Grupa Lew liczy na wirtualne doładowania

Kamil Kosiński
opublikowano: 2005-10-26 00:00

Najpierw rozwój sieci elektronicznych doładowań telefonów prepaid, wsparty przez inwestora finansowego. Potem coś zupełnie nowego i... być może giełda.

Grupa Lew, częstochowska spółka specjalizująca się w dystrybucji doładowań do bezabonamentowych telefonów komórkowych, TP i innych operatorów (TelePin i Telegrosik), w trzech kwartałach 2005 r. osiągnęła przychody wysokości 84,2 mln zł. Trzy czwarte tej kwoty stanowiły tradycyjne produkty związane z komórkową telefonią bezabonamentową. Spółka sprzedała m.in. aktywacje prawie 133 tys. numerów prepaid różnych operatorów.

— Ta działalność bazuje na niskich marżach, a do tego inwestujemy w rozwój. Mamy więc tylko 0,5 mln zł zysku — zaznacza Andrzej Basiak, prezes Grupy Lew.

Tędy droga

Największe inwestycje pochłania rozwój systemu doładowań elektronicznych, działającego pod marką Halo Power. Inwestycje te przynoszą jednak wyraźne efekty. W pierwszym kwartale 2005 r. doładowania elektroniczne przysporzyły firmie 4 mln zł przychodów. W drugim kwartale 7,3 mln zł. W trzecim — prawie tyle co w dwu poprzednich razem wziętych — 9,6 mln zł.

— Widzimy ogromny potencjał rynku elektronicznych doładowań telefonów komórkowych i innych usług opartych na dystrybucji elektronicznej. Szacujemy, że głównie dzięki tym usługom w ciągu najbliższych dwóch lat uda nam się zwiększyć obroty o prawie 300 proc. — mówi Andrzej Basiak.

Za 2-3 lata na GPW

Dystrybucja elektronicznych doładowań odbywa się głównie za pomocą terminali zainstalowanych w punktach sprzedaży detalicznej. Spółka planuje uruchomienie specjalnej strony internetowej służącej do sprzedaży doładowań. Liczy też na współpracę z eBay, właścicielem komunikatora Skype.

Szef firmy podkreśla jednak, że użytkownik komórkowego telefonu bezabonamentowego nie jest tożsamy z internautą. Głównym celem spółki będzie więc dalsze zwiększanie ilości terminali systemu Halo Power w punktach handlowych. Firma współpracuje w tym zakresie z firmami Dasoft i CardPoint, zajmującymi się hostingiem terminali i rozliczaniem transakcji kartowych.

— W okresie 2-3 lat chcemy wejść z naszym systemem do kilku tysięcy punktów sprzedaży. Na bazie tej sieci uruchomimy inny projekt. W tym celu będziemy prawdopodobnie szukać kapitału na giełdzie. Na razie prowadzimy poważne rozmowy z dwoma inwestorami finansowymi — ujawnia Andrzej Basiak.