wykonał dla Getinu kilkadziesiąt kas automatycznych, które trafiły do urzędów administracji publicznej. Sukcesem zakończył się też pilotaż prowadzony wspólnie z ATM Next.

— Kończymy testowanie kiosków finansowych ManyMany, które wykonaliśmyna specjalne zamówienie klienta. Zaprogramowaliśmy je do sprzedaży wielu produktów, takich jak ubezpieczenia komunikacyjne, pożyczki gotówkowe, doładowanie telefonów i kont graczy paysafecard [metoda płatności pre-paid — red.].W drugimpółroczu ruszymy z produkcją około 100 urządzeń — informuje prezes.

Start-up pracuje nad samoobsługowym automatem wymiany walut.

— Wdrażamy również unikatowy projekt dla wiodącego operatora wymiany walut z Wrocławia w postaci całodobowego kantoru wymiany z dużym pakietem walut, który będzie dostępny dla turystów z całego świata. Ten projekt może przed nami otworzyć rynki Europy — informuje Bartosz Zaborowicz.

Outsourcingowy biznes

Greencash działa od 2013 r. Gotówkę na start dostał od IQ Partners. Inwestycja nie była duża, ale wystarczyła, żeby ruszyć. Rentowość firma osiągnęła trzy lata temu.

— Od tego czasu dynamicznie się rozwijamy. Zysk netto rośnie o kilkaset procent r/r. Zeszłoroczny przychód brutto wyniósł blisko 2 mln zł, a na ten rok prognozujemy 4-5 mln zł — mówi Bartosz Zaborowicz, który doświadczenie zdobywał w spółkach zajmujących się produkcją infokiosków.

Dostrzegł potencjał urządzeń samoobsługowych na rynku, który staje się coraz bardziej dostępny. Kilka lat temu, jak podkreśla prezes, za infokiosk trzeba było zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych, dziś — około 4 tys. zł. Greencash stawia jednak na bardziej rozbudowane maszyny. W tym segmencie ceny zaczynają się od 45 tys. zł i zależą od indywidualnych potrzeb klienta. Im bardziej skomplikowane urządzenie, tym wyższe koszty produkcji. Marża to około 30 proc. Firma zatrudnia niewielki zespół, a większość prac, takich jak produkcja czy serwis, zleca podmiotom zewnętrznym. Bardzo duży nacisk kładzie na współpracę z lokalnymi przedsiębiorcami.

Prezes podkreśla, że mocną stroną Greencash’u jest elastyczne podejście do klienta.

— Jesteśmy w stanie obsłużyć ogromny projekt, ale zajmujemy się też pojedynczymi zamówieniami. Nikogo nie odsyłamy z kwitkiem — twierdzi Bartosz Zaborowicz. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA - Bernard Boczar, dyrektor centrum rozwoju urządzeń samoobsługowych w Polskich ePłatnościach

Rynek z potencjałem

W Europie Zachodniej na 1 tys. osóbprzypada siedem urządzeń samoobsługowych, a w Polsce tylko jedno, ale rynek dynamicznie rośnie. Stale poszerza się pole do zastosowań tego typu urządzeń — zaczynaliśmy od bankomatów, dziś można wziąć w ten sposób pożyczkę. Ponadto maszyny, które od lat są na rynku, można udoskonalić, wyposażając je w mechanizm płatności bezgotówkowych — tańszych niż obrót gotówką. Płacąc kartą, wydajemy więcej. Oznacza to wzrost obrotu w urządzeniach samoobsługowych. Warto instalować w nich czytniki zbliżeniowe, bo Polska jest jednym z najbardziej rozwiniętych rynków takich płatności — udział kart zbliżeniowych wynosi u nas 88 proc., a takie transakcje stanowią już ponad 75 proc. płatności kartowych. Czytniki zbliżeniowe są nie tylko wygodniejsze, ale też tańsze od stykowych i mniej podatne na uszkodzenia.

OKIEM EKSPERTA - Krzysztof Gajór, członek zarządu fintechu BSS Poland

Oswajanie technologii

Myślę, że rynek urządzeń samoobsługowych będzie się rozwijał coraz szybciej. Obsługi tego typów urządzeń uczyliśmy się na bankomatach, które pojawiły się w Polsce ponad 20 lat temu. Co się zmieniło przez te lata? Zwiększyło się nasze zaufanie do transakcji dokonywanych w maszynach, które są coraz prostsze w obsłudze i mają coraz szersze zastosowanie. Za pośrednictwem samoobsługowego automatu możemy dziś zapłacić rachunek, kupić ubezpieczenie czy wymienić walutę. Ich rozpowszechnianiu sprzyjają dwa trendy: technologiczna rewolucja i rosnące koszty pracy. Banki, firmy ubezpieczeniowe, a nawet telekomy szukają rozwiązań, które pozwolą taniej obsługiwać klientów. Z wielu urzędów poznikały okienka informacyjne, a w ich miejsce stanęły infokioski, w których można dokonać opłaty i uzyskać informację. Myślę, że w ciągu najbliższych lat w Polsce w użyciu będą tysiące wielofunkcyjnych terminali samoobsługowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Greencash wygrywa na automatach