To zła wiadomość dla ponad 250 tys. osób, które stracą prawo do wcześniejszej emerytury - powiedział z kolei PAP szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. "Szkoda, że - po szczycie UE w Brukseli - pryska czar prezydenta, który chce współpracować z rządem dla dobra obywateli" - dodał Nowak.
Lech Kaczyński informując w poniedziałek o zawetowaniu ustawy o tzw. pomostówkach, podkreślał, że jego decyzja nie spowoduje, iż ktokolwiek "kto w grudniu tego roku otrzymuje emeryturę, w styczniu, lutym czy marcu czy kolejnych miesiącach jej nie otrzyma". Prezydent argumentował też, że ustawa jest niesprawiedliwa, bo przyznaje się ją w oparciu o arbitralnie przyjęte kryteria.
"Prezydent podjął decyzję pod presją liderów związkowych, w tym +Solidarności+, którzy zamiast zaakceptować jasne kryteria emerytur pomostowych postanowili wyrzucić do kosza interes ćwierci miliona pracowników razem z prezydenckim wetem" - powiedział PAP Grupiński. Nie zgodził się też z argumentacją prezydenta, że nie było wystarczającego dialogu społecznego w ramach prac nad ustawą o emeryturach pomostowych.
"Ze wszystkich decyzji o wecie, ta dzisiejsza, obok weta do ustawy o ZOZ-ach, jest chyba najbardziej dotkliwa i niezrozumiała społecznie" - dodał minister.
Dopytywany, co teraz zrobi koalicja, Grupiński przyznał, że potrzebna jest współpraca z klubem Lewicy, by możliwe było odrzucenie w Sejmie prezydenckiego weta (potrzebna jest do tego większość 3/5 głosów, której nie ma koalicja PO-PSL). "1 stycznia zawiśnie nad nami miecz Damoklesa" - ocenił minister.
Jak powiedział, nie zapadła jeszcze decyzja polityczna co zrobić, jeśli nie uda się odrzucić weta.
Ustawa o emeryturach pomostowych, w wersji uchwalonej przez Sejm,
przewidywała, że po 1 stycznia 2009 r. na wcześniejszą emeryturę mogłoby przejść
czterokrotnie mniej osób niż wynikałoby to z obecnie obowiązujących przepisów.
Byłoby to ok. 250 tys. osób, reprezentujących ok. 40 zawodów, zamiast ok.
miliona osób. Prawo to straciłoby większość nauczycieli, część kolejarzy,
artyści, dziennikarze, kierowcy ciężarówek. (PAP)